Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 16 kwietnia 2008 o 18:52
czytano 22913 razy | średnia ocen: 5.45

Mit o Tytanomachii

Wstecz: Historia potomstwa Kronosa i Rei

Wściekły król Tytanów rozpętał prawdziwe piekło. Wszystkie klęski żywiołowe, jakie nasłał na Ziemię, spustoszyły ją i uczyniły niemal całkiem jałową. Tylko bogowie na Olimpie pozostali nienaruszeni, ale tylko dzięki temu, że Posejdon swoją mocą powstrzymywał spiętrzoną wodę, Zeus odpędzał gradowe chmury, a Hades zatrzymywał trzęsącą się ziemię. Jakkolwiek bogowie się obronili, ludzkość złotego wieku przepadła w wyniku gniewu tego, którego czciła.

Zeus, dowodzący buntem Olimpijczyków, wiedział, że długo tak nie przetrwają, dlatego muszą przekonać do siebie inne nadprzyrodzone istoty. Szczęśliwie, po stronie Olimpijczyków postanowiło stanąć kilku Tytanów- Okeanos i Tetyda, najstarsza para Tytanów, która miała dość rządów despotycznego młodszego brata, przeszła na stronę Zeusa, po czym morza się uspokoiły. Wciąż jednak drżały niebo i ziemia. Ponieważ Hyperion, pan nieboskłonów, był jednym z najzagorzalszych zwolenników Kronosa, nie było szans na uspokojenie niebios, gdyby nie jego potomkowie. Helios, świecący na nieboskłonach bóg-Słońce, Selene, dająca światło myśliwym w nocy bogini-Księżyc i Eos, bogini jutrzenki, budząca śmiertelnych i nieśmiertelnych do życia, gdy mija noc- ta trójka sprzeciwiła się swojemu ojcu, Hyperionowi, i jego bratu, Kronosowi. Nie tylko oni byli jedynym tytanicznym potomstwem, które się zbuntowało- dwójka z czterech synów Japeta, Prometeusz i Epimiteusz, połączyła swoje siły z Zeusem.

Największy problem sprawiał jednak nie sam Kronos, który sam w sobie był najsłabszym z Tytanów, ale czterej jego bracia: Krios, Kojos, Japet i Hyperion, którzy służyli za cztery filary trzymające niebo nad ziemią, a także Atlas, najstarszy z synów Japeta. Nie dość, że Atlas był wolny od ciężaru, jaki dźwigał jego ojciec, to jeszcze jego siła fizyczna była tak wielka, jak wszystkich pozostałych Tytanów razem wziętych. Gdy wojna niemal całkowicie zniszczyła Ziemię, Atlas osobiście przybył do stóp Olimpu i swoim potężnym głosem zawołał na samą górę:

-Wy, Olimpijczycy, którzy mienicie się bogami, jesteście wobec mnie, jak maleńkie chucherka! Dla mnie tylko Tytani są bogami! Ale jeśli chcecie mi udowodnić swoje prawo do władzy, niech najsilniejszy z was przybędzie tutaj i stoczy ze mną walkę! Jeśli wygra, w imieniu mojego ojca i moich wujów i ciotek oddam wam władzę całkowitą nad tym światem. Ale jeśli przegra, wszyscy zginiecie w Tartarze!- Zeus postanowił odpowiedzieć na to wezwanie i wymyślił fortel. Zesłał na dół, do walki z Atlasem, starszego ze swoich braci, Hadesa, a sam wsiadł na chmurę i odfrunął w dalekie strony. Gdy pozostali Olimpijczycy myśleli, że Zeus stchórzył, Hades toczył boską walkę z Atlasem. Atlas udowodnił swoją niezmierzoną siłę i powalił Hadesa na kolana. Gdy ten już leżał i był o krok od pokonania, na pomoc zszedł mu młodszy brat, Posejdon. Ten także miał ogromną siłę, ale wobec Atlasa był także słaby. I jego syn Japeta pokonał. Wtedy jednak wydarzyło się decydujące wydarzenie.

Zeus odleciał na krańce świata, by wykorzystać to, że walka Atlasa z jego braćmi odwróciła uwagę. Najpierw strącił piorunem do Tartaru Hyperiona, stojącego na wschodzie, potem powalił Kriosa, stojącego na południu, jako trzeci upadł Kojos, stojący na północy. Wtedy pozostał sam Japet, który z całej swojej tytanicznej siły utrzymywał z trudem nieboskłon na swoich barkach. Gdy i on dostał cios piorunem w trzewia i upadł w piekielne otchłanie, nieboskłon zaczął chylić się ku upadkowi. Lecąc w dół, spowodował, że miliony gwiazd spadły na ziemię, niszcząc to, co nie zostało jeszcze zniszczone. Wtedy Atlas, który był o krok od zepchnięcia Hadesa i Posejdona do Tartaru, postanowił ratować sytuację. Z trudem dobiegł aż do Afryki i tam utrzymał nieboskłon na swoich barkach. I tak trzyma go do dziś, utrwalony tam na stałe przez Zeusa Olimpijskiego. Na nic jego krzyki i wrzaski, że jeszcze się zemści na Kronidzie, został unieruchomiony na stałe.

Tymczasem na szczycie nieboskłonu siedział osamotniony Kronos. Ze szczytu swojego tronu paraliżował wszystkie ruchy Olimpijczyków swoimi zdolnościami panowania nad czasem. Gdy sami bogowie nie mogli wspiąć się na górę, Zeus postanowił zdobyć kolejnych sojuszników. Otworzył szeroko wrota Tartaru i uwolnił niektórych braci Kronosa. Jednak nie Tytanów, ale tych braci, których sam Kronos utrzymywał w piekle- trzech Cyklopów i trzech Sturękich. Cyklopi używając swojej siły, gnietli kamienie i metale, wykuwają z nich pioruny, którymi miotali w podstawę tronu króla Tytanów. Tymczasem Sturęcy zasypywali go z całej siły gradem kamieni. Jakiż był ich gniew, gdy mogli się zemścić za stulecia spędzone w podziemiu!
W końcu Cyklopi i Sturęcy dostali się na szczyt, nie odczuwając czarów Kronosa. Briareus objął króla Tytanów swoim sturękim objęciem i razem z nim i swoimi pięcioma braćmi zszedł na dół, do Zeusa i jego rodzeństwa.

Los Kronosa był przesądzony. Zeus bez namysłu poraził swojego ojca piorunem i w ten sposób strącił go w otchłanie Tartaru. Gdy już walka była zakończona, Okeanos i Tetyda postanowili odejść ze sceny dziejów i spokojnie zejść na skraje świata, gdzie będą mogli odpoczywać na wieczność. Wtedy nowi bogowie podzielili się władaniem nad światem. Ponieważ wynikły między braćmi kłótnie, Zeus przygotował trzy słomki olimpijskiej trawy, każda o różnej długości. Bogowie mieli losować. Pierwszy miał wybierać najstarszy Hades- wyciągnął najkrótszą, dlatego zostałem panem podziemi, władcą świata potworów, upiorów i zmarłych, po niedawno pokonanym Tartarze- pasowało to jednak w zupełności do jego posępnego i ponurego charakteru. Posejdon losował jako drugi i wyciągnął przeciętną słomkę, przez co został władcą mórz i oceanów, które także mu odpowiadały- był równie surowy i nieprzewidywalny, jak właśnie morze. Reszta była już jasna- Zeus został władcą nieboskłonu i królem bogów.

Helios miał również ogromną rolę w tej walce, ale ponieważ w momencie losowania znajdował się na nieboskłonie, nie mógł nic wylosować. Zdenerwowany, zagroził, że nie będzie już świecić, jeśli nic nie dostanie. Dostał więc po kawałku królestw każdego z braci- od Zeusa dostał pas nieba, nazywany dziś ekliptyką, czyli torem Słońca na nieboskłonie, od Posejdona i Hadesa- wyspę, którą wyrwał z podziemi i wyciągnął ją ponad morze, tworząc swoje perfekcyjne królestwo, wyspę Rodos.

Jednak władza Olimpijczyków wciąż nie była jeszcze nie do zakwestionowania- wściekła za obalenie jej syna Gaja i jej dawny kochanek, także obalony, Tartar, szykowali potworną zemstę na Olimpijczykach...

Ciąg dalszy: Tyfonomachia
komentarze (17) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Prace Heraklesa
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem