Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 4 sierpnia 2008 o 12:52
czytano 10620 razy | średnia ocen: 5.47

Quetzalcoatl

Dla Azteków Quetzalcoatl (majański Kukulkan) był "pierzastym wężem" (to dosłownie oznacza jego imię), bogiem dość oryginalnym i wyróżniającym się na tle innych krwawych bóstw azteckich. Otóż większość bogów Azteków wymagała krwawych ofiar z ludzkich serc i ich krwi, a Quetzalcoatl jako jedyny nie wzywał takich ofiar. Skąd taka różnica? Wyjaśniać to ma jego biografia.

Quetzalcoatl miał narodzić się jako człowiek. Według jednej wersji, przybył ze wschodu na długich łodziach i miał jaśniejszą skórę niż Aztekowie. Według drugiej, był synem możnego z Teotihuacan. Niezależnie od wersji, zawsze odrażały go krwawe msze i procesje, które miały na celu zadowolenie bogów i zadbanie by ci nie dopuścili do końca świata. Jednak Quetzalcoatl postanowił, że zakończy te ofiary i zaprotestował. Z powodu wpływu jaki miał na władcę, udało mu się zakazać krwawych ofiar, jednak kapłani, obawiając się, że rozzłoszczeni bogowie zwalą im na głowę nieboskłon, postanowili odsunąć Quetzalcoatla od władzy. Spili go wysokoprocentowym trunkiem i w tym stanie pokazali władcy. Ten wyrzekł się swoich powiązań z kaznodzieją i nakazał go wygonić.

Gdy Quetzalcoatl odzyskał przytomność, zorientował się co się stało. Wdarł się szybko do stolicy i ujrzał, że kapłani właśnie próbują złożyć Huitzilopochtliemu, "dymiącemu zwierciadłu", złożyć kolejną ofiarę - jeniec już leżał na szczycie piramidy, a kapłan mierzył w jego serce jadeitowym ostrzem. Quetzalcoatl interweniował w ostatniej chwili i uwolnił jeńca, a sam rzucił się w ogień, ogłaszając, że swoją ofiarą odkupił wszystkie inne ofiary i Aztekowie już nie muszą składać ofiar swoim bogom. Po chwili uniósł się ze stosu w nowej postaci - jako boski "pierzasty wąż" i odleciał na wschód, do swojej ojczyzny, zapowiadając, że powróci gdy Aztekowie znów będą go potrzebować.

Niestety, odkupienie Quetzalcoatla nie pozostało w sercach Azteków długo. Wprawdzie zaczęli go czcić jako boga i składali mu ofiary jedynie z płodów rolnych, jednak pozostali bogowie - w tym dymiące zwierciadło - wciąż otrzymywali swój makabryczny trybut. Gdy jasnoskórzy Hiszpanie, z Hernanem Cortezem na czele, przybyli ze wschodu ze swoją nową religią, większość Azteków uznała ich za objawienie powrotu Quetzalcoatla. Niestety, głęboko się przeliczyli - mniemani bogowie ich wymordowali, zrabowali ich bogactwa, a w miejscu ich niegdyś wspaniałego imperium zbudowali własne kolonie.

Quetzalcoatl to kolejna postać, tym razem zdecydowanie historyczna, która jest podobna w swojej charakterystyce do Chrystusa, ze swoim odkupieniem za cudze grzechy i ofiarą. Jego podobny do chrześcijaństwa kult każe nam nawet myśleć, że mógł on być irlandzkim mnichem, których duża ilość podróżowała śladem Wikingów na zachód, by tam prowadzić ewangelizację. Niektórzy mówią, że "astronauta z Palenque" to właśnie Quetzalcoatl-irlandzki mnich.
komentarze (6) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Odyseja
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem