Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 1 marca 2009 o 18:36
czytano 9145 razy | średnia ocen: 5.40

Erytheia

Na dalekim zachodzie świata mitologicznych Greków miało znajdować się wiele bajecznych krain - a wśród nich wyspa czerwonej ziemi, zwana także wyspą zachodu Słońca - Erytheia.

Co nadawało jej charakterystyczną czerwoną barwę, do dziś nie wiadomo, choć hipotezy są różne. Pojawiają się głosy, że miało ten kolor powodować światło zachodzącego słońca, odbijające się od czerwonych gór orychalku - mitycznego stopu miedzi i złota. Ognistoczerwone światło miało potem unosić się w górę atmosfery i nadawać słońcu i atmosferze o zmierzchu charakterystycznej czerwonej barwy. Inni mówią, że kolor i zmierzchowi i wyspie nadawał jej Tytan Astrajos.

Co było najbardziej charakterystyczne w tej wyspie to oprócz czerwonego koloru skał, było to... że wszystko tam miało być czerwone. Czerwoni ludzie, czerwone bydło, czerwone drzewa... doprawdy, prawidłowa była nazwa "czerwona wyspa". Położona ona miała być na skrajnym zachodzie świata, tuż koło miejsca, gdzie niegdyś niebo podtrzymywał Tytan Japetos, obmywana ze wszech stron wodami okalającej świat rzeki, Oceanu. Rwący strumień tej rzeki miał trzymać wszelkich niepowołanych przybyszy przed dostaniem się na wyspę, a gdyby jakimś cudem się dostali - aby już nigdy nie wrócili. I podobno żadnemu śmiertelnikowi się to nie udało, aż do czasu.

Któregoś razu do wód ojca przybyła Okeanida Kalirrhoe (nie mylić z córką Acheloosa, wnuczką Okeanosa, żoną Alkmeona) na skrzydłach złotego dzika. Niestety, dzik ten był też potworem, a Okeanida była tu przyciągnięta siłą, a następnie zgwałcona. Dzik ten, Chryzaor, próbował następnie odlecieć, jednak nimfa wezwała ojca do pomszczenia jej krzywdy i ten zatopił zuchwałego potwora niesłychanym sztormem. Po dziewięciu miesiącach, z tego plugawego związku narodził się ni to człowiek, ni to gigant, ni to potwór - istota o trzech ciałach, postrach zachodu, Geryon.

Geryon miał trzy głowy, trzy tułowia i sześć rąk, ale całą resztę miał pojedynczą. Niektórzy mówią, że sam nałapał czerwonego bydła Erythei i zaczął je paść, ale są też wersje, że wypasał je na zlecenie boga słońca, Heliosa. Na tej samej wyspie czarne bydło pasał również pasterz Hadesa, Menojtios. Jak on się tam znalazł - nie wiemy, ale mógł go tam przysłać sam Hades poprzez niedalekie przejście do krainy zmarłych. Któregoś razu śmiertelny heros Herakles zdołał zdobyć przychylność Heliosa i używając jego czary, przedarł się przez strumienie i przegonił bydło Menojtiosa, po czym ruszył na Geryona i jego sługów - Orthrosa i Eurytiona. Całą trójkę zdołał zabić, a bydło uprowadzić z wyspy.

Rzadko kiedy się potem wspomina o tej wyspie w mitach. Niektórzy butni żeglarze twierdzili, że ją odwiedzili i złożyli winogrona w darze na grobie Geryona, a także że widzieli schodzącego do Oceanu Heliosa, jednak zapewne w opowieściach tych jest tyle prawdy, co w opowieściach o sturękich gigantach zrzucających kamienie na tych próbujących się dostać na Olimp. Co ciekawe, również pseudo-Platon, który rozwijał mity atlantydzkie swojego poprzednika (prawdziwego Platona) twierdził, że wyspa znana pod nazwą Karmazynowej Wyspy miała być jedną z wysp archipelagu Atlantydy. Miała się cudem uchować tylko dlatego, że Helios lubił spoglądać o zachodzie na jej czerwone od orychalku skały - jedną z ulubionych ozdób samych Atlantydów.
komentarze (0) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Odyseja
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem