Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: maciejos | napisano 4 września 2007 o 17:27
czytano 12647 razy | średnia ocen: 5.41

Mit o Meleagerze i Atalancie

W Etolii panował król Ojneus wraz ze swoją żoną, piękną Alteą. Szczęście ich dopełniło się, gdy urodził im się syn, Meleager. Lecz siódmego dnia po jego narodzinach królowa miała dziwny sen. Wydawało jej się, że do pokoju weszły trzy Mojry i stanęły przy ognisku. Kloto wywróżyła małemu dzielność, Lachezis niezwykłą siłę, a Atropos powiedziała, że będzie wyjątkowo odporny i będzie żyć tak długo, dopóki nie spali się doszczętnie głownia, która teraz właśnie płonie na ognisku. Altea obudziła się w śmiertelnym strachu. Pobiegła, chwyciła tę głownię przeznaczenia, zgasiła ją i ukryła głęboko w skrzyni.

Mijały lata, Meleager rósł jak na drożdżach. Pewnego razu, po żniwach, które były obfite jak nigdy wcześniej, król Ojneus składał bogom ofiary. To krowa, to cielę, to wół co chwila padały pod ostrzem noża ofiarnika. Wszystkim bogom oddawano cześć należną, ale zapomniano o Artemidzie, władczyni lasów. Córka Latony rozgniewała się i wpędziła do królestwa olbrzymiego dzika, który siał zniszczenie. Na kraj padł boży strach. Meleager był wtedy w kwiecie wieku. Pragnął się odznaczyć i jednocześnie kraj swój wydobyć z nieszczęścia. Po całej Grecji rozesłał heroldów z zaproszeniem na wielkie łowy. Parę dni później ze wszystkich stron zaczęli ściągać bohaterowie. Tezeusz szedł ze swym przyjacielem z Tesalii, Pejritoosem. Z Ftyi nadciagnął Peleus, ojciec Achillesa. Z Lacedemonu przybyli Kastor i Polideukes, a z Pylos pojawił się młody Nestor, który później dożył setki lat i wodzom trojańskim służył radą. Dwór Ojneusa rozbłysł świetnością zbrój, zaroiło się sługami, a podwórze cały czas wrzało szczekaniem psów. Gdy już wszystko było do łowów gotowe, zjawił się jeszcze jeden, nieoczekiwany gość - Atalanta. Miała na sobie męską zbroję, upięte włosy w jeden węzeł, na ramionach zawieszony kołczan ze strzałami. W lewej ręce trzymała łuk, w prawej dwa oszczepy. Twarz miała na poły dziewczyńską, na poły chłopięcą. Była córką królewską. Lecz ojciec jej chciał mieć tylko męskie potomstwo i małą Atalantę kazał wyrzucić w góry, aby tam umarła. Ale niedźwiedzica zaopiekowała się dzieckiem i wykarmiła je własną piersią. W niedźwiedzim barłogu znaleźli ją myśliwi, którzy zabili jej przybraną matkę. Odtąd chowała się w chacie leśnej i wyrosła na zdrową, silną i trochę dziką dziewczynę. Lecz gdy jeden z opiekunów zaczął się do niej zalecać ta uciekła, gdyż powiedziała sobie, że zostanie panną i nigdy nie wyjdzie za mąż, tak jak Artemida. Po drodze napadli na nią centaurowie, ale ich wytłukła i popędziła. Od tego wydarzenia żyła samotnie, wiecznie uzbrojona, po lasach ścigała zwierzęta. Król Ojneus przywitał ją serdecznie, a bohaterowie okrzyknęli ją swym towarzyszem. Meleager natomist poczuł, że może ją pokochać. Następnego ranka ruszono na łowy.

Zima w tym roku była ostra i napadało dużo śniegu. To była dobra wróżba dla myśliwych, którzy łatwiej mogli wytropić ślady zwierzęcia. Lasy kalidońskie wypełniły się dźwiękami kotłów miedzianych, grzechotek, krzyków. Dzik gdzieś się zawieruszył, bo nie było go ani widać, ani slychać. Takie bezskuteczne poszukiwania trwały do wieczora. Trzeba było zanocować w lesie. Pobudowano szybko szałasy z sosen i wysłano je wewnątrz suchymi gałązkami. Meleager urządził sobie szałas koło szałasu Atalanty, której przyniósł kilka naręczy zeschłych liści, aby spało jej się miękko. W środku obozowiska rozpalono wielki ogień i co kto upolował, to dawano na rożen. Wszyscy byli straszliwie głodni, więc jedli ile mogli. Dla psów zostały tylko grubsze kości.

Jeszcze wszyscy spali, gdy o pierwszych promieniach słońca nagonka zaczęła hałasować. Zerwali się, uzbroili i stanęłi poza drzewami na czatach. Wtem nagonka umilkła i usłyszano trzask łamanych drzew. To dzik ruszył. W głebi lasu był strumień. Potworny zwierz wbiegł na niego, a lód pod jego ciężarem załamał się i dzik wpadł do wody. W końcu wylazł i zaczęło się się potworne rechotanie jakby nadciągała burza. Wydawało się, że pędzi na nich całe stado, a przecież tylko jeden on był. Wreszcie wydarł się z kniei i stanął na polanie. Zjeżony, z pianą u ryja, kłapał olbrzymimi jak szable kłami i gniótł śnieg racicami. Był ogromny, jakby czarna góra, w której paliły się dwie krwawe otchłanie jego ślepiów. Wyleciała jedna strzała i ugodziła potwora w oko. tak Atalanta rozpoczynała łowy. Natychmiast po strzale umknęła i schowała się parę kroków dalej. Dzik natomiast skoczył w to miejsce, z którego strzała wyleciała. Wściekły obiegał drzewo kilka razy dokoła, dopóki kilkanaście oszczepów nie ugrzęzło w jego ciele. Obsiadły go psy i zaczęły szarpać. Odpychał je coraz bardziej, aż w końcu Meleager zabił go trafiwszy dzidą w samą komorę.

On został zwycięzcą i jemu należała się nagroda, jaką była skóra dzika. Spierano się o to długo, lecz na koniec mu ją przyznano. Wtedy stała się niespotykana nigdzie indziej rzecz. Meleager, zaślepiony miłością do Atalanty, oddał jej głowę zwierza jako zaszczytny dar za pierwszą strzałę. Podniósł się wrzask. Kobietę wybrał przed tyloma mężami i tak świetnymi bohaterami! Goście, posępni i obrażeni, odeszli, ale do Meleagra przyszli wujowie, bracia królowej, z wyrzutami i pogróżkami. Wywiązała się walka i zabójca dzika zabił również swoich wujów. Natychmiast doniesiono o tym królowej Altei. Wysłuchała relacji spokojnie. Syn jej w tym momencie przestał być jej synem, dla miłości kobiety sponiewierał honor domu królewskiego. Pewna i niewzruszona, jak mściwa bogini, wyjęła okutą skrzynię, w której znajdowała się głownia przeznaczenia. Gdy ją wyjmowała, zadrżała jej ręka, lecz powoli zaniosła je do ognia i rzuciła w płomienie. Głownia zapaliła się. Altea nie mogła odwrócić głowy od tego widoku. W tej samej chwili, pośród leśnego obozowiska, Meleager zaczął się słaniać i poczuł gorący, straszliwy ból we wnętrznościach. Upadł, zbladł i umarł.

Atalanta wróciła do ojca. Po tylu latach przyjął ją jak nie zasłużony dar bogów, otaczając ją staraniem i wygodą.Widząc, że spotkało ją coś smutnego, o nic jej nie pytał. Zresztą, wiele się domyślał, bo i tutaj doszły słuchy o polowaniu na dzika kalidońskiego. Lecz po kilku tygodniach powiedział je, bardzo delikatnie, że powinna jednak wyjść za mąż, śmiejąc się poczciwie, że czas mu już wnuki piastować. Atalanta zgodziła się nad wyraz prędko i spokojnie. Ale postawiła jeden warunek: swą rękę odda temu, który ją w biegach prześcignie. Kogo zaś prześcignie, zabije go. Z początku nie wydawało się to trudne, lecz po kilku trupach uczyniło się dokoła niej dziwnie pusto. I o to jej właśnie chodziło. Pewnego dnia zjawił się nowy konkurent, a nazywał się Hippomenes. Nie był brzydki. Młody był, i silny, ale jakoś do tej pory nikt o nim nie słyszał. Stanął do wyścigów. Pobiegł pierwszy, za nim pobiegła Atalanta. Wtem, w biegu, młodzieniec wypuścił złote jabłko. Dziewczyna pochyliła się, by je podnieść. Po chwili na ziemi leżało drugie. Też podniosła. Trzecie, czwarte, jedno piękniejsze od drugiego, więc jakże można je tu tak zostawić? Lecz Hippomenes był już na mecie. Owe jabłka to podstęp był, którego nauczyła go Afrodyta. Atalanta wyszła za niego. Szczęście ich nie trwało zbyt długo, gdyż ściągnęli na siebie gniew Artemidy, która zmieniła ich oboje w parę lwów.

źródło: "Mity Greków i Rzymian" Wandy Markowskiej
komentarze (0) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Epos o Gilgameszu
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem