Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 12 lipca 2009 o 1:19
czytano 20399 razy | średnia ocen: 5.28

Tezeida: Centaury

Wstecz: Pejritoos

Gdy się tamtej nocy pożegnałem z Pejritoosem, bogom złożyłem podziękowania za to, że dali mi poznać takiego przyjaciela. Jedno jednak nas różniło, gdyż on zdołał szczęśliwie poznać kobietę i ślub z nią planować, podczas gdy mnie spotykały tragedie kolejne w poszukiwaniu wybranki. I choć syn mi już z różnych narodził związków, wciąż jednak dusza prawdziwego mężczyzny poszukuje kobiety, niczym Androgyne, nieszczęśliwie rozpołowiony na te dwie dopełniające się części.

Wkrótce potem, do wesela się przygotowałem i wróciłem do domeny Lapitów, tym razem jednak wesoło przez nich witany. Zaskoczył mnie jednak fakt inny, gdyż na sali weselnej, przed samą ceremonią ślubu, zauważyłem że Centaury się zeszły! Już chciałem miecza dobywać, jednak Pejritoos mnie uspokoił, mówiąc że gośćmi są jego, których zaprosił na ślub i wesele jako znak pokoju między ich od stuleci zwaśnionymi ludami. W ten sposób uspokojon, zasiadłem na sali, choć czułem że kłopoty przez tych pół-koni będą.

Wówczasem poznałem samą pannę młodą, której Hippodamia było na imię, a i króla Centaurów poznałem, Eurytosa, wielkiego i postawnego nawet w samej ludzkiej części, a słynącego z brutalności i tego, że nigdy strachu nie poznał. Po tym jednak wszyscy byliśmy gotowi, i ślub spokojnie się odbył, Eurytos wielki nawet przyklasnął parze młodej. Po tem wszyscy przystąpili do stołu biesiadnego i zaczęli jeść i pić. I wtedy Centaury dobrały się do wina, co dla mnie oznaczało jedno: kłopoty.

Centaury początkowo piły schludnie i elegancko, z czasem jednak zaczęły się odzywać ich zwierzęce natury. Po iluś kielichach wina, w końcu jeden z konio-ludów podszedł do zamężnej damy i zaczął ją prosić do tańca. Gdy ta jego staraniom odmówiła, zaczął nalegać, a gdy i na to odmówiła, zażądał by z nim spółkowała! Dama krzyk podniosła do swojego męża, ale nim ten cokolwiek zrobił, Centaury chwycił ją w pas i porwał, biegnąc do wyjścia z sali. Hybrydy pozostałe ujrzały co ich kolega zrobił i miast go powstrzymać, uznali to za zachętę i sami jego czyn powtórzyli z innymi kobietami. Mężczyźni na to pozwolić nie mogli i postanowili swoich kobiet bronić.

Broń wszelką zostawić musieliśmy przed wejściem, toteż całkiem nieuzbrojeni byliśmy. I jak tu walczyć z potworami? Gdy jednak i samą Hippodamię Centaur jeden porwał, Pejritoos chwycił krzesło, roztrzaskał je o stół i nogą od krzesła zaczął z potworem walczyć. Tedy wszyscy weselnicy chwycili co się dało, wszystko co pod ręką było i zaczęli walkę zażartą, którą zapamiętano jako Centauromachię, i tak chętnie do dziś się o niej opowiada i maluje ją choćby na wazach. Eurytos sam nikogo nie porwał, ale ludzi swych bronił, toteż ja mu na drodze stanąłem i w boju się zwarliśmy. Zawzięty stawiał opór, ale w porównaniu do Byka Maratońskiego żadnym był przeciwnikiem. Zaraz uległ pod mą mocną pięścią i wkrótce morale Centaurów upadło i wszyscy albo polegli, albo uciekli.
Rzeźba Antonio Canovy, "Tezeusz zabija Centaura"

Na nieszczęście jednak, wśród poległych nie tylko Centaury były. Część weselników swe bitwy przegrała, a i samej Hippodamii Centaur wolał skręcić kark, niż pozwolić jej żyć bez niego. W tenże sposób Pejritoos wdowcem się stał tuż po ślubie i w żałobie się pogrążył, od świata się na dłuższy czas odcinając. Żałobnika w domu jego zostawiłem i sam wróciłem do Aten, pojmując że bogowie nas doświadczyli znów tym samym losem, gdyż on utracił nieszczęśliwie swoją małżonkę, jak i ja utraciłem.

Wkrótce jednak Pejritoos odmienił się całkowicie, jakby się na lewą wywrócił stronę. Nagle pełen radości i entuzjazmu, jakby grzybów tych wesołych z lasu się najadł, przyjechał do Aten i zaczął świętować, mówił że znalazł wyjście z nieszczęścia, które nas obu tknęło. Gdy nie omieszkałem zapytać cóż to za wyjście, powiedział że obaj musimy znaleźć sobie nowe żony - i nie byle jakie! Obaj pojmiemy sobie córki Zeusa, Kroniona, Gromowładnego Olimpu Pana. I choć wiesz, bladolicy, jak się ten pomysł skończył, opowiem ci jak doszło do tego, że na tych teraz siedzimy krzesłach.

Dalej: Helena
komentarze (4) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Odyseja
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem