Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Lodowax | napisano 7 października 2009 o 15:55
czytano 16581 razy | średnia ocen: 5.23

Upadek politeizmu

Dało mi do myślenia zdanie Richarda Dawkinsa, z "God Delusion" ["Bóg urojony"]. Nie będę go cytował słowo po słowie, ale powiedział, że każdy z nas jest w pewnym sensie ateistą. Nie wierzymy w Ozyrysa, Thora, Atenę, Gilgamesza czy Zeusa... "ja tylko poszedłem o jednego boga dalej". Cały wykład z książki Dawkinsa jest ciekawy, ale ten fragment dał mi do myślenia. W XXI ogólnie przyjętą prawdą w umysłach ludzi jest, że nie ma wielu bogów, opiekujących się poszczególnymi procesami w przyrodzie, jak wierzyli to starożytni Grecy, Egipcjanie, Rzymianie... Wszyscy Ci, którzy stworzyli najwspanialsze imperia w dziejach świata. Imperia upadły, zapomniane zostały religie. To za co kiedyś ludzie oddawali życie stało się w dzisiejszych czasach... Trudno mi to nazwać jednoznacznie, ale chyba chodzi mniej więcej o pewną formę niewinnego ekscentryzmu. No bo to przecież strasznie naiwne wierzyć, że jest więcej niż jeden Tylko...  Dlaczego?

Minęło kilkanaście wieków odkąd oficjalną religią starożytnego Rzymu stało się chrześcijaństwo. Co skłoniło rzymskiego imperatora do uznania racji żydowskiej sekty z jednej z rzymskich kolonii? Przyznam się, że nie wiem, ale z pewnością jakieś względy polityczne, może też po części prywatne przekonania. A może po prostu był słaby? To w sumie nie jest ważne, bo dla mnie stało się straszne, że bogowie, którzy kiedyś byli całym życiem starożytnych teraz są igraszką, co najwyżej inspiracją.

No właśnie - inspiracja. Skupmy się np. na bogach greckich, bo to właściwie Grecy dali podwaliny współczesnej literaturze. Wszystko zaczęło się od tragedii wystawianych w amfiteatrach ku czci Dionizosa. Wpływ na powstanie całokształtu twórczości Grecji antycznej miały też z pewnością misteria eleuzyńskie (odbywające się w Eleusis, niedaleko Aten) jak i misteria orfickie, które zapewne były pewnym hołdem dla mitycznego barda, Orfeusza. Każdy twórca tragedii dbał o to, by żadnego z bogów nie urazić, a możliwie również jak najbardziej połechtać jego ego. Zwykłą rzeźba potrafili ukazać ludzkie słabostki, niedoskonałości i osiągnięcia, i zawdzięczali to właśnie swoim bogom. Chodziło głównie o to, by pokazać boską naturę, a nie narazić się na błyskawicę z nieba. Może to jest właśnie powód tego, że nie wierzymy w wielu bogów? Są zbyt straszni? Ale przecież nie mogą się równać z wszechmocnym, osobowym bytem, który zna nas na wskroś. Zatem co?

Ciekawą hipotezą, na którą wpadłem jakiś czas temu (możliwe, że nie tylko ja) był zbyt oczywisty antropomorfizm bogów. Byli ludźmi w zbyt dużym stopniu, by się nami dobrze zaopiekować. Idea nieśmiertelnego, który w każdej chwili może albo się upić i nawet dla żartu zabić kilku ludzi, albo bogini, która może poczuć się zazdrosna o czyjeś piękno i je odebrać, ot tak, nie była psychicznie satysfakcjonująca? Właściwie dla mnie lepsze jest to, niż wszechobecny byt, czytający w myślach, który wie wszystko i może wszystko zniszczyć. Ale przynajmniej nie jest człowiekiem. Jest doskonały. Oczywiście to już kwestia wyboru i wychowania.

Jednak dla mnie najbardziej satysfakcjonującą odpowiedzią na pytanie o upadek politeizmu w ludzkich umysłach jest nasza skłonność do szukania nowości. Po kilku wiekach zupełnie zapomnieliśmy, że politeizm mógł coś znaczyć, skoro dostaliśmy coś o wiele ciekawszego: mit o Synu Bożym, który umarł za nas na krzyżu. Nawet całą mitologię o tułaczce i losach ludu wybranego przez Boga, listy ludzi, którzy utrzymywali, że pod natchnieniem samego Boga pisali swoje listy i w końcu apokaliptyczną wizję zniszczenia świata. Wszystko to, wpajane przez setki lat Inkwizycji, stało się w ludzkich umysłach czymś... do przyjęcia. Oczywiście - rozwój nauki też odegrał swoją rolę w tym procesie. To nie Hades porywający córkę Demeter zmieniał pory roku, ani Re w swej słonecznej łodzi nie pływa po niebie. Posejdon nie ma nic wspólnego z przypływami, ani Hapi nie dba o wylewy Nilu. A przynajmniej tak sądzimy...

W tym miejscu przydałoby się podsumowanie. Politeizm jako dominująca forma religii umarł już dawno, choć są na świecie ludzie wyznający wiarę w więcej niż jednego Boga. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego są oni uważani za gorszych od tych, którzy wierzą w jednego Boga, przynajmniej przez niektórych ludzi. Wiara w wielu bogów "nie jest satysfakcjonująca" dla "oświeconych umysłów". A może to po prostu lenistwo? Wolimy jeden nieskończony absolut, niż kilkudziesięciu bogów, którzy się nami opiekują? Nie odpowiem na wszystkie pytania, bo to odebrałoby by wam całą zabawę z dyskusji.


Masz coś ciekawego do zaoferowania w tym temacie? Swoja własną teorię na upadek idei wielu bogów w ludzkich sercach? Podziel się nim tutaj.
komentarze (16) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Epos o Gilgameszu
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem