Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 22 lipca 2008 o 14:52
czytano 17274 razy | średnia ocen: 5.41

Kolchida i narodziny Amazonek

Dawno temu, w krainie na wschodnich krańcach świata, zwanej Kolchidą, żyły dwa narody: Kolchidyjczycy, będący cywilizacją miłującą spokój i naukę oraz dzikie plemię żyjące w pobliskich górach Kaukazu. O ile Kolchidyjczycy dostawali znaczną wiedzę i magię od boga słońca, Heliosa, dzikie plemię żyło w ciemnocie. Któregoś razu Helios miał także romans z jedną z Kolchidzkich kobiet i z tego związku narodził się Ajetes - król-czarownik, najpotężniejszy śmiertelny mag, jakiego nosiła ta ziemia. Dzięki swojej wiedzy i potędze zdobył potęgę, która pozwoliła mu na koronację na króla całej Kolchidy. Tylko dzicy w górach nie uznawali jego władzy, ale Ajetes za bardzo się tym nie przejmował.

Któregoś razu Ares, po rozstaniu z Afrodytą, zwiedzał różne dzikie kraje i poszukiwał dla siebie idealnych wojowników, którzy mogli by w jego imię rżnąć, zabijać i łupić. Pewnego razu zawędrował aż na Kaukaz, gdyż słyszał, że jakiś dziki lud męczy Prometeusza przykutego do skał. W Kolchidzie udało mu się namówić wojowników i królewskiego brata Persesa do zbudowania mu świątyni, jednak światły i magiczny lud z pewnością nie był tym dzikim plemieniem, o którym on słyszał. Przebrał się więc za prostego piechura i w tej postaci przeczesał góry, odkrywając przedziwną wioskę.

W wiosce tej żył lud, o których on słyszał jako "Amazones" co błędnie interpretował jako Amazończycy. Jednak ku jego zdziwieniu, ludem tym nie rządzili mężczyźni, a kobiety - brzydsza płeć była sprowadzona do roli reproduktorów i "kurów domowych". Początkowo Ares myślał, że lud rządzony przez kobiety nie może być warty jego uwagi, jednak to co zaobserwował później wzbudziło jego podziw. Okazało się, że Amazonki były równie dzikie i okrutne jak traccy mężczyźni, których on sobie ulubił. Gdy w dodatku ze swojego namiotu wyszła królowa tego ludu, piękna i dzika Bellona, Ares był zauroczony.

Wieczorem wpadł po kryjomu do namiotu Bellony i zażądał by ta została jego żoną. Oczywiście Bellona odmówiła widząc nieznajomego, który bez wahania wpada do jej namiotu i śmie próbować ją zniewolić w małżeństwie. Wyciągnęła więc miecz i zaatakowała Aresa, ale bóg wojny postanowił się bronić. Po potężnej (i równej) walce, jaką oboje stoczyli, oboje się przekonali że są siebie warci - Ares wyjątkowo trafił na kobietę równie bezwzględną i okrutną, jak on, co było rzadkością. Zakochał się bez pamięci, a z wzajemnością, w Bellonie i zaczął z nią żyć. Po wielu latach, i wspólnie spędzonych nocach, z tego związku narodziło się wiele pół-bogiń, walecznych Amazonek, córek Aresa, włączając w to znaną nam dobrze Hippolitę. Amazonki potem postawiły w górach Aresowi wspaniałą świątynię, a on podarował swojej pierworodnej córce, Hippolicie, cudowny pas dający jej niezwyciężenie w bojach ze śmiertelnikami.

Tymczasem do kraju Ajetesa przybył na wspaniałym złotym baranku młodzieniec zza morza, Fryksos. Złoty, mówiący baranek urzekł Ajetesa i zgodnie z przepowiednią, dzięki runu tego baranka w kraju miał zapanować dobrobyt, a nieskończona władza należała do tego, kto runo zdobędzie. Ajetes kazał zabić Fryksosa, a baranka złożyć w ofierze Aresowi, w którego świętym gaju złote runo złożono, pod opieką wielkiej bestii, Smoka na usługach boga wojny.

W Kolchidzie mijało wiele spokojnych i dostatnich lat. Królestwo znacznie urosło w siłę, a Ajetes poczuł się całkowicie bezpieczny, nie uważając w ogóle Amazonek za żadną przeszkodę. Nie zauważył jednak, że najgorsze zagrożenie miał tuż pod nosem, w postaci własnego brata, Persesa. Niszczyciel - bo to znaczy imię "Perses" - zaplanował zamach stanu na brata i podał mu do picia zatrute wino. Jednak magiczna intuicja, odziedziczona po ojcu, sprawiła że Ajetes przeczuł, że w winie coś jest nie tak. Nakazał je wypić słudze, a gdy ten momentalnie padł trupem, król już wiedział czyja to sprawka - Perses od razu poderwał się od stołu i ruszył biegiem do drzwi, jednak Ajetes czarem go zatrzymał i uniemożliwił dalszą ucieczkę. Wydał na niego wyrok za próbę bratobójstwa - skazał go na banicję, gdyż gdyby wydał wyrok śmierci, stałby się takim samym mordercą jak on.

Tymczasem do kraju przybył młodzieniec zza morza, Jazon, i zażądał ni mniej ni więcej, niż wydać mu złote runo, symbol dobrobytu Kolchidy. Ajetes go wyśmiał i zażądał spełnienia kilku zadań, których jednak tu nie będę opisywać, gdyż jest to zupełnie inna historia. Warte wspomnienia jest jednak, że Jazon, z pomocą własnej córki Ajetesa, Medei, ubił smoka, złote runo zabrał i uciekł z Kolchidy. Ajetes wiedział, że to początek końca.

Perses został wydalony do Kaukazu, gdzie - jak się spodziewał Ajetes - czeka go pewna śmierć z rąk dzikich Amazonek. Jednak Amazonki już nie były tym samym ludem, co wcześniej. Spotkawszy samotnego Persesa uprowadziły go do swojej stolicy i postarały się należycie wykorzystać jego płodność, po czym próbowały go zabić. Perses jednak w porę dostrzegł świątynię Aresa i rzucił się na jej stopnie, z prośbą o pomoc.
Błagam cię, wielki Aresie, z bogów olimpijskich największy, panie wojny, chaosu i anarchii, uratuj mnie od tych niecnych kobiet! - krzyknął nagle Perses. Amazonki odstąpiły, rozpoznając w nim czciciela Aresa.
Ares przybył na wezwanie i rozmówił się z Persesem, z którym kiedyś miał układy. Dowiedziawszy się o krzywdzie swojego czciciela, namówił Bellonę i resztę Amazonek do walki w obronie praw Persesa. Razem ruszyli na fortece-miasta Kolchidyjczyków.

Ajetes miał ledwie za sobą problemy z dziećmi - córkę, która uciekła z butnym Grekiem zza morza i zamordowanego przez nią małego synka. Zaczął w modłach prosić ojca swego o wytłumaczenie, dlaczego po tylu latach dobrobytu wszystko nagle wali mu się na głowę. Helios odpowiedział krótko:
Największym nieszczęściem jest nadmiar szczęścia.
To jednak nie był koniec jego kłopotów. Helios przepowiedział jeszcze swojemu synowi jedno - gdy tylko usłyszysz dźwięk bębnów, uciekaj co sił w nogach na drugi koniec świata, gdyż tylko tam unikniesz śmierci. Niemal natychmiast po umilknięciu głosu słońca, Ajetes usłyszał dudniące bębny wojenne Amazonek. Myślał, że z łatwością je pokona, jednak nie wiedział o tym, że od czasu ostatniego spotkania, ten lud stał się narodem pół-bogiń, dzikich i okrutnych jak sam Ares. Król-czarownik postanowił jednak posłuchać głosu ojca i wsiadł na okręt, którym oddalił się z kraju. Lud Kolchidy posądził go o tchórzostwo i polecił mu już nigdy nie wracać.

Amazonki tymczasem zajęły większość miast Kolchidy i zaczęły ją niszczyć, podczas gdy zadowolony Perses siedział na szczycie tronu swojego brata. Wtedy jednak zabrzmiała w jego uszach dawna przepowiednia ojca - Ajetes będzie panował nad żywymi, a po jego odejściu ty będziesz panował nad umarłymi. Perses raz jeszcze wyjrzał przez okno i ujrzał gruzy i trupy pozostałe po niegdyś wspaniałym państwie, po czym zrozumiał przepowiednię. Nie mogąc tego sobie wybaczyć, przebił się własnym mieczem i wyzionął ducha. Amazonki stały się jedynymi władczyniami ruin Kolchidy.

Ajetes dotarł na swoich okrętach do kraju, który uważał za drugi koniec świata - Grecji. Tam przypadkiem dostał się do miasta Jolkos, gdzie spotkał swojego starego znajomego, Jazona i dowiedział się o pobudkach, dla których młody Grek przybył do jego kraju - o uzurpatorze na tronie Jolkos i o tym, jak Jazon z pomocą złotego runa odzyskał prawowitą władzę. Ajetes poprosił osobiście Jazona o zwrot artefaktu, gdy ten nie był mu już potrzebny, jednak król Jolkos odmówił zażądając od maga wykonania takich samych prac, jakie on niegdyś wykonał. Ponieważ Ajetes był już stary, nie mógł tego dokonać i myślał, że odejdzie z kwitkiem.

Szczęście jednak znów uśmiechnęło się do maga. Złote runo, poza Kolchidą, przynosiło pecha zamiast szczęścia. Jazon wkrótce utracił władzę i zginął w dalekiej krainie, opuszczony przez żonę. Medea odnalazła starego ojca i obiecała mu pomoc w odzyskaniu władzy. Runo zostało zakopane głęboko pod ziemią, aby już nikt go nie odnalazł, a Medea przywołała wielki wóz zaprzężony w smoki i na tym wozie wróciła razem z ojcem do Kolchidy. Amazonki na widok tego pojazdu przeraziły się i uciekły w góry, a do walki z wiedźmą Medeą stanęła tylko Bellona, nie miała jednak szans. Zginęła od czarnej magii królewskiej córki, a Ajetes zaczął powoli odbudowywać swój niegdyś wspaniały kraj.

Ducha Bellony, unoszącego się nad pobojowiskiem, przechwycił sam Ares, po czym zaprowadził ją na Olimp, gdzie przekonał Zeusa by ten dał jej nieśmiertelność i pozwolenie na zostanie jego żoną. Zeus wyraził zgodę i od tej pory Bellona stała się królową-boginią Amazonek, boginią wojny, czuwającą z góry nad swoim ludem wybranym i swoją pierworodną córką, Hippolitą, która zdecydowała się zabrać swój lud z Kaukazu i wywędrowała do Azji Mniejszej. Ale to już zupełnie inna historia...
komentarze (16) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Prace Heraklesa
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem