Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 1 marca 2009 o 16:29
czytano 15091 razy | średnia ocen: 5.35

Tragedia Labdakidów - Alkmeon i wyprawa Epigonów

Wstecz: Tragedia Labdakidów - Antygona

Wyprawa siedmiu przeciwko Tebom zakończyła się wielką tragedią i śmiercią prawie wszystkich wodzów, którzy brali w niej udział. Wkrótce potem Labdakidzi cierpieli dalsze katusze - siostra wodza tej wyprawy chciała go pochować, za co została skazana na śmierć. Razem z nią zginął syn Kreona, Hajmon. Później zmarł i stary już Kreon, co sprawiło że ostatnim Labdakidem pozostałym przy życiu, a więc i ostatnim dzierżącym klątwę dziedzicznie, miał być Laomedon, syn Eteoklesa, obrońca Teb. Syn jednego z poległych, Amfiaraosa, nazywał się Alkmeon. Zamiast jednak, jak potomkowie pozostałych wodzów, pałać żądzą zemsty za śmierć ojca, był załamany i nie chciał słyszeć o żadnej wojnie.

Wolę zemsty mieli jednak pozostali synowie. Zrządzenie losu zachciało, że wszyscy naraz wybrali się do wyroczni delfickiej i spotkali się u jej stóp. Wierząc - całkiem słusznie - że to nie przypadek, razem zapytali o to, co mają zrobić, aby pomścić swoich ojców. Wyrocznia odpowiedziała jak rzadko dość jasno: wygrają tylko jeśli poprowadzi ich - Epigonów, czyli potomków - syn Amfiaraosa, Alkmeon. Razem więc wyruszyli do Argos, prosząc Alkmeona o pomoc. Nic nie chciało go przekonać, a dopiero usłyszenie, że przepowiednia powiedziała im wszystkim to samo. Dopiero teraz Alkmeon chwycił za miecz i zebrał wojska, wierząc że to jest jego przeznaczenie.

Wyprawa na Teby była długa i kłopotliwa, ale w końcu dotarła na miejsce i zaczęła oblegać miasto. Na spotkanie wyruszył im ostatni z Labdakidów, Laomedon. Ajgialaos, syn Adrastosa, ruszył przeciwko królowi i starł się z nim w bezpośrednim starciu, co przypłacił życiem. Alkmeon jednak pochwycił miecz upadłego kuzyna i wbił go w plecy Laomedona, który umierając wypowiedział pamiętne słowa:
Przeklęty naszyjnik... gdyby twoja matka go nie przyjęła od Polinika, nie doszłoby do tego...
Alkmeon zorientował się, że prawdziwe są plotki o tym, że matka namówiła ojca do napadu na Teby tylko przez przekupstwo feralnym naszyjnikiem i postanowił dokonać prawdziwej zemsty za ojca, ale teraz - dokończył robotę. Wojska Epigonów w końcu przełamały bramy Teb i wdarły się do miasta. Tyrezjasz doradził im w ostatniej chwili uciekać z miasta i szukać nowego króla, podczas gdy Alkmeon w furii rozkazał zburzyć miasto do cna, a wiekowego wieszczka - zabić.

Furia Alkmeona jednak miała się odbić wręcz cieleśnie. Po powrocie z tej wyprawy do Argos, wyszedł matce na spotkanie z prawdziwym gniewem. Nie powiedział do niej ani słowa, lecz wyciągnął sztylet i przebił nim serce Eryfile. Zerwał z jej szyi naszyjnik, wołając że skoro był jej tak drogi, on go teraz da swojej żonie... Umierająca matka zaklęła, że ten nie zazna spokoju na żadnej ziemi. Nie wiedział jednak, że zabijając matkę w takiej wściekłości ściągnął na siebie klątwę dużo gorszą - Erynie.

Trzy Eumenidy zaczęły ścigać Alkmeona niczym pokolenia po nim Orestesa. Nie wiedząc, co zrobić, zaczął się włóczyć po licznych dworach, jednak większość królów nie chciało przyjąć do siebie szaleńca. W końcu król Psofis, Fegeus, przyjął go i dał mu nawet swoją córkę Arsinoe za żonę. I tam jednak długo nie zabawił, gdyż Erynie dalej go goniły. Fegeus wpadł w furię za porzucenie jego córki i poprzysiągł, że kiedyś zniszczy Alkmeona. Jednak naszyjnik pozostał w rękach Arsinoe...

Po przebyciu wielu kolejnych mil, Alkmeon dotarł do Delf, gdzie poprosił wyrocznię o radę, jak ma się pozbyć Erynii i klątwy matki. Pytia odpowiedziała, że zastanie spokój tylko na ziemi, która jeszcze nie istniała w momencie klątwy. Nie wierząc w taką możliwość, Alkmeon udał się w dalszą tułaczkę. W końcu, dotarł do delty rzeki Acheloos i korzystając z chwili spokoju, zasiadł na niej, spoglądając w morze. Ciekawski bóg tej rzeki przybył na spotkanie herosowi i zapytał go, co go tu sprowadza. Ten odrzekł, że szuka ziemi, która jeszcze nie istniała gdy matka go przeklęła. Acheloos zapytał więc, kiedy klątwa miała miejsce. Usłyszawszy odpowiedź, tryumfalnie oznajmił, że właśnie się znajduje na takiej ziemi - jego córka niedawno naniosła mury rzeczne i stworzyła tą deltę. Uradowany, iż "chwila" spokoju nie jest chwilą, a jest wieczna, ucałował bożka i zapytał go, jak mu się odwdzięczy. Acheloos odpowiedział, że chce tylko by ktoś wziął rękę jego córki, Kalirrhoe. Alkmeon szybko na to przystał i stworzył z nią szczęśliwe małżeństwo.

Spokój jednak nie miał trwać długo. Synowie Fegeusa, byłego teścia Alkmeona, odebrali naszyjnik swojej siostrze i z nim podążyli pomścić krzywdę Arsinoe. Za namową ojca, odnaleźli po latach podróży Alkmeona i jego nową ojczyznę, po czym brutalnie go zamordowali, ku zgrozie Kalirrhoe, osamotnionej z dwójką małych synów. Przyglądając się tej zbrodni, nimfa zaczęła modlić się do samego Zeusa, aby ten sprawił, by jej synowie natychmiast dorośli i mogli pomścić swego ojca...

Dalej: Tragedia Labdakidów - Amfoteros i Akarnan
komentarze (0) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Epos o Gilgameszu
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem