Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Apacz | napisano 29 sierpnia 2007 o 22:06
czytano 21309 razy | średnia ocen: 5.50

Mit o Syzyfie

Żył kiedyś Syzyf. Był królem Koryntem. Rządził nim mądrze i sprawiedliwie, a pod jego rządami miasto rozwijało się i było bogate. Syzyfa znali również bogowie, którzy zapraszali go na uczty na Olimpie. Wszyscy go tam lubili i znali z poczucia humoru. Opowiadał bogom śmieszne historie, które rozbawiały nawet największych ponuraków. W nagrodę król mógł jeść nektar i ambrozje - boskie przysmaki, które dodawały witalności i długowieczności. Oprócz tego bogowie mówili Syzyfowi co się dzieje na Olimpie. Gdy wracał do domu milczał jak grób nawet przed własną żoną.

Z czasem jednak nie mógł wytrzymać tego trzymania informacji o bogach. Zaczął rozpowiadać smiertelnikom co słychać na górze bogów. Bogowie przymykali początkowo oczy na jego wybryki. W końcu jednak miarka się przebrała. Syzyf zaczął trąbić, że to boski Zeus pod postacią białego byka porwał jedną z najpieknięjszych kobiet na świecie - Europę. Ten zezłościł się na króla Koryntu. Postanowił pozbawić go zycia. Wysłał więc po niego Tanatosa - bożka śmierci. Gdy odwiedził Syzyfa, trochę się wahał, by zabrać mu duszę i wysłać do Tartaru. W końcu byli przyjaciółmi przez tyle lat. Syzyf wykorzystał to i pod pretekstem, że idzie coś przynieść Tanatosowi do picia, wezwał straże. Pojmali oni bożka śmierci i zamknęli w lochu. Na ziemi nastały złote czasy, bo nikt nie umierał. Śmiertelnicy przestali bogom skałdać ofiary, bo po co.

Zeus bardzo się zdenerwował na widok tego co się dzieje. "Gdzie się podziewa ten leń Tanatos!" - krzyknął. - "Kiedy go ja ostatnio widziałem? Tak, jak wysłałem go po Syzyfa. Czyżby Syzyf się odważył...?". Pan Olimpu wysłał Aresa, który miał uwolnić bożka śmierci i złapać Syzyfa. W końcu boga wojny to mało kto się nie przelęknie. Ten szybko uwolnił Tanatosa i dorwał Syzyfa. Zanim król Koryntu pożegnał się z życiem poprosił swą żonę, by nie grzebała jego ciała i nie wkładała obola do jego ust. On wie co robi.

Gdy Syzyf stanał przed Styksem nie miał przy sobie obola by zapłacić Charonowi. Zaczął więc wrzeszczeć, że jego zła żona nie pogrzebała jego ciała i nie wrzuciła obola do ust. "Ucisz się. Już mnie uszy bolą!" - powiedział Charon. Syzyf niedość, że nie przestał krzyczeć to zaczął to robić głośniej, z jeszcze większą pasją. Stary Charon zgodził się przewieść duszę Syzyfa do pałacu Hadesa.

Władcę podziemi i jego żonę - Persefonę, córkę Demeter, plotkarz uraczył tą samą gadję co Charona. "Twa żona postąpił karygodnie" - powiedziała Persefona. - "Wracaj na ziemię. Nich tym razem wrzuci ci obola do ust i wyprawi wspaniały pogrzeb". Hades podzielał zdanie swej żony. Syzyf więc wrócił na ziemię, do świata żywych.

Po niedługim czasie Hades i Persefona zauważyli zgodnie, że Syzyfa nie ma w ich królewstwie. Postanowili to zbadać. Co się okazało? Syzyfowi nie śpieszył się wcale do śmierci. Imprezował z kolegami i mówił w jak dziecinnie prosty sposób przechytrzył bogów. Ci jednak go dorwali ponownie. Król Koryntu bał się nawet myśleć jaką karę wymyślą dla niego bogowie. Wraz z Hadesem, który był w towarzystwie swego wiernego trzygłowego psa - Cerbera - stali pod kamienną górą. "Widzisz ten głaz?" - władca podziemi wskazał głaz. - "Masz go wtoczyć na szczyt tej góry. Zanim jej tam nie wstawisz, nie odpoczniesz".

Syzyf w duchu cieszył się, że dostał tak łagodną karę. Spodziewał się czegoś cięższego, ponad jego siły. Zakasał rekawy i złapał głaz, który nie był taki duży i ciężki. Zaczął wtaczać głaz na szczyt góry. Już było 10 metrów, już 5, już kilka centymetrów. Nagle Syzyf się poślizgnął a głaz stoczył się na podnóże góry. "Odpoczniejsz jak skończysz, wracaj po głaz". Syzyf zrezygnowany spróbował następny raz. Efekt był ten sam. Ta praca była tylko z pozoru tak prosta. Zawsze na samym końcu zdaży się coś co sprawi, że głaz spadnie na ziemie. 

Władca Koryntu nie mylił się. Został skazany na wieczną męczarnię. Nigdy nie ospocznie. Tak kończą ci, którzy nie trzymają języka za zębami.

komentarze (1) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Odyseja
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem