Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Maciejus | napisano 15 marca 2009 o 19:40
czytano 15513 razy | średnia ocen: 5.36

Germanik w Germanii

Źródła:
Tacyt Roczniki
Adrian Goldsworthy, W imię Rzymu, Amber 2004

Germanik urodził się w 15 roku p.n.e. Był synem Druzusa Starszego, (który był synem Liwii z pierwszego małżeństwa),po którym odziedziczył przydomek Germanik i Antoniny Młodszej, córki Marka Antoniusza. Miał siostrę Liwillę i brata Klaudiusza, późniejszego cesarza. Ożenił się z Agryppiną Starszą, która była córka Agryppy i Julii, która z kolei była córką Oktawiana Augusta. Razem mieli dziewięcioro dzieci, w tym Gajusza, zwanego później Kaligulą, przyszłego cesarza.
W 9 r. p.n.e. umiera Druzus Starszy, którego Oktawian August widział jako swojego następcę. Teraz musiał wybrać kogoś innego. Zdecydował się na brata Druzusa Tyberiusza, jednocześnie rozkazał mu, aby adoptował syna Druzusa Germanika, chociaż Tyberiusz miał już syna imieniem Druzus. Kiedy w 14 roku umiera Oktawian August dowództwo nad legionami stacjonującymi nad Renem pełni Germanik. W chwili śmierci Augusta w legionach stacjonujących w różnych częściach imperium dochodziło do buntów. Żołnierze przeważnie żądali zwiększenia żołdu, zwolnienia ze służby tych, którzy już zbyt długo służyli, ograniczenia bezkarności przełożonych itp.

Germanik przebywał w Galii, kiedy w armiach stacjonujących nad Renem, będących pod jego dowództwem, doszło do niepokojów. W jednej, której legatem był Gajusz Syliusz, czekano na rozwój wypadków, natomiast najgorzej działo się w armii dowodzonej przez Aulusa Cecynę, stacjonującej w Dolnej Germanii w kraju Ubiów. Tam bunt podniosły legiony XXI i V a za nimi I i XX. Żądali oni zwolnienia weteranów ze służby, podwyższenia żołdu i skończenia z okrucieństwem przełożonych, na których skierowali swoją agresję. Germanik udał się do obozu, ponoć tam niektórzy z żołnierzy chcieli okrzyknąć go cezarem jednak ten oświadczył dobywając miecza, iż prędzej się zabije niż do tego dopuści. Niektórzy go powstrzymywali a niektórzy ofiarowali mu własne miecze do pomocy. Trzeba było szybko opanować sytuację, aby w ślad za buntownikami nie poszła także armia Syliusza. Ustępstwa zastosowane przez Germanika uspokoiły trochę nastroje, lecz nie na długo. Postanowił on, dla bezpieczeństwa wysłać żonę, która była w ciąży, wraz z dwuletnim synem Kaligulą, z obozu do galijskiego miasta. Żołnierze zobaczyli, że ich wódz jest zdania, iż jego rodzina będzie bardziej bezpieczna z obcymi niż z rzymskim wojskiem i bardzo się tym przejęli gdyż darzyli ich wielką sympatią. Wtedy Germanik postanowił przemówić do żołnierzy. Bunt udało się zażegnać a wichrzycieli stracono.

Gdy zrobiono porządki we wszystkich legionach, jeszcze przed końcem 14 roku, Germanik postanowił wyruszyć za Ren, wraz z czterema legionami, (które brały udział w buncie), 26 kohortami sprzymierzonych i 8 oddziałami jazdy. Postanowił zaatakować plemię Marsów. Aby dostać się na ich tereny wybrał drogę trudniejszą w przeprawie, ale nie bronioną. Wojsko przemieszczało się w nocy. Przeciwnik nie spodziewał się ataku, tym bardziej, iż akurat tego dnia wypadało jakieś święto i większość mieszkańców wiosek zajmowała się ucztowaniem. Atakujący Rzymianie nie napotykali na opór. Germanik podzielił wojsko i rozkazał pustoszyć okolice w promieniu około 80 kilometrów. Żołnierze zabijali i niszczyli wszystko co spotkali na drodze. Dowiedziawszy się o tych wydarzeniach plemiona Brukterów, Tubantów i Usipetów postanowiły urządzić zasadzkę w lasach na wracające rzymskie wojska. Dowiedział się o tym Germanik i w drodze powrotnej ustawił szyk następująco: na przodzie część jazdy i kohorty sprzymierzeńców za nimi legion I, po lewej legion XXI, po prawej V, na tyłach legion XX a za nimi reszta sprzymierzeńców, w środku znajdowały się tabory. Barbarzyńcy zaczęli atakować przód i boki kolumny, jednak główne uderzenie było skierowanie na tyły gdzie znajdowały się jednostki sprzymierzeńców. Kiedy wśród szeregów sprzymierzeńców powstało zamieszanie, Germanik podjechał do legionu XX i oświadczył im, iż jest to pora na rehabilitację po buncie, którym się zhańbili. Rozkazał im uderzyć na wroga i tym atakiem udało się go odrzucić. Tymczasem front kolumny wyszedł już z lasu i zaczął budować obóz. Wrócono do kwater zimowych.
Na ten rok działania wojenne się zakończyły, ale był to dopiero początek akcji przeciwko plemionom germańskim mających na celu pomszczenie poległych w Lesie Teutoburskim i co ważniejsze utrwalenie, w przekonaniu tych ludów, wizerunku niezwyciężonej rzymskiej armii. Germanik otrzymał prawo odbycia triumfu jednak na razie nie wyruszył do Rzymu.

Na wiosnę 15 roku wznowiono działania. Podzielił armie po 4 legiony wraz ze sprzymierzeńcami. Nad jedną objął dowództwo Cecyna z rozkazem wyruszenia na Marsów i Cherusków, a drugą armie poprowadził Germanik na Chattów. Pozostawił w tyle Lucjusza Aproniusza, który miał za zadanie budować mosty, aby nie było problemów w czasie drogi powrotnej. Chattowie byli całkowicie zaskoczeni, choć niektórym udało się zebrać i zaatakować oddziały budujące most, jednak z marnym skutkiem. Germanik skierował się na główne miasto Chattów Mattium, które spalił. Po spustoszeniu okolic ruszył w drogę powrotną. Ani Marsowie ani Cheruskowie nie mogli przyjść z pomocą, gdyż mieli na karku oddziały Cecyny. W drodze powrotnej Germanik pomógł Segestesowi. Był to jeden z wodzów germańskich wierny Rzymowi, który wcześniej w 9 roku ostrzegał Warusa przed zdradą. Teraz natomiast był oblegany przez oddziały wierne Arminiuszowi , któremu akurat na ten czas udało się zdobyć większy posłuch i poparcie wśród wojowników germańskich, on też był odpowiedzialny za atak i całkowite rozbicie trzech legionów rzymskich, dowodzonych przez Warusa, w Lesie Teutoburskim w 9 roku. Germanikowi udało się uratować Segestesa i ten wraz ze swoimi ludźmi ruszył z Rzymianami w dalszą drogę.Wraz z Segestesem udała się, niezbyt chętnie, jego córka, która była żoną Arminiusza i co gorsza, była z nim w ciąży. Ten zdenerwowany wizją utraty żony i dziecka zaczął gromadzić wojowników germańskich. Udało mu się przeciągnąć na swoją stronę swojego stryja, Inguiomerusa. Razem mogli zwerbować wielu wojowników dla swojej sprawy.

Germanik dowiedziawszy się o tym, postanowił jeszcze w tym roku zaatakować. Ruszył na Brukterów. Pustosząc ich tereny. Rzymianom udało się odzyskać orła XIX legionu, który został rozbity w Lesie Teutoburskim. Jako że byli niedaleko postanowili udać się na miejsce bitwy i pochować zmarłych. Kiedy wszystko już załatwili trzeba było zająć się Arminiuszem. Dowiedziawszy się gdzie znajdują się jego wojska, Germanik ruszył w dalszą drogę. Gdy Arminiusz spostrzegł, iż jazda rzymska wysunęła się naprzód ruszył do ataku zmuszając ja do odwrotu. To samo spotkało kohorty rezerwowe wysłane przez Germanika. Dopiero, kiedy Germanik rozkazał legionom rozwinąć szyk bojowy Arminiusz wycofał się nie chcąc ryzykować decydującego starcia. Kończył się już okres na prowadzenie działań wojennych i Germanik postanowił wrócić do kwater zimowych, przy czym oddziałom Cecyny rozkazał wracać przez „długie mosty”. Były to drogi i mosty prowadzące przez bagna i rozlewiska a zbudowane i używane przez rzymską armię w przeszłości, natomiast obecnie były w opłakanym stanie. Na domiar złego Arminiusz wiedział, że tą drogą będą wracać Rzymianie i nie zamierzał im ułatwiać zadania. Kiedy trzeba było rozpocząć naprawy, aby dało się przeprowadzić tabory, część wojska wysłał Cecyna do obrony przed barbarzyńcami a część do budowy obozu i dokonywania potrzebnych napraw. Teren był podmokły i zalesiony a w takim terenie legionista nie radził sobie zbyt dobrze. Kiedy dzień dobiegał końca, walki się skończyły ale nie był to koniec problemów dla Rzymian. Barbarzyńcom udało się skierować wodę z pobliskich źródeł tak, że zalewała ich pozycje. Czekającym na świt i zmęczonym, całodniowymi walkami w ciężkich warunkach, Rzymianom towarzyszyły pijackie okrzyki rozchodzące się od pozycji barbarzyńców.

Gdy nastał dzień ruszono w dalsza drogę. Cecyna ustawił legion I na przodzie, na prawym skrzydle legion V, na lewym XXI a XX na tyłach tak, aby chronić tabory i rannych. Jednak nie wszystko poszło tak jak zakładał dowódca. Legiony będące na skrzydłach nie pozostały na odpowiednim miejscu i ruszyły naprzód nie czekając na resztę formacji. Skrzydła zostały bez ochrony a na domiar złego tabory grzęzły w błocie i spowalniały resztę pochodu. W tym momencie na atak zdecydował się Arminiusz. Walka była ciężka i Rzymianie powoli zaczęli przegrywać. Cecyna starał się, aby żołnierze zachowali szyk bojowy i wtedy dostał się w niemałe tarapaty, stracił rumaka i gdyby nie pomoc żołnierzy I legionu zostałby otoczony przez nieprzyjaciela. Według Tacyta Rzymian uratowało jedynie to, że barbarzyńcy woleli zająć się grabieniem taborów niż dalszą walką z Rzymianami. Pod wieczór udało się wojskom Cecyny wyjść z lasu na otwartą przestrzeń, gdzie postawiono obóz. Rzymianom brakowało wszystkiego a morale było w opłakanym stanie. Jak to przedstawia Tacyt, biegnący przez obóz koń spowodował taka panikę wśród żołnierzy, że ci myśląc, iż do obozu wdarli się barbarzyńcy zaczęli w popłochu uciekać. Jedynie interwencja Cecyny uratowała całą sytuacje. Ponoć rzucił się na ziemie odgradzając żołnierzy od bramy w ten sposób,  iż musieli po nim przejść, jeśli by chcieli opuścić obóz.

Widząc, jaka jest sytuacja Cecyna nie chciał wychodzić z obozu, wolał czekać na atak nieprzyjaciela. Tymczasem wśród Barbarzyńców trwał spór miedzy Arminiuszem, który chciał pozwolić Rzymianom ruszyć w dalszą drogę i dopiero wtedy ich zaatakować, a Inguiomerusem, który chciał zaatakować na obóz. Wygrała druga opcja i z początkiem dnia ruszono na Rzymian. W chwili, kiedy barbarzyńcy odpowiednio blisko podeszli do obozu, z przekonaniem, iż czeka ich łatwe i szybkie zwycięstwo, Cecyna rozkazał swoim żołnierzom wyjść z obozu i ruszyć na nieprzyjaciela. Rzymianie na otwartej przestrzeni mogli w pełni wykorzystać swoje możliwości bojowe. Z czasem barbarzyńcy zaczęli uciekać. Inguiomerus został ciężko ranny a Rzymianie aż do wieczora ścigali ich po okolicy, po czym ruszyli w dalszą drogę. Mimo ciężkich strat udało im się dotrzeć do Renu.
Druga część armii dowodzona przez Germanika miała spokojniejszą drogę powrotną. Jedynie część wojsk, która wracała wybrzeżem, została zaskoczona przez przypływ, skutkiem czego stracono część ludzi i sprzętu.
Zimę Germanik spędził na przygotowaniach do decydującego rozprawienia się z Arminiuszem, doglądał swoje wojska, zawiązywał przydatne sojusze, wybudowano też 1000 jednostek, które miały zasilić okręty stacjonujące na Renie.

Z początkiem wiosny 16 roku rozpoczęto działania. Na miejsce zborne obrano wyspę na terytorium Batawów, którzy przyłączyli się do wyprawy. Germanik rozkazał Syliuszowi, aby ten na czele lekkozbrojnych oddziałów wkroczył na terytorium Chattów. Sam, gdy dowiedział się, iż wojska, pozostawione wcześniej niedaleko Lasu Teutoburskiego, są obleganie przez nieprzyjaciela, ruszył na czele 6 legionów z pomocą. Gdy przeciwnik się o tym dowiedział odstąpił od ataków. Germanik nie miał wiele do roboty. Odbudował ołtarz, zniszczony przez barbarzyńców a zbudowany przez niego w czasie ostatniej wizyty w Lesie Teutoburskim a następnie ruszył w kierunku rzeki Ems, gdzie spotkał się ze swoją flotą. Na miejscu dowiedział się o buncie Angrywariów. Wysłał oddziały na czele z Stertyniuszem, aby pokazały im jak Rzym traktuje zdrajców. Kiedy rozprawiono się z buntownikami ruszył Germanik, na czele wojska, w stronę rzeki Wezery gdzie tam na wschodnim brzegu, na terenie Cherusków, czekał Arminiusz wraz z wojskiem.Germanik najpierw wysłał jazdę dowodzoną przez Stertyniusza i Emiliusza, która w dwóch miejscach przeprawiła się przez rzekę. Razem z nimi wyruszył także wódz Batawów Chariovald, na czele ze swoją jazdą, który niestety został wciągnięty, przez Cherusków, w zasadzkę. Wielu Batawów zginęło, zginął także i Chariovald. Reszta została uratowana przez rzymską jazdę. Kiedy rzymska armia przeprawiła się przesz rzekę Arminiusz wycofał się do pobliskiego lasu. Miał ponoć w planie zaatakować rzymski obóz w nocy, kiedy jednak przekonał się, iż Rzymianie tylko czekają na bitwę, odstąpił od ataku. Według Tacyta Germanik w przebraniu wędrował po obozie, aby przed decydującą bitwą wybadać nastroje swoich żołnierzy, które okazały się bardzo optymistyczne. Przytacza także: kiedy pod obóz podjechał germański wojownik obiecując, dla każdego dezertera ziemię, żonę i sporą sumę pieniędzy, wywołał tym gniew legionistów, którzy już nie mogli doczekać się nadchodzącego starcia.

Do bitwy doszło na równinie zwanej Idisiavisio. Na przestrzeni między rzeką a lasami zaczęły ustawiać się wojska. Barbarzyńcy ustawili się tak, że lewe skrzydło opierało się o rzekę natomiast prawe kończyło się w lesie. Na środku równiny znajdowało się wzniesienie, które zajął Arminiusz wraz z Cheruskami. Na przeciw nich ustawili się Rzymianie. W pierwszej linii sprzymierzeńcy z Galii i Germanii. Za nimi łucznicy, dalej ustawiły się 4 legiony, Germianik wraz z pretorianami i jazda. W trzeciej linii znajdowały się 4 legiony, lekkozbrojni, konni łucznicy i reszta sprzymierzonych. Prawe skrzydło znajdowało się przy rzece natomiast lewe w lesie. Rozpoczęła się bitwa Arminiusz wraz z Cheruskami, ze wzgórza, ruszył z impetem na pozycje Rzymian. Germanik rozkazał części jazdy atakować go z boku. Reszcie, dowodzonej przez Stertyniusza rozkazał objechać nieprzyjaciela i zaatakować go od tyłu. W tym czasie Rzymianie zaczęli nacierać na nieprzyjaciela. Barbarzyńskie skrzydła atakowane z jednej strony przez piechotę a z drugiej przez jazdę długo nie wytrzymały. W środku Arminiuszowi udało przebić się do oddziałów łuczników. W pewnej chwili został odcięty od większości swoich wojsk i aby go nie rozpoznano pomazał sobie twarz krwią. Tacyt wspomina też, iż ucieczkę umożliwili mu Chaukowie, którzy służyli w rzymskiej armii. Inguiomerusowi też udało się uciec z pola walki. Ci z pośród barbarzyńców, którzy nie zostali zabici ratowali się ucieczką. Jedni w stronę rzeki, gdzie tam albo tonęli albo dosięgały ich rzymskie pociski, inni w las. Niektórzy nawet wchodzili na drzewa, aby się ukryć, ale zaraz potem rozprawiali się z nimi rzymscy łucznicy. Polowanie na niedobitki nieprzyjaciela trwało do wieczora. Rzymianie w tej bitwie ponieśli minimalne straty. Po bitwie wzniesiono kopiec ze zdobycznej broni i z wypisanymi nazwami pokonanych plemion i pozdrowiono Tyberiusza jako imperatora, po czym ruszono w drogę powrotną.

Germanowie nie mogąc pogodzić się z klęską cały czas nękali Rzymian atakami. Przyszykowali też zasadzkę na równinie, która z obu stron otoczona była przez lasy i bagna a w poprzek znajdował się wał stanowiący granicę miedzy terenami Angriwarów a terenami Cherusków. Tam Arminiusz ustawił piechotę, natomiast oddziały jazdy ulokowały się w lasach po obu stronach równiny z zadaniem atakowania rzymskich tyłów. Germanik o wszystkim się dowiedział i ustawił wojsko w taki sposób, aby z łatwością mogło prowadzić walkę z atakującymi je oddziałami z lasów, a samo objął dowództwo nad żołnierzami, którzy mieli zaatakować wał. Pierwsza próba jego zdobycia zakończyła się niepowodzeniem. Germanik rozkazał zasypać pozycje wroga pociskami a gdy te zrobiły swoje Rzymianie ruszyli do kolejnego natarcia. Tym razem udało się. Wał został zdobyty. Wraz z atakującymi walczył i sam Germanik razem ze swoimi pretorianami chcąc być rozpoznawalny przez swoich żołnierzy, walczył bez hełmu.
Zbliżał się wieczór i jeden legion został odesłany do budowy obozu. Rzymianie odnieśli kolejne zwycięstwo. Po bitwie usypano kopiec z broni przeciwnika dla upamiętnienia tego wydarzenia. W drodze powrotnej większość wojska załadowano na statki, aby rzeką Ems a potem Morzem Północnym przetransportować je do kwater zimowych. Na morzu flotę złapał sztorm. Te statki, które nie zostały zatopione zniósł wiatr w różne kierunki. Germanikowi udało się wylądować na terenie Chauków. Z nastaniem pomyślnych wiatrów część okrętów zaczęła wracać a te, które udało się naprawić były wysyłane przez Germanika na poszukiwanie rozbitków. Także zaprzyjaźnione plemiona pomagały znalezionym rozbitkom dotrzeć w odpowiednie miejsce. Niektóre germańskie plemiona, kiedy dowiedziały się o tym wydarzeniu zaczęły organizować się przeciwko Rzymowi. Germanik, aby utwierdzić ich w przekonaniu, iż Rzymu nie da się tak łatwo pokonać, organizuje dwie wyprawy. Trzydzieści tysięcy pieszych i trzy tysiące jeźdźców dowodzonych przez Gajusza Syliusza wysyła na Chattów. Sam kieruje wyprawą na Marsów pustosząc ich ziemię. Nie dochodzi do decydującej bitwy, ale w czasie tej wyprawy udaje się odzyskać kolejnego orła należącego do legionów Warusa.

Germanik chciał zorganizować jeszcze jedną wyprawę w następnym roku jednak nie zgodził się na to Tyberiusz odsyłając go z nad Renu. Germanik udał się do Rzymu gdzie tam odbył triumf. Następnie został wysłany na wschód, aby tam w razie jakichkolwiek konfliktów mógł działać w interesie Rzymu. Równocześnie Tyberiusz wysłał Gnejusza Pizona, aby ten objął władzę w prowincji Syrii. Tacyt pisze, iż Pizon wysłany był przez Tyberiusza, głownie po to, aby śledził poczynania Germanika i go pilnował, argumentuje się to tym, iż według niektórych, Tyberiusz nie darzył swojego przybranego syna Germanika zaufaniem i traktował go jako konkurenta do władzy.
Germanik gdy dotarł na wschód udał się do Armenii. Tam wyznaczył władcę dla tego kraju. Utworzył także prowincje rzymskie z Kapadocji i Kommageny .Doszło też do pierwszych tarć z Pizonem, który miał przysłać część wojsk, stacjonujących w Syrii, do Armenii. Jednak tego nie zrobił. Niedługo potem doszło do spotkania miedzy Germanikiem a Pizonem,  po którym obaj nie kryli się z nienawiścią do siebie.
W 19 roku wyjechał do Egiptu. Nie spodobało się to Tyberiuszowi, gdyż do Egiptu senatorom bez zezwolenia cesarza nie można było się udać.Po powrocie z Egiptu doszło do następnych nieporozumień z Pizonem, skutkiem czego, ten ostatni, postanowił opuścić Syrię. W tym czasie Germanik podupadł na zdrowiu. Twierdził, że został otruty przez Pizona. Niedługo potem umiera w Antiochii.
komentarze (2) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Eneida
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem