Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 15 czerwca 2009 o 23:09
czytano 19208 razy | średnia ocen: 5.42

Zenobia

Mało jest w historii starożytnej kobiet, które zapisały się bardzo znacząco, i to głównie są to kochanki i żony królów, których głównym atrybutem było stanie i ładne wyglądanie u boku sławnego męża. Były jednak kobiety silne, które mogłyby służyć za wzorzec współczesnym feministkom - i do ich grona należały nie tylko powszechnie znane Olimpias, czy Kleopatra, ale i mniej znana palmireńska królowa, Zenobia. Ta władczyni arabskiego miasta Tadmor, znanego na zachodzie jako Palmira, zapisała się w historii jako sprawna administratorka, dowódczyni na skali strategicznej, a także kobieta piękna i inteligentna, ceniąca równie dobrze sztukę i historię. W przeciwieństwie jednak do podobnie opisywanej Kleopatry, miała zachowywać wierność mężowi i nie rozdawać swoich wdzięków co ważniejszym rzymskim generałom. Można rzecz - kobieta idealna! Nie ma jednak diamentów bez skazy.

Zenobia była z pochodzenia Arabką i jej pełne prawdziwe imię brzmiało al-Zabba' bint Amr ibn Tharab ibn Hasan ibn 'Adhina ibn al-Samida', w skrócie "al-Zabba'" czyli "kobieta o długich, pięknych włosach". Jak zwodnicze może być to imię, szybko się przekonacie. Otóż była ona córką lokalnego wodza plemiennego, które zmiany pogodowe zmusiły do przesiedlenia się, ale sam zginął nim tego dokonał i operacji dokończyła jego córka, która wzięła cały ster władzy w swoje ręce. Po osiedleniu się w okolicach Palmiry, o jej rękę poprosił niedawno owdowiały Odeanthus, ówczesny król Palmiry. Odeanthus był Rzymianom dobrze znany, gdyż jako ich lokalny zarządca wielokrotnie pomógł im w rozprawie z Persami w trudnym okresie kryzysu III w.n.e. gdy Imperium zaczęło się rozpadać po uprowadzeniu cezara Waleriana.
Don't cry for me, Palmyra... Obraz Herberta Schmalza, "Ostatnie spojrzenie Zenobii na Palmyrę", przedstawiający jej ostatnie chwile w jej dawnej stolicy, zakuta w złote łańcuchy Aureliana

Dla sławnego i uwielbianego przez Rzymian Odeanthusa Zenobia była idealną partnerką. Swoje pochodzenie wywodziła od wielu sławnych wówczas historycznych lub legendarnych postaci, włączając w to Kleopatrę i Dydonę (nie będę tu wnikał w zawiłe korelacje rodzinne i rolę Drusilli z Mauretanii w tym wszystkim). Mało tego, wśród wszystkich dostojników Odeanthusa uchodziła za niebywałą piękność - do dziś zachowały się zapisy o jej ciemnej karnacji, perliście białych zębach i czarnych oczach. Odeanthus był sam wybitnym dowódcą, jednak gdy miał się wyprawić do Kapadocji przeciw Gotom, padł ofiarą skrytobójstwa. Do dziś niewiadomo kto pociągał za sznurki, choć pojawiają się pogłoski, że to Zenobia kazała zabić swojego męża i jego syna z pierwszego małżeństwa, by rządzić mógł jej i Odeanthusa syn - Vaballatus.

Rzecz jasna, Vaballatus był wówczas zaledwie rocznym dzieckiem, niezdolnym do rządów. Nietrudno się więc domyślić kto za niego rządził - jego ukochana matka, Zenobia. Gdy dostała w swoje ręce władzę nad tą ważną ziemią na wschodzie, postanowiła zrealizować swoje najskrytsze ambicje i sięgnąć po tron swej praprzodkini Kleopatry. Rozpoczęła szybką konsolidację okolicznych ziem i podboje okolicznych plemion, twierdząc że robi to wszystko dla dobra Rzymu.

Ta podwójna gra miała się jednak wkrótce skończyć. W roku 269 Zenobia z pomocą niejakiego Timagenesa sięgnęła po ziemie Egiptu. Osobiście stanęła na czele wojsk, nie obawiając się walki w pierwszych liniach. Na drodze do władzy stał jej tylko rzymski namiestnik Probus, jednak razem z Timagenesem zdołała go pokonać i zabić. Gdy zdobyła kontrolę nad Aleksandrią, zaczęła pisać o niej jako swym "ojczystym" mieście i ogłosiła się - ni mniej, ni więcej - Królową Egiptu. Chyba dopiero wtedy Rzymianie zorientowali się, że Zenobia nie do końca działa na ich korzyść.

Zanim jednak Rzym zdążył zadziałać, Zenobia i jej armia wróciły do Azji, gdzie kontynuowały podoboje. Prawie cała Syropalestyna wpadła w jej ręce, po czym wyruszyła do Azji Mniejszej, gdzie jej armia zdołała podbić ziemie aż do dzisiejszej Ankary. Stworzone w pośpiechu imperium zdawało się triumfować i być nie do pokonania, jednak jak to zazwyczaj bywa, im szybciej imperium stworzono, tym szybciej ono upada. Rzadko jednak upadają one tak szybko. W końcu cezar Aurelian wycofał swoje wojska z Galii (gdzie walczyły z inną rebelią) i zaatakował Syrię.

Atak legionów rzymskich okazał się być dewastujący dla nieprzygotowanych Palmireńczyków. Wojska Palmiry szybko rozgromiono i zmuszono do zamknięcia się w twierdzach Antiochii i Homsu. W zaledwie kilka miesięcy starannie tworzone imperium Zenobii zaczęło sypać się w drobny mak. Aurelian w końcu, w roku 273, zdobył Homs i przechwycił skarbiec Palmiry, co przesądziło o losach wojny. Wprawdzie sama królowa zbiegła, ale nie na długo. Została schwytana nad brzegami Eufratu, a wszystkich jej popleczników wybito. Samo jej ukochane miasto oszczędzono, ale nie na długo.

Zenobię i jej syna zakuto w złote łańcuchy i przewieziono do Rzymu. Vaballatus prawdopodobnie zmarł w drodze. Po paru miesiącach i osobistym powrocie do domu, Aurelian postanowił uczcić swój sukces w odbudowie jedności imperium i urządził triumfalną paradę, w trakcie której Zenobię uczyniono atrakcją, prowadzoną przez Via Appia w złotych łańcuchach. Podobno cezar był pod takim jej wrażeniem, że nakazał ją uwolnić i podarował jej willę w Tivoli.

Następnie życie Zenobii potoczyło się w miarę normalnym torem. Zamieszkała w willi, którą dostała w prezencie od Aureliana i tam miała spędzić resztę swych dni jako znana myślicielka i dama. Kilka lat potem wyszła za mąż za skądinąd nieznanego senatora i doczekała się z nim kilku córek. W końcu zmarła spokojną śmiercią, podobno do ostatnich swych dni rozpamiętując utraconą potęgę.

Należałoby w tym miejscu, przed rozstaniem się z artykułem, wspomnieć o jednej anegdocie na jej temat. Otóż podobno gdy już była matroną w Tivoli, sam Aurelian postanowił odwiedzić ją i sprawdzić jak mija jej życie. Ona oczywiście wspaniale go ugościła, i umilała mu czas swoim towarzystwem, jednak w pewnym momencie cezar zadał niefortunne pytanie. Zapytał ją, czy cieszy się że wypuścił ją z łańcuchów. "Ależ oczywiście" - miała odpowiedzieć była palmireńska królowa - "Wtedy żyłam w złotych łańcuchach, teraz w złotej klatce. Klatki są przecież dużo wygodniejsze." Zrozumiawszy aluzję, Aurelian odszedł, wiedząc że przecież nie może dać jej nic więcej.
komentarze (6) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Eneida
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem