Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 11 lutego 2009 o 20:28
czytano 33320 razy | średnia ocen: 5.30

Uranos

Rodzice: Gaja
Rodzeństwo: Tartaros
Potomkowie: Cyklopi, Sturęcy, Tytani, Afrodyta
Małżonkowie: Gaja

Żywot Uranosa zaczął się w momencie, gdy Gaja, pierwsza wyłoniona z Chaosu, zrodziła sama z siebie - z własnej woli - dwóch braci. Pierwszy był uosobieniem świetlistego nieba, a drugi mrocznych otchłani. Pierwszy otrzymał od Gai imię Uranos i został jej partnerem, a drugi - Tartaros, zmuszony był na wieki skrywać się przed jej obliczem. Uranos miał być wówczas piękny i młody, jak na młodego boga przystało. Wkrótce jednak miały przyjść gorsze czasy.

Jak na małżonka przystało, Uranos zaczął współżyć z Gają, de facto własną matką. Z tego związku nie mogło się narodzić nic dobrego - najpierw Gaja wydała z siebie trzech jednookich bogów, którymi Uranos strasznie się brzydził. Gdy zaczęli dorastać, okazywali także oznaki dzikości i brutalności wobec zwierząt, które w międzyczasie zasiedliły młodą ziemię. W końcu, ojciec postanowił pozbyć się swoich szpetnych dzieci i wtrącił je w podziemne czeluście swego szpetnego brata. Gaja miała mu to za złe, ale po latach pogodziła się z synem-mężem i znów spłodziła trójkę dzieci. Tym razem były one jeszcze brzydsze i posiadały pięćdziesiąt par rąk. Na dorastanie tych Uranos nawet nie czekał i od razu wtrącił ich do Tartaru. Aby się upewnić, że żadno z nich stamtąd nie wyjdzie, z czarnej magii czystej otchłani stworzył stwora tak ohydnego, że ludzkie oko nie byłoby w stanie go zdzierżyć - Kampe (jej szczegółowy opis można znaleźć w artykułach o Cyklopach i Sturękich). Spokojny o swój los, wrócił do żony-matki, nieświadom że każdy okrutny akt wobec dzieci powoli go oszpecał.

Po kolejnych latach Gaja zaczęła rodzić parami kolejnych bogów, Tytanów. Wyglądali oni pozornie na zdrowych i normalnych, jednak wszyscy byli w głębi serca dzicy i nieokiełznani. Gdy zaczęła dorastać najmłodsza para Tytanów, Kronos i Rea, Uranos postanowił i ich wtrącić do Tartaru. Gdy Gaja ujrzała jak jej mąż-syn przemienił się w siwego, okrutnego starca, postanowiła zapobiec okrutnemu losowi kolejnych dzieci. Dała Kronosowi adamantowy sierp i nakłoniła go, by ten powstrzymał ojca.

Gdy nadszedł ten dzień, Uranos już miał zaatakować Kronosa i jego braci i siostry, jednak młody Tytan zamachnął się potężnie swym sierpem i zwalił ojca z nóg. Leżący na plecach Praojciec Bogów ze zgrozą przyglądał się temu, co jego syn robi - sierp nie wylądował na jego sercu, ale na jego genitaliach, które Kronos bezlitośnie odciął, by upokorzyć ojca. Ośmieszony Uranos odszedł z tronu, oddając go synowi, ale po tym czynie był pewien, że dobrze robił, strącając swe dzieci w otchłanie. Na koniec przeklął syna - "Tak jak ty mnie obaliłeś, tak i ciebie obali twoje najmłodsze dziecko, i stanie się to wiecznym przekleństwem naszego rodu... aż do dnia końca tego niewdzięcznego mi świata".

Co się potem stało z Uranosem, nie jest jasne. Z pewnością odszedł z areny dziejów mitycznych i nie brał udziału w żadnych wydarzeniach. Wiemy tylko, że jego przyrodzenie spadło nisko na ziemię, prosto w morską pianę w okolicach Cypru. Z nasieniem bogów dzieją się czasem różne, dziwne rzeczy... a nasienie Uranosa zapłodniło morską pianę. Po dziewięciu miesiącach, w muszli u wybrzeży Cypru przyszło na świat uosobienie tego, co zostało z dawnej dobroci i piękna Uranosa - bogini miłości, Afrodyta.
komentarze (4) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Epos o Gilgameszu
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem