Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 20 listopada 2008 o 17:21
czytano 30691 razy | średnia ocen: 5.26

Upadek Zeusa

Część 1 - Objawienie

Gdy Prometeusz przepowiedział narodziny bliźniaczych dzieci Metydy, Zeus przeraził się tą wieścią. Wiedział, że do tej pory każdy władca bogów był obalony przez swojego syna, więc uznał to za bardzo prawdopodobne, że syn silniejszy od niego go obali. Przybył więc do Metydy nocą i gdy ta nie uważała, rzucił na nią czar, po czym połknął ją w całości, wraz z dziećmi w jej brzuchu. Popełnił tym samym niechlubny błąd swojego ojca, Kronosa. Sam chyba zapomniał, że od przeznaczenia nie da się uciec.

Po dłuższym czasie potwornie rozbolała go głowa. Nie pomagały żadne zioła, więc zawołał Hefajstosa by... ten otworzył mu głowę toporem i sprawdził, co go tak boli. Bóg-kowal natychmiast tego dokonał, a z głowy wyskoczyła od razu w pełnym rynsztunku bogini, która stała się w przyszłości Ateną. Ten fakt wszem i wobec powszechnie był znany, jednak Zeus ukrywał inny fakt - zabolała go również noga, którą Hefajstos również otworzył. Stamtąd wydostał się inny bóg, którego jednak Zeus się przeraził - wiedział, że spełniła się przepowiednia Prometeusza. Nakazał Hefajstosowi aby ten ukrył młodego boga w Podziemiu, nim ten odzyska przytomność. Syn Zeusa zrobił jak mu nakazano i schował swojego brata w podziemnym królestwie Hadesa.

Mijały długie lata i Atena wyrosła na ulubienicę swojego ojca, dziewiczą boginię mądrości i wojny, podczas gdy jej brat bliźniak wlókł się bez pamięci wśród duchów minionych pokoleń na asfodelowych łąkach. Sam Hades nadał mu tylko jedno imię: Zagreus. Tak oto młody bóg krążył po Podziemiu, bez świadomości, znając tylko śmierć. W końcu któregoś dnia Hefajstos zanosił broń dla wojowników Hadesa, gdy znów dostrzegł i rozpoznał młodego boga. Nie mógł znieść tego widoku i tego, że sam doprowadził swojego brata do takiego stanu. Gdy opuścił królestwo Hadesa, przebrał się za zwykłego włóczęgę i w tej postaci upił się do nieprzytomności w starej karczmie w Elidzie. Tam zauważył go wszystkowidzący Helios z wysokości nieboskłonu. Gdy skończył swą codzienną pracę, zstąpił do kuzyna i poprosił go o wyjaśnienie co go doprowadziło do tego stanu. Choć niechętnie, Hefajstos wszystko co do joty opowiedział bogu Słońca - o przepowiedni Prometeusza, o narodzinach Zagreusa, i o ukryciu go w Hadesie. Helios tylko uśmiechnął się złowieszczo i powiedział bogowi kowali:
Doprawdy, zemsta jest rozkoszą bogów...
Heliosowi przypomniało się wszystko, co Zeus i jego potomstwo mu wyrządzili, w tym najbardziej stratę ukochanego syna od pioruna Gromowładnego. Postanowił, że w końcu zemści się za to wszystko i doprowadzi do upadku Zeusa...

Część 2 - Nowy Bóg na Olimpie

Helios powiedział Hefajstosowi, że jest tylko jeden sposób, aby ten mógł naprawić krzywdę, której dokonał - musi mu pomóc. Bóg kowali na to przystał. Następnego dnia został wysłany do Podziemia ze specjalną misją, wraz z synem Heliosa i Eos, Lucyferem. Dwaj bogowie ruszyli w głąb korytarzy potępionych, po czym dotarli nad brzegi Lethe, rzeki zapomnienia, nad którą znów siedział Zagreus, przeglądając się w lustrze wody, wśród duchów pradawnych bohaterów. Wkrótce podszedł do niego Lucyfer - wiemy, kim jesteś - powiedział. Ja też wiem. Jestem nikim. Bez rodziny, bez przeszłości, bez przyszłości. - odpowiedział Zagreus, jednak Hefajstos go siłą postawił na nogi i krzyknął, że znają jego rodzinę i mogą ją mu przedstawić. Lucyfer do tego dodał, że znają do czego jest przeznaczony. Zagreus zdziwiony tą nagłą wizytą, zgodził się i poszedł z bogami poza bramy Podziemia.

Charon i Cerber jednak stanęli im na drodze. Hades osobiście zakazał wypuszczania tego młodzieńca ze swojego królestwa i nakazał mi poszczuć Cerberem każdego, kto się ośmieli spróbować go wyciągnąć. Bogowie zaprotestowali, a więc Charona spuścił Cerbera ze smyczy. Zanim jednak trójgłowy pies zdołał dokonać jakichkolwiek szkód, Hefajstos skuł go osobiście wykonanymi kajdanami. Charon błagał bogów o litość i wypuszczenie Cerbera, krzycząc że w zamian zrobi wszystko. Lucyfer zażądał, aby ten ich wypuścił wraz z Zagreusem. Choć niechętnie, przewodnik dusz przystał na to, pod warunkiem, że ci skryją w tajemnicy co zrobili.

Hefajstos, Lucyfer i Zagreus wsieli w purpurową łódź syna Heliosa, którą dopłynęli do pałacu Promienistego, znajdującego się poza brzegami Indusu, na krańcach znanego świata, na prądzie Okeanosu. Helios przyglądał się długo i ostrożnie młodemu bogowi, nie mogąc uwierzyć, że ma przed sobą zapomnianego syna Zeusa. W końcu opowiedział mu jego historię i pod przybranym imieniem Porosa ukrył go w swoim pałacu. Zagreus nie mógł uwierzyć, co władca bogów zrobił jemu - własnemu synowi - a córkę wychowywał jak swoją. Bóg słońca jednak go uspokoił, twierdząc że muszą działać powoli i spokojnie, jeśli chcą dokonać swojej zemsty. Wyuczył "Porosa" należycie jazdy na rydwanie i walki wręcz, a także wszelkich boskich sekretów.

Po kilkunastu latach na naukach u Wszystkowidzącego, Zagreus był gotowy do zrealizowania misternego planu. Helios przybył razem z nim na Olimp, przedstawiając go jako swojego ulubieńca, wielkiego herosa z Elidy, którego sobie ulubił, ale nie może go dłużej utrzymywać. Zeus, niczego nie podejrzewając, zezwolił na utrzymanie go na Olimpie. Tym samym "Poros" zaczął zaprzyjaźniać się z bogami, jednak do większości z nich zapałał wielką awersją, jako odpowiedź na luksusy i wygodę, jaką ci mieli na Olimpie, podczas gdy śmiertelnicy na dole nie raz żyją w potwornej biedzie. Udawał jednak podobnego im przez kolejne długie lata. Zaprzyjaźnił się tylko z jedną osobą - Ateną, która go poparła, gdy ten wyjawił swoje poglądy na temat luksusów, jakimi otacza się Zeus. Zaczęła wywiązywać się między nimi więź, gdy Zagreus poczuł, że nie może jej dalej oszukiwać. Wyjawił jej całą swoją tożsamość, mając nadzieję, że to co do siebie poczuli będzie ważniejsze od bycia "córeczką tatusia". Atena uciekła w przerażeniu, nie mogąc zrozumieć oszustwa. Jednak po całej nocy przemyśleń, dotarło do niej, że w wielu płaszczyznach Zagreus miał rację. Wróciła do niego i obiecała mu, że go wesprze w jego zamachu zemście, żądając jedynie szczegółów planu.
Obalę Zeusa - odpowiedział Zagreus - i sam zajmę należne mi miejsce na tronie niebios. I już nigdy bogowie nie będą lekceważyć śmiertelnych.

Część 3 - Gambit Xanatosa

Wkrótce Zagreus zaczął knuć wspólnie z Ateną plany na to, jak obrócić przeciwko Zeusowi następne pokolenie bogów - gdyż sam nie mógłby go pokonać. I tu mądrość Ateny dużo mu pomogła. Zasugerowała bratu, by ten po kolei przekonywał kolejne dzieci do Zeusa do sprzeciwienia się własnemu ojcu. Na pierwszy ogień padł Ares. Gdy wojował przeciwko Bistonom, Zagreus podpowiedział mu, że wspierający Aresa Trakowie zbezcześcili świątynię Gromowładnego. Ten, unosząc się gniewem, raził plemię walczące u boku Aresa piorunami, połowę z nich wybijając, a drugą połową śmiertelnie strasząc. Rozgniewany taką interwencją ojca Ares przybył na Olimp i odniósł się do niego z pretensjami. Zeus jednak odmówił wytłumaczeń, mówiąc że ukarał tych, którzy podnieśli na niego rękę. Obrażony Ares powiedział, że wynosi się z Olimpu i zamieszkał z Amazonkami na Kaukazie.

Następnie przyszła kolej na Apolla. Zagreus zstąpił na ziemię i wyszedł na spotkanie "przyjacielowi" Apolla. Ten nie znał Zagreusa, ale bóg przekonał go, że jest najpiękniejszym ze śmiertelnych. Uradowany pochlebstwami chłopak powiedział, że posłucha rad syna Zeusa, który poradził mu ten, by poszedł do świątyni Zeusa w Pergamonie i zażądał od Zeusa uznania jego pierwszeństwa pod względem urody. Apollinowy ulubieniec posłuchał i wstąpił do świątyni, robiąc jak Zagreus nakazał. Zeus poczuł się śmiertelnie urażony taką zuchwałością i poraził młodego piorunem, spalając go na miejscu na wiór. Apollo zobaczył samą śmierć swojego oblubieńca i powiedział, że nigdy ojcu nie wybaczy tego aktu, po czym wyprowadził się z Olimpu do swojej świątyni w Delfach.

Zeus natomiast zaczynał coś podejrzewać odnośnie samego "Porosa". Helios przedstawił go jako swojego ulubieńca, podczas gdy sam często śmiał się z Apolla za sprowadzanie takowych. Skonsultował się z Herą i dowiedział się od niej, że ta też podejrzewa "Porosa" o różne dziwne zachowania, jak i o to, że ostatnio dziwnie zbliżył się do Ateny. To jednak o dziwo uspokoiło Zeusa - Atena jest moją najwierniejszą córą, skoro on z nią trzyma, jest naszym przyjacielem - odpowiedział żonie Władca Olimpu, po czym znów spokojnie zasiadł na tronie, martwiąc się jedynie buntami kolejnych synów. Pomyślał jedynie, że to im przejdzie.

Tymczasem przyszła kolej na Artemidę. Zagreus przybył do Cyrenajki i odwiedził święte gaje Artemidy, gdzie skrywała się święta Łania Cerynejska. Od Hefajstosa dostał jeden piorun, jakie normalnie dostaje tylko Zeus. Zaczaił się w gajach z piorunem w ręce (który nie parzył go ze względu na lata spędzone w pobliżu Tartaru) i gdy Łania się zjawiła, natychmiast ją raził, na miejscu ją zabijając. Artemida natychmiast przybyła słysząc krzyk swojego najświętszego zwierzęcia i przeraziła się widząc, że zabił ją piorun Zeusa. Po chwili zjawiła się na Olimpie i żądała wyjaśnień, jednak Zeus się wypierał, twierdząc (całkiem słusznie) że nic o tym nie wie. Artemida jednak nie chciała tego słuchać i wyprowadziła się do Apolla. Plan wypełniał się co do joty.

Następnie Zagreus przybył do komnaty, w której siedział pijany w sztok Herakles. Razem z Dionizosem urządzili sobie niesłychaną balangę - taką jakie nawet Olimp rzadko widuje. Jedynie Dionizos był - jako tako - przytomny i porozmawiał z Zagreusem. Bóg wina nie był dość chętny do rozmowy, ale przyznał, że jedyne czego jemu i Heraklesowi naprawdę byłoby żal, to upojne imprezy. Słysząc to (i upadek tracącego przytomność Dionizosa) wybrał się znów na Ziemię i wybił stado baranów należące do Zeusa. Gdy dostrzegł go pasterz, Zagreus nie omieszkał zabić i jego. Następnego ranka Zeus dopytywał wszystkich, kto śmiał podnieść rękę na jego święte stado. Zagreus wyznał, że widział osobiście jak pijani Dionizos i Herakles zrobili to dla zabawy. Gdy ci przybyli z potężnym bólem głowy i pragnieniem, Zeus mu uwierzył. Chciał ich ukarać, ale ci - uniesieni honorem za fałszywe oskarżenia - wynieśli się z Olimpu do Arkadii.

Hebe wybyła za Heraklesem, a nawet Ejlejtyja przestała ufać ojcu po kilku takich wybrykach i wyniosła się do świątyni w Argos. Na coraz bardziej pustoszejącym Olimpie pozostali tylko Zeus, Hera, Demeter, Atena, Zagreus i ich pomocnicy bożkowie, jednak Zeus popadał w coraz większą paranoję. Zaczynał podejrzewać wszystkich dokoła o spiskowanie przeciwko niemu, co powoli wyludniało stolicę bogów. Gdy nawet Ganimedes został oskarżony o próbę otrucia Zeusa, poleciał on na orle do pozostałych dzieci Zeusa i zwołał ich na naradę. Razem próbowali coś poradzić na paranoję Gromowładnego, ale na spotkaniu zjawili się nagle Hefajstos, Atena i Zagreus. Przedstawili oni całe swoje powody, a Zagreus objawił swoją prawdziwą tożsamość przed naradą "następnego pokolenia". Bogowie jednomyślnie zgodzili się, że nadszedł czas końca ery Zeusa jako władcy świata.

Wkrótce potem wszyscy bogowie stanęli razem pod tronem Zeusa żądając ustąpienia z tronu i oddania go najsilniejszemu z nich. Zeus kategorycznie odmówił, po czym Ares - oburzony - ruszył przed siebie, wyciągając miecz. Nim jednak dosięgnął swojego ojca, trafił go ostatni piorun Zeusa, który strącił go prosto w otchłanie Tartaru. Mimo osłabienia o jedną osobę, nowe pokolenie miało znaczną przewagę. Gdy Zeus chciał sięgnąć po kolejny piorun, zorientował się, że już ich więcej nie ma. Wtedy Hefajstos objawił, że on także opuścił ojca, razem ze swoimi Cyklopami. Nie będzie już więcej piorunów dla Zeusa, a w zamian dzierżył je teraz Zagreus. Chłopak z całej siły uderzył w ojca jego własną bronią, tym samym strącając go z Olimpu. Gromowładny wylądował z impetem u stóp góry, przerażony tym nagłym zamachem stanu. Postanowił zwołać swoje rodzeństwo i wykorzystać "pakt krwi", jaki zawarli, by razem stanęli do walki przeciwko nowym uzurpatorom. Rozpoczęła się wojna, Teomachia.

Część 4 - Symfonia Słońca i Gromów

W chwilę po zawołaniu Zeusa, Hera, Posejdon, Demeter, Hades i Hestia zjawili się na szczycie Parnasu, gdzie Zeus zwołał zebranie. Tam Gromowładny wyjaśnił sytuację i zażądał, by rodzeństwo go wsparło. Posejdon był trochę sceptyczny, ale impertynencja Zagreusa go poraziła i postanowił wesprzeć brata. Hades otwarcie zaprotestował, mówiąc że i tak, prędzej czy później, każdy trafi do jego królestwa, więc nie powinny go obchodzi swary świata zewnętrznego. Hera nie przepadała za swoim mężem po latach zdrad, ale postanowiła, że w tej trudnej sytuacji - jako opiekunka małżeństwa - musi męża wesprzeć. Demeter bez zająknięcia przyjęła propozycję Zeusa, ale Hestia kategorycznie odmówiła, mówiąc że Zeus już od dawna się narażał na gniew losu. Wtedy jednak Władca Olimpu przywołał im pakt krwi jaki niegdyś zawarli...
Tuż po pokonaniu Kronosa, Zeus i jego rodzeństwo stanęli w najwyższym punkcie - wciąż wówczas niezabudowanego - Olimpu i każdy niewielkim sztyletem lekko zranił się w palec. Wypływający ichor zaczął kapać na skały góry, a bogowie zetknęli swoje palce. Tym samym złączyli swoją boską krew. Od tej pory, jeśli jedno z nich upadnie, pozostali także skończą tak samo.
Pozostali bogowie niechętnie przywołali to wspomnienie. Przypomnieli sobie, że są złączeni na wieczność. Nie mając wyboru, bracia i siostry Kronidzi stanęli u boku Zeusa.

Tymczasem Zagreus zaczął rządzić Olimpem. Na polecenie Hefajstosa, Brontes, Arges i Steropes zaczęli masowo kuć pioruny dla nowego pana. Sam Hefajstos skupił się dobrze i z najgłębszych możliwych głębi planety wyciągnął lawę tak gorącą i silną, jak tylko bóg może zdołać. Z tej lawy ukształtował niespotykany miecz, który po 24 godzinach wystygł. Otrzymana broń była twardsza niż wszystkie znane metale, ostrzejsza niż wszystkie znane miecze i do tego obłożona czarną magią samego Tyfona, drzemiącego w głębi planety. Broń tą Hefajstos nazwał Athanatoi-dolophonos, w skrócie zwany Dolofonem, czyli Zabójcą Nieśmiertelnych. Ilość czarnej magii włożonej w tą broń sprawiła, że ów miecz doprawdy zdolny był do zgładzenia nawet nieśmiertelnych...

Tymczasem Zeus zjawił się w swojej największej świątyni w Atenach wraz z rodzeństwem i zażądał, aby śmiertelnicy nie składali ofiar nowym bogom i aby wspierali tylko ich. Ludzie w mieście już chcieli stanąć po jego stronie, ale wówczas zjawił się Zagreus, wraz z Ateną. Oboje zaczęli przedstawiać ostatnie czyny swojego ojca, w tym to, że nie zawahał się ani chwili przed strąceniem Aresa do Tartaru. Ludzie nagle zaczęli skandować przeciwko władcy bogów, a rozjuszony Hades ruszył przed oblicze śmiałego Zeidy, tylko po to by zauważyć w jego dłoni błyszczący, choć jednocześnie czarny niczym sam pierwotny Chaos miecz - Dolofon. Hades zatrzymał się w ostatniej chwili, o włos mijając ostrze miecza. Zeus wówczas wydał Acheloosowi rozkaz ataku, jednak bóg rzeki nadział się na miecz. Ku zdumieniu wszystkich obecnych, wkrótce padł bez życia. Zeus wydusił z siebie tylko jak to możliwe?. Zagreus odpowiedział ponuro: Oto Dolofon, Zabójca Nieśmiertelnych. Tylko się zbliż, a twój duch przepadnie na wieki w otchłaniach Tartaru. Starzy bogowie się wycofali, a Zagreus zaliczył swój pierwszy tryumf - śmiertelni zaczęli czcić jego, tak z podziwu nad jego zdolnościami i mocą, jak i ze strachu przed śmiercionośną bronią.

Zeus postanowił szukać podstępu na pokonanie swojego przebiegłego syna. Wybrał się więc do pałacu Heliosa - nieświadom, że to on od początku stał za tym planem - i poprosił go o pozwolenie na wjazd na nieboskłon jego rydwanem. Helios zgodził się, knując jednak dalsze plany. Gdy rankiem oboje wlecieli już wysoko, Helios spojrzał uważanie na sytuację, po czym zaczął objawiać Zeusowi fragmenty swojego planu. Przypomniał mu, że to on przysłał Porosa, po czym opowiedział mu o swoim spotkaniu z Hefajstosem, o tym jak Lucyfer i Hefajstos wyciągnęli Zagreusa z Hadesu, i w końcu o tym jak Zagreusa wychował w duchu przepowiedni Tytana. Zeus oburzył się i wezwał na pomoc Cyklopów młodszych, dzieci Posejdona. Ci z trudem wykuli kilka piorunów i podali je Zeusowi, który próbował na wysokości niebios uderzyć w Heliosa z bliska, jednak ten odparł atak ogniem i promieniami światła. Zeus chwycił szybko chmurę i z niej zaczął sypać nowymi gromami (choć dużo słabszymi od poprzednich, bo wykutymi przez nowicjuszy), rozpoczynając tym samym spektakularną walkę na niebiosach, którą widział z daleka cały świat. Istna Symfonia Słońca i Gromu. W końcu jednak Helios zdołał pokonać Zeusa, głównie dzięki swoim skrzydlatym koniom, tym samym strącając go nisko na Ziemię. Zeus uderzył z całej siły w Italię, powodując że góra Wezuwiusz pękła i zaczęła wydobywać z siebie lawę. Mając jednak do pomocy swoje rodzeństwo i młodszych Cyklopów, był pewny zwycięstwa.

Druga sprawa, że Zagreus w międzyczasie skontaktował się z Prometeuszem, który chętnie przystał na możliwość odpłacenia się Zeusowi za to, co ten mu dokonał. Prometeusz wybrał się nawet do samej Gai i bez dużego wysiłku przekonał ją, że jest jeszcze możliwośc, by Zeus zapłacił za to, że obalił jej ukochanego syna. Widząc nową nadzieję w nowym pokoleniu, sama pramatka bogów stanęła do walki. Choć Zeus stanął pewnie na italskiej ziemi, ujrzał nadlatującego Zagreusa, który trzymał w pogotowiu cały arsenał piorunów i Dolofona. Gdy Zeus próbował się ruszyć, natychmiast przewrócił się, gdyż sama ziemia - Gaja - obróciła się przeciwko niemu. Nie tracąc rezonu, przywołał do siebie chmury burzowe i stanął w gotowości do walki z własnym synem, mimo że w głębi ducha już znał wynik tej walki...

Część 5 - Bitwa dwóch burz

Zeus uniósł się na obłokach wysoko nad ziemię, oczekując że Zagreus tam za nim nie podąży. Młody bóg jednak przywołał do siebie Pegaza, którego ujarzmił podczas wizyty u Prometeusza, i na nim wzniósł się w ślad za swym ojcem. Zeus próbował z daleka trafić go piorunami, nim ten się doń zbliży, ale syn niespodziewanie postawił Dolofonem gardę i ostrzem czarnego miecza odbił pioruny, roztrzaskując je po okolicy. Jeden z odbitych gromów uderzył w wybrzeża Chorwacji, strzepiąc je niesłychanie i tworząc słynne do dziś nabrzeżne klify. Kolejny odbił się i trafił w Tesalię, gdzie wybił ostatnie ówczesne Centaury. Następny grom trafił w Półwysep Arabski, wypalając go na suchą pustynię. Kolejne pioruny odbijały się po całej planecie, czyniąc niesłychane zniszczenia, tymczasem Zagreus zbliżał się coraz bardziej do swojego ojca.

Tymczasem na dole Posejdon próbował podminować plany młodego pokolenia. Użył swojej mocy do spiętrzenia ogromnych fal, które zaczęły uderzać w podstawy Olimpu. Próbował w ten sposób obalić dawną siedzibę brata, tylko po to, aby nowe pokolenie nie miało wygórowanej siedziby. Fale coraz bardziej się piętrzyły, podczas gdy Atena przybyła do wybrzeży Palestyny, gdzie koczowali aktualnie potężni Telchinowie. Wprawdzie byli oni potomkami Posejdona, jednak już dawno nie chcieli mieć nic wspólnego ze swoim praprzodkiem. Bogini mądrości i zwycięskiej wojny namówiła ich, że jeśli jej pomogą, zdobędą morza i oceany tylko dla siebie. Pół-ludzie, pół-wieloryby przystali na tą propozycję i zanurkowali głęboko pod wodę, wędrując aż do pałacu Posejdona. Tam urządzili mu istną katastrofę - obalili kolumny, zwalili dach, zniszczyli meble. Cała siedziba boga mórz runęła doszczętnie, a wściekły Posejdon zostawił Olimp w spokoju i ruszył w pogoń za swoimi niepokornymi potomkami. Gdy jednak kolejny odbity piorun uderzył w Morze Martwe, wybijając wszelkie zwierzęta i rośliny wewnątrz, Telchinowie starannie ukryli się w podmorskich głębinach tak, że nawet Posejdon nie mógł ich znaleźć. Olimp jednak znacznie się ukruszył i stał się po prostu bardzo wysoką górą - pałace runęły w skalne przepaście gór.

Hades próbował użyć swoich mocy by naruszyć skorupę ziemską. Ziemia zaczęła pękać i wypluwać z siebie lawę, głównie szkodząc jednak śmiertelnikom. Sama Gaja jednak poczuła się śmiertelnie urażona tym, że jej prawnuk ośmielił się naruszać jej królestwo, więc zaczęła jeszcze bardziej trząść, próbując wepchnąć Hadesa ponownie do jego królestwa. Bóg podziemi jednak nie ustępował i jednym ruchem ręki zabijał całe chmary ludzi, tylko po to by odwrócić uwagę Zagreusa. Ten jednak był zbyt wysoko by spojrzeć na to, co czynił Hades. Spojrzała na niego jednak Hestia, która wybuchła gniewem, widząc jak jej brat krzywdzi olbrzymie liczby śmiertelników. Przeciwstawiła się mu i rzuciła się na niego, odpychając go od rowu. Pech chciał, że oboje wpadli w szczelinę w ziemi prowadzącą wprost do głębi Tartaru - dawny pan Podziemi, razem z boginią ogniska domowego, zostali więźniami Tartaru.

Posejdon, Zeus, Hera i Demeter poczuli znaczne osłabienie sił - pakt krwi zaczął działać. Demeter musiała ukryć się przed rozgniewaną Gają, Hera schowała się w pałacu Okeanosa na krańcu świata, a Zeus zaczął miotać piorunami ze znacznie mniejszą siłą, gdyż poczuł osłabienie. Po chwili poczuł energię ciągnącą go do samego Tartaru - efekt uwięzionego tam Hadesa. Zaczął tracić równowagę i słaniać się na nogach, z czego Zagreus tylko skorzystał. Przeszedł do ofensywy i zaczął miotać swoimi gromami, jednocześnie wciąż zasłaniając się mieczem przed ewentualnym odbiciem. Zeus na razie nadążał ze strącaniem piorunów syna swoimi, ale zderzenie dwóch burz wciąż słabło i zbliżało się coraz bardziej do dawnego Władcy Olimpu. W końcu jego siła niemal całkowicie zaniknęła i sam zaczął dostawać grzmotami. Porażony elektrycznością i osłabiony od mocy płynącej w kierunku Tartaru, spadł z chmury i zaczął lecieć w dół.

Gdy już był na progu Ziemi, chwycił się krawędzi szczeliny aby nie spaść do otchłani, jednak Zagreus już tam stał i wymierzył w jego kierunku swój miecz.
Puść! - krzyczał Zagreus - Puść tą krawędź, jeśli ci życie miłe. Nie zawaham się użyć Dolofona, jeśli nie puścisz tej krawędzi. Jeśli wpadniesz do Tartaru, będzie szansa, że kiedyś ci wybaczę, jak ty Kronosowi. Jeśli jednak nadziejesz się na to ostrze, już nigdy nie wrócisz do świata żywych. - Zeus wiedział, że nie ma już innego wyjścia, gdy zobaczył wpadających do otchłani Herę, Demeter i Posejdona. Odpowiedział krótko:
Pamiętaj, gdy będziesz miał syna, jakie jest przekleństwo naszego rodu! Kiedyś i on powstanie przeciw Tobie i spędzi cię w tą samą otchłań, w którą ja teraz wpadam. I wtedy poczujesz to, co ja czuję w tej chwili. Gdyż na każdego kiedyś przyjdzie pora... oddać tron. - Ostatnie dwa słowa Zeus wypowiedział, puszczając krawędź i zlatując w bezdenny Tartar...

Część 6 - Epilog

Po upadku starych bogów Zagreus mógł wreszcie objąć panowanie nad dawnym królestwem swojego ojca, jednak... było to królestwo puste i zniszczone. Ziemia była spękana i wypluwała z siebie ogniste trzewia, niebiosa drżały w posadach, a sam Atlas ledwo utrzymywał sklepienie na swoich barkach. Nawet Podziemie leżało w ruinie, a duchy potępionych latały jak oszalałe, a zdziczały Cerber ścigał je po świecie śmiertelnych. Ten obraz katastrofy przyprawił Zagreusa o ból głowy. Nie o tym marzył. Nie takim królestwem chciał władać. Atena jednak podszepnęła mu na ucho pomysł.

Po chwili Zagreus przeniósł się w okolice samego środka świata, na dzikich terenach Scytów. Tam poprosił Dionizosa o ziarno winorośli. Bóg wina nadał mu jedno, a Zagreus zasiał je w ziemi, po czym zebrał chmury burzowe i wodą deszczową podlał ziarno, po czym rzucił na nie czar. W mgnieniu oka z małego ziarna wyrósł piękny krzak, zdumiewający swoją urodą. Po chwili jednak krzaczek się rozrósł i stał się majestatycznym drzewem. Na tym jednak nie był koniec - drzewo rosło i rosło, aż dosięgnęło niebios i oparło o nie swoją rozłożystą koronę, podczas gdy jego korzenie zapuściły się głęboko w Podziemie, aż do najgłębszych otchłani Tartaru. Tak powstał Kosmodendros - Drzewo Świata, oś łącząca Niebo - świat bogów, Ziemię - świat śmiertelnych i Piekło - świat potępionych. Życiodajna magia Kosmodendrosa zaczęła odnawiać zniszczoną planetę, sprawiając że ta całkiem wróciła do życia, a Piekło - dawny Hades - zapięczetował się na dobre, tak że nawet z Tajnaron nie można było tam wejść. Jedynym przejściem pomiędzy światami stał się sam Kosmodendros. Bezrobotnego Cerbera Zagreus zatrudnił do pilnowania swoich świętych stad na północy.

Widząc, że świat odzyskał sprawność, postanowił upewnić się, że tak śmiertelna broń jak Dolofon nie dostanie się w niepowołane ręce. Wraz z pomniejszą nimfą udał się więc do Wysp Cynowych, kraju Piktów, "malowanych". W ich odizolowanej krainie odnalazł zaczarowane jezioro i znajdującą się w jej pobliżu czarną skałę, tak czarną jak sam Dolofon. Zagreus zamachnął się z całej siły i wbił miecz w tą skałę tak mocno, że ani bóg, ani śmiertelnik, ani żadna inna istota nie mogła go już wyciągnąć. Rzucił jednak jeszcze czar - miecz ze skały wyciągnąć może tylko zwykły śmiertelnik, ale o czystym sercu bez skazy. Nimfie nakazał się schować w jeziorze i strzec miecza przed niepowołanymi rękoma, mówiąc: Od dziś zapomnij swe poprzednie imię, będziesz tylko Panią Jeziora. Król bogów wybył z tej odległej krainy, ale Piktowie zainteresowali się mieczem. Choć nie mogli go wyciągnąć ze skały, zaczęli otaczać go czcią i nadali mu nowe imię - Excalibur - w ich języku "niewyciągalny". Niektórzy wprawdzie twierdzą, że Zagreus miecz zatrzymał i osobiście strzegł (i w takiej postaci uwiecznili go na licznych obrazach i posągach), jednak są oni w mniejszości.

Królestwo Zagreusa się rozpoczęło. Po ślubie z Ateną, on sam zajął siedlisko wśród korony Kosmodendrosa i zajmował się ładem i harmonią wszystkich trzech światów. Atena znacznie się zmieniła - wyspokojniała i ustatkowała się, poświęcając się całkowicie miłości męża, jako bogini mądrości. Z harmonii siły i mądrości stworzyli parę idealną, wręcz stworzoną do władania światem. Ona oddała swoją władzę nad wojną Heraklesowi, który od tego dnia po wsze czasy próbował ujarzmiać zapędy agresywnych śmiertelników. Dionizos zajął się już nie tylko winem, ale i całą roślinnością na świecie, co sprawiło że znacznie spoważniał i zaprzestał swoich eponimicznych bachanalii. Apollo również się ustatkował i wziął ślub z Artemidą. Gdy on zajmował się sztuką, ona zajmowała się fauną świata. Helios sam bardzo chętnie wprowadził się do Kosmodendrosa, porzucając swój złoty pałac na cześć naturalnego piękna Drzewa Świata. Aby w końcu odpocząć po niezliczonych wiekach nieustannej harówki, wstrzymał Słońce - teraz rozżarzoną kulę ognia wykutą przez Hefajstosa z magii Heliosa - i wzruszył Ziemię, nakazując jej wędrówkę dokoła Słońca. Afrodyta zajęła się z największą chęcią dalszym obdarzaniem miłością wszelkich śmiertelników, jacy się napatoczyli, co zaowocowało znacznym przyrostem naturalnym... a Ganimedes dalej im wszystkim służył do stołu, zadowolony że miał swój udział w nastaniu nowego ładu. Zaledwie rok po upadku Zeusa, Zagreusowi i Atenie narodził się pierwszy syn: Fos, czyli "światły".

Tymczasem pokonani bogowie jęczeli z bólu nad losem, jaki im przystał, zwłaszcza że muszą spędzać wieczność wraz ze śmiertelnikami i innymi potworami, których sami przeklęli. W końcu czarna magia otchłani, połączona z ich bólem, rozgoryczeniem i nienawiścią do nowego pokolenia bogów, zaczęła ich zmieniać. Na czołach wyrosły im rogi, na plecach skrzydła, a na stopach kopyta, a ich skóra zmieniła się w obraz przekleństwa. Siedmiu upadłych bogów, a razem z nimi Tyfon, przybrali nowe, straszniejsze imiona, aby spowodować strach w sercach śmiertelnych, po czym wybrali sobie nową nazwę: daimones, czyli demony. Choć Zagreus już tworzył nowy porządek świata, tam głęboko na dole zaczęły się wysiłki, by ten pokój zniszczyć...

Koniec
komentarze (44) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Eneida
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem