Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 12 kwietnia 2009 o 20:07
czytano 28407 razy | średnia ocen: 5.23

Epos o Gilgameszu: Przyjaciel

Wieki temu, w starożytnej Mezopotamii, miastem Uruk władał jeden z największych i najwspanialszych królów w historii świata, zwany Gilgameszem. Jego matka była boginią Ninsun, a ojców miał dwóch - inkuba i śmiertelnego króla Uruk. Dzięki tej mieszance, stał się w dwóch trzecich bogiem i w jednej trzeciej śmiertelnikiem. Mimo całej jego glorii i majestatu, ludzie pod jego władzą nie byli szczęśliwi - Gilgamesz był prawdziwym tyranem, który rządził żelazną ręką, a najmniejszy sprzeciw krwawo tłumił. Mało tego, egzekwował on wyjątkowo uciążliwe "prawo pierwszej nocy" - sypiał z pannami młodymi zanim dozwolone im było spać z ich własnym mężem. Ludzie cierpieli mocno pod tymi rządami, aż jeden z nich podczas wizyty w świątyni zaczął nawoływać do bogów o zadośćuczynienie.
Gilgamesz

Prośby te usłyszała bogini stworzenia, Ninhursag. Zgodnie więc z ich prośbami, użyła swojej magii do stworzenia z gliny istoty, która pomści krzywdy ludu Uruk. To, co powstało, przypominało człowieka z ogólnej swojej fizjologii, ale niczym go nie przypominało swoją osobowością. Stworzony w ten sposób Enkidu był dzikusem i stworem niemal nie do okiełznania, którego wszyscy się zaczęli obawiać, gdy tylko go zobaczyli. Potwora bowiem Ninhursag wypuściła na farmy, które zaczął pustoszyć - karząc w ten sposób lud Gilgamesza, zamiast jego samego.

Ludzie zaczęli wnosić do Gilgamesza skargi i prosić go o ulżenie im, wyjaśniając cóż za stwór się zjawił na ich farmach. Król długo rozważał, co może zaradzić temu potworowi, próbując wysłać nawet swoich największych wojowników do walki z nim - żaden nie wrócił żywy. Po tych wszystkich próbach, Gilgamesz doszedł do wniosku, że może potwora nie należy zabić, ale ucywilizować? Znów długo się zastanawiał, co się do tego nada, aż przybyła do jego służby Szamhat, sakralna kurtyzana, kapłanka Inany. Gilgamesz doznał olśnienia i kazał Szamhat uwieść Enkidu. Ta posłusznie wykonała wyrok swojego pana i, o dziwo, udało jej się.

Po sześciu dniach i siedmiu nocach spędzonych z Szamhat, Enkidu przestał być dzikusem żyjącym ze zwierzętami i zaczął nawet traktować kurtyzanę niczym swoją żonę. Żyliby tak długo i szczęśliwie, gdyby nie zaproszenie, które ona dostała od swojego dawnej przyjaciółki na wesele. Przybyli tam razem i, jak zwykle, świetnie się bawili, a wszyscy podziwiali Enkidu, jak z dzikusa stał się cywilizowanym człowiekiem. Pech chciał, że na weselu zjawił się także Gilgamesz. Jednak nie po to, by pić piwo. Zażądał wyegzekwowania prawa pierwszej nocy.

Żądanie to oburzyło Enkidu, który zdążył się już zaprzyjaźnić z przyjaciółką swojej nałożnicy-żony. Nie miał zamiaru tolerować impertynencji króla i stanął mu na drodze do panny młodej. Gilgamesz, powołując się na swój królewski autorytet, zażądał by ten ustąpił, jednak Enkidu tylko go odepchnął. Natychmiast wywiązała się bójka. Król i stwór walczyli równo, jak sobie równi, i żaden nie umiał żadnego pokonać. W końcu, w wyniku oszustwa, Gilgamesz zwyciężył, ale sam padł ze zmęczenia. Był pod wrażeniem siły Enkidu i nie mógł uwierzyć, że napotkał godnego przeciwnika. Ten wieczór zmienił wiele w jego światopoglądzie i zaproponował Enkidu, by się zaprzyjaźnili. Dzikus na to przystał, również będąc pod wrażeniem walki króla.

Gilgamesz, zdobywszy prawdziwego przyjaciela, przestał nagle być tyranem kradnącym panny młode. Razem ze swoim przyjacielem spędził wiele dni na polowaniach, na których tylko cementowali swoją więź. Bogowie spoglądali z niesmakiem na to, że ludzie, którzy mieli się nawzajem zniszczyć zostali przyjaciółmi, ale w końcu swój cel osiągnęli - Gilgamesz przestał być despotą. Pewnego razu zaproponował Enkidu, by razem wybrali się do Lasów Cedrowych i dla chwały swoich imion ubili wielkiego demona Humbabę. Enkidu przeciwstawiał się tej wyprawie, ale nie umiał przekonać przyjaciela, toteż ostatecznie wyraził zgodę.

Widząc sprzeciwy Enkidu, Gilgamesz zaczął dopytywać swoją boską matkę o wyjaśnienie kłopotu. Ona też była niezadowolona z tego pomysłu, ale skonsultowała się z Promienistym Szamaszem. Ten uznał, że panowie powinni ruszyć na tą wyprawę i sam udzielił paru rad dla Enkidu. Ninsun postanowiła także, że uzna Enkidu za swojego przybranego syna. Wszystko szło dobrze, aż do czasu gdy Gilgamesz i Enkidu wyruszyli do Cedrowych Lasów. Tam król miał pięć koszmarów w nocy, jednak za każdym razem jego przyjaciel umiał je wyjaśnić jako dobry omen. Nadeszli w końcu na skraj lasu, i tam to Enkidu się wyląkł - nie na długo, bowiem król dodał mu otuchy i ruszyli w paszczę lwa.
Humbaba

Humbaba był doprawdy przerażającym demonem - potrafił usłyszeć wszystko w swoim lesie, miał spojrzenie niczym sama śmierć, krzyk niczym powódź, usta niczym śmierć i oddech niczym ogień, a twarz jak lew. Gdy w końcu Gilgamesz i Enkidu napotkali ten żyjący horror, to król się zląkł, a Enkidu musiał go uspokajać. W końcu rozgorzała się bitwa, przez dłuższy czas nie rozstrzygnięta. Dopiero trzynaście wiatrów, od Szamasza zesłanych, rozbiło potwora. W międzyczasie, ich walka spiętrzyła między Syrią, a Libanem wielkie góry, które stoją tam do dziś. Umierający demon zaczął błagać Gilgamesza o litość - i król już chciał go posłuchać, gdy Enkidu zaczął się domagać by go dobić. Potwór nawet próbował ubłagać Enkidu, ale ten był nieprzejednany - Gilgamesz w końcu posłuchał przyjaciela i dobił demona, który w ostatnich słowach ich obu przeklął, mówiąc że spotka ich śmierć, ale nawet nie wspólna - rozłączy ich ona w najmniej odpowiednim momencie.
Gilgamesz ubija Humbabę

Przyjaciele niewiele przejęli się klątwą demona. Enkidu ściął ogromnym toporem największe drzewo w tym lesie, stojące w jego centrum i wyrzeźbił z jego drewna niesamowite drzwi - doprawdy magiczne drzwi. Otóż były to drzwi bogów, pozwalające bogom na kontakt ze światem śmiertelnych i nawzajem. Drzwi te spuszczono w dół rzeki do Mezopotamii. Herosi wrócili szybko razem do Uruk, nie spodziewając się jednak, że już wkrótce klątwa demona ma się spełnić.

Dalej: Kara (w przygotowaniu)
komentarze (2) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Eneida
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem