Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 13 marca 2009 o 23:19
czytano 30194 razy | średnia ocen: 5.36

Eos

W czasach rządów Tytanów żył jeden z nich, który choć wojowniczy, należał do tych, z którymi dawało się czasem dogadać i wyjednać jakiś kompromis. Nie zawsze wspierał oboma rękami szalone i brutalne pomysły swojego najstarszego brata, Kronosa, ale czasem doradzał mu inne wyjścia. Tytanem tym był Hyperion, nazywany czasem "drugim słońcem" (po pierwszym, którym był Aether). Ze swoją siostrą i żoną, Theą Euryfaessą miał trójkę (lub czwórkę) dzieci - syna Heliosa i dwie córki, Selene i Eos (brakującym synem miał być niejaki Tytan). Ten artykuł mówi o młodszej córce Tytana, bogini jutrzenki i świtu.

Eos zazwyczaj przedstawiano jako piękną młodą kobietę o dość subtelnej urodzie. Nazywano ją różanopalcą i często wkładano na nią szatę w kolorze różanym - takim jak niebo o poranku. Już od młodości upodobała sobie moment przejściowy pomiędzy zejściem jej siostry Selene, a wejściem brata Heliosa, kiedy to cały świat budzi się do życia. Mając szczególną pasję w budzeniu tego świata i oglądaniu, jak zwierzyna podnosi swe głowy ze snu, kwiaty się otwierają, a koguty pieją na przywitanie Heliosowi, została boginią świtu - opiekunką dbającą o naturalny porządek dnia i o to, by słońce zawsze wzeszło rano, regularnie budząc swojego brata.

Jeszcze za czasów Tytanów jej subtelna uroda spodobała się innemu Tytanowi, Astrajosowi, bogowi zmierzchu, który w przeciwieństwie do niej układał świat do snu, dając mu niezbędny odpoczynek. Jej uroda tak go zauroczyła, że któregoś razu zaczaił się na nią na wschodzie i gdy miała wzejść na nieboskłon, porwał ją i udał się z nią aż do swojej siedziby na zachodzie. Bogini jednak podniosła krzyk tak głośny, że usłyszał to sam Kronos i natychmiast zażądał od bratanka, by ten zwrócił boginię na miejsce i nie zakłócał naturalnego porządku. Astrajos ją wypuścił, ale miłość zakiełkowała. Po latach doczekali się całej gromady dzieci - nie tylko czterech wiatrów, Boreasza, Eurosa, Zefirosa i Notosa, planet, ale także wszystkich niezliczonych gwiazd na niebie.

Żyła szczęśliwie z Astrajosem, jednak pech chciał, że spotkała kiedyś Aresa, boga wojny, który zaimponował jej swoim męstwem. Nagle zapragnęła spędzić z nim choć jedną noc i Ares byłby już to uskutecznił, gdyby nie nagłe przybycie Afrodyty. Zlękniona Eos uciekła, jednak bogini miłośni zdążyła już ją przekląć - od tej pory będzie ona niestała w uczuciach, nie mogąc nigdy znaleźć sobie stałego partnera.

Po tym zdarzeniu wciąż jej głowę zawracali jacyś przystojni śmiertelni młodzieńcy. Jedną z takich miłości był ateński heros Kefalos - gdy jej się spodobał, ta niewiele myśląc, po prostu go porwała, naśladując dawne zachowanie swojego męża. Niektórzy mówią, że Kefalos pozostał wierny swojej ukochanej Prokris, ale inni przypisują im kilkoro dzieci. Kochliwa bogini jutrzenki musiała jednak go po jakimś czasie zwrócić, tylko po to by znów zainteresować się innym herosem.

Tym razem był to trojański królewicz Titonos, nieżonaty. Gdy porwała jego, nie miała obowiązku go nikomu zwracać i przez długie lata żyła z nim Etiopii jak mąż z żoną, mieli także kilkoro dzieci - w tym późniejszego etiopskiego króla, Memnona, poległego pod Troją z rąk Achillesa. Zanim jednak do tego doszło, Eos pokochała Titonosa tak mocno, że wyprosiła od Zeusa dla niego nieśmiertelność. Zeus na to przystał, jednak dał jedynie to, o co bogini prosiła - i nic więcej, czyli w "pakiecie" nie było wiecznej młodości. Titonos starzał się i starzał, aż w końcu stał się tak stary, że zamienił się w świerszcza - i po dziś dzień umila swej ukochanej poranki swoją radosną melodią.
Eos prowadząca Heliosa na nieboskłon

Astrajos miał jednak pewną nietypową dla Tytana cechę - był bardzo pobłażliwy i wybaczał żonie wszelkie jej zdrady i romanse. Dlaczego - nie wiemy, ale zapewne albo sam też nie był bez winy, albo nie chciał pozostać sam z opieką nad tak licznym potomstwem. Jakby nie było, autorzy antyczni twierdzą, że świt i zmrok żyją zgodnie gdzieś na krańcach świata, długo i szczęśliwie.
komentarze (0) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Odyseja
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem