Trudno znaleźć w mitologii rzymskiej ważne bóstwo rodzimie rzymskie, które to zwie się kategorią
dii indigestes. Jeśli już takie bóstwo można zidentyfikować, często jest one w wyniku późniejszej interpretacji z mitologią grecką identyfikowane z osobnym bogiem greckim, tracąc swój oryginalny charakter i nabierając charakterystyk swojego odpowiednika. Jednym z takich nielicznych bóstw, które były nie tylko rdzennie rzymskie, ale i nieprzetłumaczalne na mitologię grecką był Janus, jeden z pierwotnych bogów, zrodzonych z samego chaosu, bądź istniejących wręcz poza czasem, gdyż odpowiedzialny był za początek i koniec, strzegąc prawowitego momentu początku i końca świata,
jak i wszystkich następnych. Mimo swojej protogenicznej roli, miał także historie analogiczne do innych antropomoricznych bogów.

Podstawowym elementem ikonografii Janusa (i jego fundamentalną cechą charakterystyczną) było to, że miał dwie twarze - jedną z przodu głowy, drugą z tyłu. Dawało mu to wiele niecodziennych właściwości, gdyż spoglądał do przodu i do tyłu jednocześnie nie tylko w przestrzeni, ale w czasie, znając przeszłość i przyszłość. Przez to wiele wyroczni rzymskich odwoływało się do Janusa po jego wróżby. Wiązało się to także z jego cechą jako protogenosa - strażnika początku i końca wszystkiego, nawet świata. Znał dobrze początek i koniec wszystkiego co istnieje, toteż sam ten koniec czasem sprowadzał. Niestety, z tym wiąże się także pewna wada - Janus nie mógł spoglądać tylko na jedną rzecz - teraźniejszość. Tak jak nie widział więc co ma pod nogami, nie widział też tego co go obecnie otacza, przez co gubił się nieco w skomplikowanym świecie śmiertelników, tak przywiązanym do teraźniejszości. Kto go jednak takim stworzył, i po co, niewiadomo. Być może sam sobie nadał takie obowiązki, a być może Rzymianie teoretyzowali istnienie jakiejś jeszcze wyższej niepojmowalnej rozumem siły.
Gdy na świecie już pojawili się sami śmiertelnicy, zaczęli oddawać cześć Janusowi jako bogu wszelkich progów i rozstajów, wszelkich przejść i drzwi. Tak więc mini-ołtarzem Janusa były nawet każde drzwi w domu, a hołd mu oddawano na progu ważnych wydarzeń życiowych - takich jak narodziny dziecka, dorosłość, ślub, śmierć. Wszystko to było dla Rzymianina tylko progiem, przejściem z jednego stanu w drugi, gdyż zamykało się to w niekończącym cyklu, którego pilnował ze swojego punktu widzenia Janus. W końcu, jemu poświęcono pierwszy miesiąc roku, próg między starym rokiem, a nowym, czyli styczeń - po łacinie
januarius.
Widzenie przeszłości i przyszłości bez widzenia teraźniejszości bywa czasem dość kłopotliwe. Otóż gdy któregoś razu spojrzał na pomniejszą nimfę Carnę (Nereidę?), ujrzał jaka była piękna w przeszłości, i jej status jako bogini w przyszłości. Ze względu na te dwa fakty, postanowił wziąć sobie tą nimfę za kochankę, ruszając za nią w pościg. Carna skutecznie uciekała przez jakiś czas, ale ostatecznie Janus przewidział dokąd pobiegnie i ją w tym uprzedził. Na miejscu w końcu zgodziła się z nim być, biorąc sobie siedzibę w pobliżu Tybru. Janus nagrodził ją (nie) byle jak - uczynił ją boginią klamek. Szczerze mówiąc, autor tego artykułu już wolałby pozostać pomniejszą nimfą. Wówczas też Carna zyskała nowe imię, Cardea.
Ostatnia ważna historia z udziałem Janusa wiąże się z początkami Rzymu. Gdy Romulus dopiero pozbył się swojego brata i założył fundamenty Rzymu, brakowało młodemu narodowi kobiet i Romulus postanowił je zdobyć w nieco nielegalny sposób. Napadł na obóz Sabinów i porwał ich kobiety, nie zważając na to, że Sabinowie właśnie obchodzili święto Janusa. Choć oba ludy zdołały już zawrzeć pokój, Janus spojrzał na swoją świątynię po dłuższym czasie i zobaczył desekrację - jak zwykle - z opóźnieniem. Wielce oburzony, zaczął powodować wybuchy wulkaniczne i trzęsienia ziemi, wyjaśniając swoje motywacje dopiero po przyzwaniu przez Romulusa. Gdy protoplasta Rzymian wyjaśnił, że już dawno zawarto pokój, Janus zażądał w zadośćuczynieniu aby drzwi do jego świątyni były zawsze otwarte w czasie wojny, aby mógł widzieć na bieżąco co się dzieje. Tak też Rzymianie robili aż do upadku swojego imperium. Drzwi były zamknięte tylko w czasie pokoju, czyli bardzo rzadko, co wiele mówi o samych Rzymianach.