Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 17 kwietnia 2009 o 18:38
czytano 33897 razy | średnia ocen: 5.08

Apollo

Jeszcze podczas początków władzy Zeusa, preferował on boskie kochanki nad zwykłe śmiertelniczki. Wówczas zainteresował się Tytanką Leto, córką Kojosa i Fojbe. Tytanka wkrótce zaszła w ciążę, ale Hera się o tym dowiedziała i zapragnęła się na niej zemścić. Wkrótce poprosiła Gaję o pomoc, która to wysłała Pytona w ślad za ciężarną Leto. Więcej na temat tej pogoni w artykule o samej Tytance, a tutaj przewinę szybko do ważnego momentu - gdy Apollo po raz pierwszy ujrzał światło dzienne. Pierwszą twarzą jaką zobaczył, była jego bliźniacza siostra Artemida, która już na chwilę po przyjściu na świat pomagała w narodzinach swojego brata. Następnie ujrzał cztery osobliwe akuszerki - Tytanki, swoją babkę i jej trzy siostry. Cztery boginie, z których każda opiekowała się jedną wyrocznią, obdarzyły młodego Apolla swoimi błogosławieństwami, dzięki czemu stał się on najlepszym wieszczem pośród bogów. Gdy dwójka młodych bogów w końcu się narodziła, wyspa Delos, na której to się działo, w końcu uspokoiła się a z morskich otchłani wystąpiły skały, które zagrodziły jej dalszą drogę po morzach. Wkrótce Leto nazwała swojego syna Apollo, jaśniejącym, gdyż jego narodzinom towarzyszył wielki blask.

Gdy tylko Apollo dorósł, poprzysiągł matce, że zniszczy potwora, który całą ciążę ją prześladował, dopóki ta nie osiedliła się na Delos, gdzie Pyton dojść nie mógł. Apollo uzbroił się w łuk i strzały i ruszył na poszukiwanie stwora. Napotkał go krążącego niespokojnie w pobliżu brzegu, gdzie ostatnio Leto mu uciekła i zaczął oddawać w jego kierunku strzały. Pyton chciał go zaatakować, ale szybko uświadomił sobie, że nie ma szans w starciu z tym bogiem i szybko ruszył do ucieczki. Apollo pogonił za nim, doganiając go w wyroczni delfickiej. Tam oddał ostatni strzał i ubił poczwarę. Lud Delf okazał się być młodemu bogu bardzo wdzięczny za uwolnienie ich od tego monstrum i zaczął go czcić jako swojego opiekuna. On wówczas oczyścił świątynię z plugastw stwora i ogłosił ją swoją wyrocznią. To on zmienił nazwę miasta na "Delfy" z wcześniejszego "Pytho", na cześć delfinów, które przeniosły go poprzez morze do tej krainy.

Zeus jednak nie był zadowolony, że jego syn parał się osobistym niszczeniem potworów.  Nakazał mu udanie się na służbę do tesalskiego króla Admeta jako pasterz. Tam posłusznie służył Admetowi przez pełne osiem lat i spotkał innego syna Zeusa - Hermesa, niestety w dość nieprzychylnych okolicznościach. Otóż pilnowane przez Apolla stado nagle zniknęło niemal bez śladu, ale Apollo - jako bóg - zdołał podążyć tropem złodzieja i wkrótce dotarł do Arkadii. Okazał się nim malutki, urodzony zaledwie poprzedniego dnia, Hermes. Widząc, że ślady prowadzą do niego, Apollo obudził brzdąca i zaczął domagać się od niego zwrotu wołów. Hermes, udając totalnie zszokowanego, stwierdził że niczego nie ukradł i zaczął się wypierać. Apollo nie mógł tego wytrzymać i poprosił o osąd samego Zeusa. Zeus widział wyczyny swojego kolejnego syna i nakazał mu zwrócić stado, choć małemu złodziejowi się do tego nie spieszyło. W zamian za to zaproponował Apollowi lirę, którą też sklecił tego dnia. Apollowi lira bardzo się spodobała i nie tylko ją przyjął, ale jeszcze dodał Hermesowi cudowną laseczkę z leszczyny godzącą spory. Wówczas wrócił do Admeta z pustymi rękami, a gdy ten usłyszał, kto ukradł jego stado, oficjalnie pozwolił Apollowi na zakończenie jego służby. Helios jeden wie, kto jeszcze by się połasił na jego stada, gdyby to trwało dalej...

Wówczas Apollo napotkał w Delfach dwa piękne białe łabędzie i szybko je nakarmił i oswoił. Wkrótce potem zaprzągł je do magicznego rydwanu i postanowił udać się tam, gdzie go jeszcze nie było - na daleką północ, do kraju wiecznej wiosny, Hyperborei. Tam podobno nie tylko zostawił trzech synów lokalnym dziewicom, ale także poznał piękne i szlachetne (choć dzikie) zwierzęta zwane Gryfami, które ujarzmił swoją boską mocą. Gryfy odtąd posłusznie mu służyły, choć pod jego nieobecność kradły złoto cyklopiemu plemieniu Arymaspów. Mimo wielu miłosnych podbojów tam, na północy, jedna nimfa, Dafne, mu się oparła i nie chciała boskiego kochanka. Apollo nie rozumiał "nie" i pogonił ją, przez co ta w panice zaczęła uciekać i prosić bogów o to, by ją zamienili w drzewo. Tak też się stało i Apollo zrezygnował w ostatniej chwili (choć według niektórych wersji nawet zdrewnienie nimfy nie powstrzymało zapału boga... i według tej wersji, po dziewięciu miesiącach spod drzewa wypadło w kokonie z żywicy dziecko, które stało się potem królem Hyperborejczyków). W końcu jednak przyszedł czas na powrót do Grecji.

Apollo wrócił tam z całym orszakiem towarzyszy i towarzyszek, stając się nagle bohaterem kultu niemal całej Hellady. Razem z nim z północy przybył także jego młody kochanek, Hiacynt, który był wpatrzony w boga jak w obrazek. Nie spodobało się to jednak jednemu z Anemoi, Zefirowi, bogowi wiatru zachodniego. Widząc, że Hiacynt ostatecznie go odrzucił, zapomniał o swojej zwykłej łagodności i postanowił się zemścić. Gdy Hiacynt rzucił dysk podczas zabaw z Apollem, Zefir zdmuchnął go spowrotem na Hiacynta, przyczyniając się do jego śmierci. Apollo odbył stosowny okres żałoby, ale dość szybko wrócił do miłosnych podbojów.
Apollo i Hyacinthus, Jacopo Caraglio

Pewnego razu, gdy odwiedził swoją matkę na Delos, nie zastał jej w jej świątyni. Zaczął śledzić wszelkie jej ślady, aż usłyszał krzyki Leto, która krzyczała jakby ktoś chciał ją zgwałcić. I owszem - nie pomylił się ani odrobiny. Gigant Tityos próbował właśnie posiąść jego matkę siłą, ale Apollo w porę zareagował i jedną celną strzałą ubił monstrum i uwolnił matkę od potwornego wstydu. Niektórzy twierdzą, że wydarzyło się to podczas Gigantomachii, jako jedno z wydarzeń tej wojny, jednak trudno to pogodzić z ówczesną odpornością Gigantów na bronie bogów.

Innego razu podczas włóczenia się z Muzami i swoimi innymi towarzyszami po frygijskich lasach, usłyszał cudną choć prostą melodię. Podążając jej śladem, odnalazł sylena Marsjasza grającego na instrumencie zwanym aulos, rodzaju fletu. Poprosił go o wyjaśnienie sposobu gry na tym, jednak Marsjasz odmówił i stwierdził, że Apollo nigdy nie dorówna mu w pięknie gry. Apollo uznał to za wyzwanie i zażądał pojedynku. Bóg lokalnej góry stał się sędzią i słuchał gry, po czym uznał że Apollo gra dużo piękniej. Niestety, przypałętał się tam również frygijski król Midas, który - w stanie wyraźnie wskazującym na spożycie - zaczął się kłócić, że Sylen gra lepiej. Apollo musiał stworzyć kolejną konkurencję - obaj gracze mieli zagrać na swoich instrumentach do góry nogami. Lira dała się łatwo zagrać odwrócona, ale nie można tego samego powiedzieć o aulosie. Za karę za impertynencję Midas został "obdarzony" oślimi uszami, a Marsjasz został żywcem obdarty ze skóry.
Obdarcie Marsjasza ze skóry, pędzla Tycjana

Z nim i z jego matką wiąże się jeszcze inny mit. Leto było dla Apolla najwyższą świętością, której nikt nie mógł obrażać, a dokonała tego królowa Niobe. Uznała, że jej należy się większa cześć niż Latonie, bo Tytanka ma tylko dwójkę dzieci, a ona ma ich aż czternaściorga. Apollo i Artemida nie znieśli takiej urazy i ruszyli w zemście na dzieci Niobe. Apollo posłusznie wybił sześciu synów, aż przy siódmym Niobe zaczęła błagać o litość. Niestety, bóg już wypuścił strzałę, a lotu strzały nawet bóg zmienić nie może - ostatni syn Niobe padł. Córki zabiła Artemida.

Inną słynną kochanką Apolla była Koronis, która w pewnym momencie zaszła w ciążę z bogiem. Apollo cieszył się z narodzin syna, jednak jedna z sióstr Koronis zazdrościła jej związku z bogiem wszelkich sztuk i naplotkowała w świątyni, że Koronis była niewierna swojemu partnerowi, co ściągnęło jego (lub Artemidy) gniew. Apollo podobno osobiście zestrzelił ją z łuku, lub też zrobiła to Artemida. Jednak na jej stosie pogrzebowym postanowił się zlitować nad swoim nienarodzonym synem i szybko wyciągnął go z brzucha matki i zaopiekował się nim. W ten sposób urodził się, uciekłszy śmierci, najsłynniejszy syn Apolla, Asklepios, od którego wywodził się potem Epidaur - to w miejscu jego "narodzin" przecież założono miasto.

Dafne nie była jedyną, którą odrzuciła zaloty Apolla. Jedną z nieszczęśnikiem, którymi ten zachciał się zainteresować była trojańska dziewczyna imieniem Kassandra. Aby ją przekonać, dał jej dar wieszczy, ta jednak dalej nie chciała związać się z Apollem, co z kolei ściągnęło jego klątwę - przez którą nikt nie wierzył w przepowiednie Kassandry. Wkrótce potem wybuchła wojna trojańska, w której mimo wszystko Apollo był po stronie Trojan. Nie tylko zsyłał on wielokrotnie zarazy na Greków (słynne "strzały Apolla") ale i osobiście pomógł Parysowi ubić największego greckiego herosa tamtych czasów, Achillesa.

W tamtym okresie kończą się wszystkie większe mity z udziałem Apolla. Wprawdzie przemawiał jeszcze wielokrotnie przez usta swojej najwierniejszej kapłanki, Pytii, ale osobiście nie pokazywał się więcej w świecie śmiertelników. Mówi się, że raz jeszcze uratował Pytię, gdy Krezus strącił ją w rów, z którego wydobywały się halucynogenne gazy. Apollo zapamiętany został głównie jako wieszcz, pan wszystkich sztuk i... niepoprawny lowelas, którego liczne romanse - tak żeńskie jak i męskie - można było wytropić w całej Grecji, a nawet i poza nią. Przetrwał on aż do czasów rzymskich, i to pod niezmienionym imieniem, aż do czasu gdy jego światłość została utożsamiona ze słońcem i dla Rzymian stał się bogiem Słońca, wypierając Heliosa. Ten jednak - jak się zdaje - nie pozostał mu dłużny. Wkrótce i Apollo stracił swoją pozycję, a całą trójkę bogów zlano w jednego boga imieniem "Sol", będącego w sumie manifestacją perskiego Mitry.
komentarze (15) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Odyseja
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem