Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 30 maja 2009 o 1:31
czytano 11157 razy | średnia ocen: 5.38

Tezeida: Isthmos

Wstecz: Genesis

Gdym opuścił rodzinne miasto moje, udałem się natychmiast w kierunku wąskiego przesmyku, wówczas i do dziś Isthmosem zwanego na cześć herosa z czasów dawnych, o którym świat już dawno zapomniał, pozostawiwszy jedynie śladowe wspomnienia w nazwach i mitach. Miejsce to jednak było groźne i nieustępliwe gdyż na drodze tak dla handlu ważnej zwykli się osiedlać wszelkiej maści rozbójnicy. Na drodze mej stał więc łańcuch cały przeszkód, który żyć mi nie dawał i przejść nie pozwalał. Odwagę jednak w sercu miałem, wspominałem sobie czyny idola mego Heraklesa, i z tą siebie pewnością, ruszyłem.

Pierwszy na mojej drodze, gdzie jeszcze przed przesmykiem samym, stanął u Epidaurydy granic wielki, choć tak kulawy jak i głupi, rozbójnik, co go Perifetesem zwano. A sławny on był z jednej rzeczy - takiej że każdego napotkanego na drodze ubijał swoją wielką, żelazną maczugą. Z metalu rzadkiego była ona wytopiona i zawierała w sobie odłamki metalowe. Jeden cios tej maczugi perifetesowej wystarczył by człowiek martwy padł. Rozbójnik więc, gdy tylko ujrzał mą królewską postawę, spodziewał się ogromnych łupów w złocie i przystąpił do ataku. A choć atakował sprytnie i z różnych stron, czymże on był w porównaniu do mojej zwinności i sprytu? Zaprawdy, powiadam ci, bladolicy Zeusie podziemia, że nie ma śmiertelnego który by mi w tym dorównał. I wówczas wykorzystałem moment, schwyciłem maczugę perifetesową za jej drugi koniec, i odwrócił ją, uderzając zbója jego własną maczugę. Legł olbrzym niczym głaz ojcowy, bez życia. A jako że kara to była mu należna, postanowiłem odtąd karać tak rozbójników wszelkich.

Gdy jużem przesmyk właściwy napotkał, również nie długo trzeba było na wyzwanie kolejne czekać. Tużem spotkał rozerwane fragmenty ciał ludzkich, które ktoś najwyraźniej gwałtownie rozszarpał wzdłuż pasa, bądź nawet niżej, przy brzuchu. Gorzej to wyglądało niżby zwierzę ich poszarpało, tak gwałtowne były ślady. Tu jedna tylko pozostała możliwość - na ślad Sinisa złowieszczego trafiłem, zbója co słynny był z przywiązywania podróżnych do dwóch zgiętych sosen i puszczania owych sosen, które biedaków na dwa nierówne kawałki rozrywały. Gdy więc Sinis naszedł i na mnie, i więzy na me ręce próbował założyć, odbiłem mu boską swą siłą i znieważyłem go. Wtedy to na nim więzy się znalazły, i do jego własnych sosen go przywiązałem. Gdy sznury puściły, dwa Sinisa kawałki leżały obok kawałków jego dawnych ofiar.

Długa jeszcze jednak była przede mną drogą. Następna wioska na mojej drodze Krommyonem się zwała. Choć na zwykłą i niepozorną wioskę wyglądała, straszny sekret kryła. Gdy więc zapytałem wieśniaków, cóż ich smuci odrzekli że pola i lasy okoliczne pustoszy wielka, dzika świnia o szarym umaszczeniu, zionąca ogniem, o kopytach z żywego brązu. Niewiele myśląc, na bestię się przyczaiłem i poczekałem aż do pól się zbliży. Gdy ją tylko ujrzałem, żadnych wątpliwości nie miałem - toćto samego Tyfona dziecko z pewnością, nie inaczej! Nie oczekiwałem jednak na jego atak potworny, a sam wyszedłem z inicjatywną i mieczem ojcowskim szybko bestię przeszyłem, uwalniając wioskę. Od tej pory, Krommyon Atenom zawsze był wdzięczny za moje czyny.

Gdy jednak wszedłem w zasięg krainy Megarydą zwanej, już doszły mnie słuchy o kolejnym rozbójniku co na podróżnych czyha, zwanego Skironem strasznym. Ani to był stwór, ani heros, ale zwykły śmiertelnik, który wymyślny sposób zabijania sobie wymyślił. Gdy wyszedłem mu na spotkanie, zażądał by wymyć mu nogi jego brudne niczym najczarniejsze błoto. Nie chcąc budzić podejrzeń, ruszyłem na jego wezwanie i zasiadłem przy jego balii z wodą, ale gdy tylko ten nogą zamachnął, by z wysokiej skały do wody mnie zrzucić, za tą samą nogę bluźnierczą złapałem i wykręciłem ją do tyłu, przerzucając Skirona podłego nad sobą. On sam spadł z wysoka i roztrzaskał się o skały, znów kończąc jak wszystkie jego ofiary przed nim.
Tezeusz i Skiron

Następnym, który już oczekiwał odebrać moje życie był osobnik zwany Kerkyonem. Siłaczem był wielkim i zapaśnikiem, którego nikt podobno dotąd nie pokonał. Siłę miał podobno tak wielką, że dziesięciu woła zastąpił przy wozu ciągnieniu. Nie zląkłem się jednak jego siły, gdy Kerkyon stanął przede mną i na pojedynek mnie wyzwał. Dzielnie do walki stanąłem i z ojca mego błogosławieństwem, przezwyciężyłem okrutnika i położyłem go na łopatki, a następnie kark skręciłem, jak robił on ze swoimi ofiarami. Ruszyłem wówczas ku Attyce, jednak jeszcze ostatnia mnie próba czekała.

Otóż Attykę pustoszył zbój słynny, Prokrustem zwany, choć również innymi go imionami ze strachu określano, włącznie z Damastesem. Jakiego by nie miał imienia, cały kraj drżał ze strachu przed tym człowiekiem-potworem, który bardzo wymyślny miał sposób uśmiercania. Przywiązywał ofiary swoje do łóżka i sprawdzał czy za długie są, czy za krótkie. Jeśliby za długie były, obcinał im nogi, bardzo okrutną śmierć sprowadzając. A jeśliby za krótkie, wydłużał aż były długie wystarczająco. Pora przyszła by ten proceder ukrócić, i gdy Damastes ośmielił się rękę na mię podnieść, jażem go sam związał i do jego łoża przystawił. Sam głupiec nie wiedział, że na łoże swoje jest za długi i głowa mu wystawała. Co więc wystawało, o to go skróciłem i tak zostawiłem, na pamiątkę innym co ośmielą się drogę do Aten pustoszyć. Przede mną już tylko ziemia ojcowa stała, tak długo wyczekiwana kraina.

Dalej: Młody królewicz
komentarze (4) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Prace Heraklesa
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem