Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 29 marca 2009 o 21:23
czytano 21806 razy | średnia ocen: 5.35

Eneida, cz. 3 - Koniec tułaczki

Wstecz: Eneida, cz. 2 - Na morzach

Statki Eneasza wkrótce przybiły do brzegu Afryki, odkrywając, że budowę zaczęli przybysze z Fenicji, a konkretnie z Tyru. Po krótkim pobycie, przywitała ich królowa tego nowego miasta, Dydona, wyjaśniając powody założenia tego miasta. Otóż jej ojciec wcześniej został podstępnie zamordowany przez uzurpatora, a ona i jej poplecznicy musieli uciekać z miasta przed gniewem nowego króla. W związku z tym, rozbiła obozowisko na wybrzeżach Afryki i założyła fundamenty miasta, które zwała nowym miastem - Kartaginą. Eneasz i Dydona wzajemnie bardzo polubili swoje towarzystwo i po pewnym czasie stwierdzili nawet, że połączyła ich miłość.

Eneasz opowiedział również Dydonie starannie historię swego życia, opisując szczegółowo, jaki zdradziecki plan wymyślił Ulisses, i o tym jak Laokoon próbował bezskutecznie ostrzec Trojan. Pewnej nocy, Eneasz i Dydona poszli razem na polowanie, które było bardzo udane, ale nagle zaskoczył ich sztorm i musieli skryć się w jaskini, gdzie spędzili razem upojną noc. Nad rankiem, Dydona powstając z dzielonego z Eneaszem "łoża" w jaskini, powiedziała że przez to, co między nimi zaszło, powinni teraz wziąć ślub. Trojański heros był bardzo chętny przystać na tą propozycję, jednak nagle odwiedził go Merkury, przypominając mu o jego prawdziwym przeznaczeniu, i o tym że jego nowa ojczyzna ma powstać z dala od wybrzeży Afryki. Zdesperowany, odmawia Dydonie i czym prędzej rozkazuje swojej flocie wypłynąć.

Zrozpaczona Dydona obserwowała jego odejście z wieży pałacowej i nie mogąc wytrzymać tego rozstania, wyciągnęła sztylet i wbiła go we własne serce. Konając, przeklęła potomków swoich i Eneasza - że odtąd, oba narody zawsze będą żyły we wzajemnej nienawiści, a ona sama wywołała "ducha zemsty" - który setki lat potem zmaterializował się w osobie Hannibala. Gdy Eneasz widział z daleka płonący stos z ciałem ukochanej, rozpaczał sam nad tym, co przepisał mu los, ale nie miał innego wyboru - płynął dalej.

Na Sycylii odwiedził część ze swoich dawnych pobratymców, których pozostawił tu przy poprzedniej wizycie, gdyż odmówili dalszego płynięcia z nim. Tutaj też zmarł ze starości jego ojciec, Anchizes. Na cześć ponownego spotkanie, Trojanie wystawili razem huczne igrzyska, ale Eneasz wcale się na nich nie bawił. Wciąż w jego pamięci gnębiły go straszne wspomnienia - spisek Ulissesa, płonąca Troja, śmierć ojca, w końcu - śmierć Dydony. Nie mógł wytrzymać dłużej tych wspomnień w swojej głowie i rozkazał natychmiast uciekać z tego miejsca do greckiej osady w Cumae, w której żyła legendarna Sybilla, wieszczka i kapłanka Jowisza.
Eneasz i duch Anchizesa w Hadesie

Wieszczka doradziła mu, że remedium na jego smutki i wyjaśnienie zagadki, gdzie ma założyć swoją nową ojczyznę, znajdzie tylko w... mrocznym królestwie Plutona. Obawiał się takiej podróży, toteż Sybilla obiecała mu towarzyszyć. Wejście do krainy zmarłych miało znajdować się w jaskini w pobliżu Cumae. Już na miejscu, Sybilla wręczyła Charonowi obola, Cerbera przekupiła ciastkami, a następnie zanurzyła się z Eneaszem w bezkresne łąki Acheronu, przechodząc między niezliczonymi duszami zmarłych. W końcu odnaleźli duszę starego Anchizesa, narzekającego na bezkresność życia w świecie umarłych, tak jak lamentującą duszę Achillesa, a nawet Odysa, który w międzyczasie został przypadkiem zabity przez własnego nieślubnego syna. Wiedząc o śmierci swojego dawnego wroga, Eneasz się uspokoił, ale jeszcze spotkał ducha Tejrezjasza, który wyjawił mu przepowiednię - dom znajdą dopiero tam, gdzie "będą jeść stoły". Sam dotyk wieszcza wywołał wielką wizję - wizję wspaniałości imperium, które dzięki niemu powstanie.

Zobaczył na własne oczy Romulusa i Remusa, etruskich królów, republikę, Juliusza Cezara, potem Oktawiania Augusta i wszystkich jego niezliczonych następców, zobaczył wspaniałe ulice, pałace i świątynie Wiecznego Miasta, wspaniałe Kolosea i walki gladiatorów, legiony rzymskie maszerujące przez niemal cały znany świat - od Italii, przez Galię, Grecję, Afrykę i Egipt. W końcu zobaczył Hunów niszczących miasto, które jednak na przekór wszystkim przetrwało, jeszcze niezliczone wieki, dożywając aż czasów, gdy ludzie sięgają gwiazd. Widząc te wszystkie wspaniałe wizje, porzucił wszelkie smutne wspomnienia i wyruszył śmiały i pewny siebie w poszukiwaniu nowej ojczyzny.

Tułaczka trwała jeszcze kolejne lata, jednak dumny ze swoich potomków Eneasz nie tracił ducha. Po pewnym czasie, dotarł do regionu Italii zwanego Lacjum. Zapasy, które zdołał zgromadzić na statku niemal całkowicie się wyczerpały, aż on i jego towarzysze zaczęli głodować. W końcu ruszyli ostatnie zapasy - czyli suche pieczywo. Choć z trudem przychodziło im gryzienie czerstwego chleba, jedli go ze smakiem z powodu głodu. W końcu, mały Askaniusz wyrzekł: tacy głodni jesteśmy, że stoły jemy! Po tych słowach, heros nagle wszystko zrozumiał i nakazał swoim ludziom rozbić obozowisko. Tutaj powstanie jego miasto: Alba Longa.
I choć jego tułaczce nadszedł kres, nie był to jeszcze koniec jego przygód - gdyż Lacjum nie było ziemią bezludną, a tubylcy gotowi byli go bronić - za wszelką cenę.

Dalej: Eneida, cz. 4 - Wojna w Italii
komentarze (2) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Epos o Gilgameszu
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem