Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 30 grudnia 2008 o 19:07
czytano 25887 razy | średnia ocen: 5.46

Tragedia Labdakidów - Lajos i Edyp

Wstecz: Tragedia Labdakidów - Labdakos, Amfion i Zetes

Lajos wrócił do Teb, swojego rodzinnego miasta, z prawdziwym triumfem. Był pewien absolutnie, że wraz z pokonaniem uzurpatorów na tronie, zdoła raz na zawsze usunąć pech z rodu Labdakidów. Mimo tego, to właśnie on, jego syn i wnuczka stali się najsłynniejszymi ofiarami pechu w tej rodzinie. Nieświadom prawdziwej przyczyna pecha, usłyszał o wiecznym pięknie i młodości, które daje nosicielce naszyjnik Harmonii. Nakazał go zabrać nieboszczce Tebe i przekazać swojej żonie, Jokaście. Zasiadł na tronie, pewien że przyniesie nowy okres prosperity.

Nie minęło dużo czasu, gdy zauroczony swą wiecznie młodą żoną Lajos spłodził pierwszego potomka. Razem z jeszcze nienazwanym niemowlęciem i żoną udał się do Delf po przepowiednię odnośnie losu dziecka, aby nadać mu należne imię. Głos wyroczni jednak zszokował młodych rodziców. "Dziecko to zabije własnego ojca i ożeni się z własną matką, po czym spłodzi z nią potomków" Lajos przeraził się tą przepowiednią i postanowił pozbyć się dziecka.

Mimo głośnych protestów matki, Lajos stwierdził, że nie pozwoli by takie przeznaczenie się spełniło. Porzucił niemowlę gdzieś w lasach swojego królestwa i udał się spowrotem do miasta. Pech chciał, że był w pobliżu królewski pasterz, Forbas. Znalazł on dziecko o nogach okaleczonych przez ojca i związanych rzemieniem tak, że stopy były poważnie spuchnięte. Nazwał dziecko Edypem - "o spuchniętych stopach" i zaniósł je do korynckiego pasterze Euforbosa. Ten też jednak nie mógł zaopiekować się dzieckiem i przekazał je królowi Koryntu i jego żonie - Polibosowi i Merope. Ci choć długo starali się o potomka, choć nie mogli go mieć, a więc przybycie Edypa było dla nich darem niebios. Z radością go przyjęli i wychowali jak swojego.

Mijały lata, a sam Edyp w końcu dorósł i stał się żądnym przygód młodzieńcem. Któregoś dnia w Koryncie przechadzał się ulicami i napotkał pijanego starca. Ten bredził coś, krzycząc w kierunku Edypa, a ten - gwałtowny jak zawsze - odepchnął starca, krzyknął do niego zjeżdżaj, dziadu i ruszył przed siebie. Wtedy jednak usłyszał szokującą wiadomość - ty przyszywany królewiczu, taki z ciebie syn Polibosa, jak i ze mnie. Nie mógł znieść tej wiadomości i nakazał zakatować starca, po czym jednak w jego sercu zrodziło się zwątpienie. Stanął przed Polibosem i zażądał od niego wyjaśnienia, czy jest jego synem. Król Koryntu potwierdził, jednak z jego zakłopotania, Edyp wywnioskował że nie wszystko jest tak jak się mu mówi. Ruszył po wyjaśnienia do Delf.

Pytia majaczyła jak zwykle, ale kapłan wyciągnął i tym razem sensowną odpowiedź. Brzmiała ona identycznie jak ta wiele lat temu dana jego ojcowi - że on zabije własnego ojca i ożeni się z własną matką. Zwątpienie nagle minęło i uznał, że przepowiednia ta dotyczy Polibosa i Merope. Aby do tego nie dopuścić, bo tak kochał swoich przybranych rodziców, postanowił nigdy nie wracać do Koryntu. Wyruszył w stronę Teb.

W międzyczasie naszyjnik Harmonii ściągnął na Teby zainteresowanie potwora o kobiecej głowie i głosie, Sfinksa. Ona też chciała być wiecznie młoda i piękna, toteż zaczęła napadać na podróżnych wkraczających i wyjeżdżających z Teb, aby w końcu król Lajos wydał jej naszyjnik. Król jednak nie zamierzał ustąpić i wsiadł w powóz, ruszając przez wąskie wąwozy rydwanem w kierunku Delf po radę.

Edyp właśnie szedł w kierunku Teb, gdy nagle w drodze w wąskim wąwozie spotkał rydwan powożony przez starca. Zdenerwowany starzec trzaskał biczem i przeganiał wszystkich dokoła na tej wąskiej dróżce. Strzelił batem także i Edypa. Porywczy młodzieniec ugiął się i próbował przejść bokiem, ale znów doznał ciosu. Nie chciał dłużej się poddawać i schwycił za drugi koniec bicza i wyrwał go z rąk starca, po czym zepchnął go w dół wąwozu. Ten legł trupem, roztrzaskując się o skały. Edyp szybko ruszył przed siebie, aby nikt go nie zauważył, nieświadom że właśnie wypełnił pierwszą część przepowiedni - starcem był jego biologiczny ojciec, Lajos.

W samych Tebach zastał żałobę po śmierci króla. Zorientował się, że to on jest za to odpowiedzialny, jednak dla własnego dobra nikomu o tym nie mówił. W pałacu szwagier zmarłego króla, Kreon, powiedział mu że za pokonanie dręczącego miasto Sfinksa dostanie rękę jego siostry, Jokasty, i władzę w Tebach, pewien że nikt tego nie dokona. Edyp jednak, zuchwały i pewny siebie jak zawsze, natychmiast ruszył, gdyż uroda młodej - pozornie - Jokasty go zauroczyła. W skalnych wąwozach łatwo wypatrzył potwora.

Sfinks usiadła tuż przed nim i powiedziała, że nie zabija dosłownie wszystkich. Zabija tylko tych, którzy nie są w stanie odpowiedzieć na jej zagadkę (a że do tej pory nikt jeszcze nie odpowiedział, to druga sprawa). Edyp usiadł więc na głazie i poprosił o zagadkę. Kto chodzi rankiem na czterech nogach - mówiła Sfinks - w południe na dwóch, a wieczorem na trzech? Mało tego, im więcej ma nóg, tym słabszy jest. Młodzieniec nie potrzebował dużo czasu do namysłu. To proste, to człowiek. Rankiem życia, gdy jest niemowlakiem, chodzi na czworaka, w południe życia, w kwiecie wieku, chodzi na dwóch nogach, a wieczorem, czyli na starość, podpiera się laską. Sfinks wytrzeszczyła oczy, że ktoś poprawnie odpowiedział na jej zagadkę. Nie mogąc wytrzymać upokorzenia, rzuciła się ze skał w dół przepaści. Triumfujący Edyp wrócił do Teb po tron i rękę królowej.

Jego królowanie trwało długo i z powodzeniem, choć młody król nie był świadom, że jego żona jest jednocześnie jego matką, a na szyi nosi niefartowny naszyjnik Harmonii. Mieli razem czwórkę dzieci, dwie córki - Antygonę i Ismenę - oraz dwóch synów - Polinika i Eteoklesa. Pewnego roku jednak nastała straszliwa klęska nieurodzaju, tak straszliwa, że jedzenia z ledwością wystarczyło dla miejscowych elit. Edyp posłał po wieszcza Terezjasza, aby ten wyjawił jak pozbyć się plagi. Wieszcz powiedział, że plaga ustąpi gdy... Edyp wygna z miasta mordercę Lajosa. Królewskie elity wybłagiwały od Terezjasza by ten wyjawił, kto zabił Lajosa, jednak ten nie chciał powiedzieć. Po długich namowach, w końcu uległ i wyjawił, że to sam Edyp "jest zabójcą własnego ojca i mężem własnej matki". Nie rozumiejąc tej przepowiedni, wygnał Terezjasza.

Wkrótce potem przybył posłaniec z Koryntu. Przyniósł dwie wieści, z których jedna okazała się dla Edypa gorsza od drugiej. Pierwsza donosiła, że zmarł ze starości Polibos, a Edyp jest proszony o powrót do miasta by odziedziczyć tron. To uspokoiło Edypa - nie zabił swego ojca, a więc przepowiednia spełzła na niczym! Druga wieść jednak pogrążyła go w żalu - nie byłeś synem Polibosa, a synem króla Teb, Lajosa, więc mogłeś bezpiecznie wracać do miasta. Edyp nagle wszystko zrozumiał - to Lajos był jego ojcem, a więc on go zabił. Mało tego, jest mężem jego żony, Jokasty... a więc mężem swojej matki. Przepowiednia wypełniła się co do joty. Jokasta także wszystko zrozumiała i pobiegła do swojej sypialni, gdzie przebiła swoje serce nożem, oddając ducha Tanatosowi.

Edyp pobiegł do Jokasty, ale ta była już martwa. Nie mogąc ani chwili dłużej znieść tego bólu, postanowił że zrobi ostatnią rzecz, która mogła pomóc jego ludowi, ludowi Teb. Oślepił się złotą spinką z szaty Jokasty i skazał sam siebie na wygnanie. Przez złośliwy los popełnił najgorsze możliwe zbrodnie i przez to nie chciał już ani razu widzieć słońca, ani spłodzonych z grzesznego związku dzieci. Udał się w dzikie wąwozy poza Tebami, a za nim podążyła tylko kilkuletnia Antygona, pomagając ojcu w niezbędnych czynnościach.

Tymczasem młody Polinik odwiedził martwe ciało matki. Choć żałował jej śmierci, ujrzał połyskujący na jej szyi naszyjnik. Uznał go za idealny dar dla przyszłej żony, więc zerwał go z szyi matki i schował go we własnych szatach...

Dalej: Tragedia Labdakidów - Siedmiu przeciwko Tebom
komentarze (7) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Odyseja
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem