Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 14 marca 2011 o 20:52
czytano 36845 razy | średnia ocen: 5.26
Twoja ocena: 9

Czym się różni Zeus od protonu

Mając nadzieję, że Archeos czyta jeszcze ktoś oprócz ściągających gimnazjalistów i pewnego antychrześcijańskiego osobnika, którego z imienia wymieniać nie będę (pewnie dlatego, że go nie znam), postanowiłem podzielić się z nim pewną moją niedawną myślą. Otóż... czym się różni Zeus od protonu? Pozornie odpowiedź może się zdawać oczywista. Jeden to muskularny facet z długą, siwą brodą strzelający piorunami po grzesznikach, a drugi to... malutka kulka materii, w dodatku składająca się z mało romantycznie nazwanych kwarków. Po głębszym zastanowieniu i przejrzeniu ludzkich obyczajów... zdaje się, że sprawa nie jest tak oczywista.

Przede wszystkim, musimy zauważyć jeden ważny fakt na temat człowieka: jest to bestia religijna, która lubi w coś wierzyć. Lubi wierzyć w coś większego od siebie. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Może człowiek czuje się samotny, albo ogłupiały gdy świat dokoła niego nie ma jakiegoś wyjaśnienia. Może czuje się samotny, gdy nie ma kogoś wielkiego, w kim mógłby pokładać nadzieję na przyszłość i pomszczenie jego krzywd. Jakikolwiek byłby powód, ludzie tworzyli od zawsze religie. W dawnych czasach identyfikowali wszystko ze sobą i uważali, że każdy przedmiot ma duszę, swojego "bożka". Z czasem jednak zauważyli, że niektóre rzeczy (grzmot, góra) są potężniejsze od innych (kałuża, kamyk), w związku z czym bożkowie tych rzeczy muszą być też potężniejsi. Z czasem, zapomnieli o tych pomniejszych (lub zminimalizowali ich rolę w kulcie) i oddawali cześć wyłącznie tym wielkim bogom. Ci wielcy bogowie zaczęli dostawać imiona - Re, Odyn, Zeus, Kukulkan - ale to nie imiona są tu ważne. Ludzie chcieli w coś wierzyć i dostawali materiał do wiary - przekazywany ustnie z pokolenia na pokolenie. Nie podważali tej wiary, choćby nawet zdawała im się niedorzeczna, bo przecież setki mądrych ludzi przed nimi w to wierzyło. A tylu mądrych ludzi nie może się mylić, prawda? Prawda?

Spróbuję ominąć grząski grunt, jakim jest temat chrześcijaństwa dla Polaków. Jedni żarliwie obsypują chrześcijaństwo obelgami i wypisują na przystankach autobusowych napisy w stylu "kościół do gazu" (autentyczny napis), a drudzy są tak żarliwi w chrześcijaństwie, że gdy przedstawi im się groteskową komedię o jaskiniowcach, którzy wymyślają władzę w oparciu o niewolnictwo, nie uznają jej za dobrą, bo uważają, że władza pochodzi od Boga (również autentyczny przypadek) (a tą sztukę ja już napisałem, więc prawa autorskie już są zarezerwowane ;P). Polacy (przynajmniej Polacy) popadają w straszne skrajności, będąc albo żarliwymi anty-katolikami, albo żarliwymi katolikami i z naprawdę wielkim trudem można znaleźć kogoś, kto ma w miarę racjonalne podejście. Ominięcie tego grząskiego gruntu nie do końca mi najwyraźniej wyszło, ale krótko mówiąc - chrześcijaństwo zapełniło na długie stulecia niszę rzeczy, w którą ludzie wierzą. Ale wtedy przyszła chyba najpotężniejsza i, moim skromnym zdaniem, najbardziej niedorzeczna religia.
Ateizm.

A teraz państwa ateistów proszę o jedną rzecz: zanim popędzicie do komentarzy i zaczniecie bluzgać na mnie i KRZYCZEĆ jakie to ja bzdury wypisuję, przeczytajcie chociaż do końca, OK?

Tak więc, już wyjaśniam dlaczego określiłem ateizm jako religię. Tak, zdaję sobie sprawę, że to nie jest scentralizowana grupa. Tak, zdaję sobie sprawę, że ilu ateistów, tyle poglądów na świat. Tak, w końcu, zdaję sobie sprawę, że ateizm opiera się na ideach fundamentalnie różnych od religii. Ale teraz, drodzy koledzy ateiści, zadajcie sobie proste pytanie:
Jaki macie dowód na ewolucję? Nie, artykuł ze Świata Nauki się nie liczy. Mam na myśli namacalny, materialny dowód. Widzieliście kiedyś, jak coś ewoluuje? A patrząc na inną dziedzinę - jaki macie dowód na to, że gwiazdy nie są punkcikami na kryształowej kopule? Byliście kiedyś tam, przy tych gwiazdach, i widzieliście je z bliska?

Jak się zapewne domyślam, odpowiedź na te pytania brzmi "nie". Skąd więc bierze się wasze przekonanie o prawdziwości tych teorii? Przynajmniej dla większości moich czytelników odpowiedź będzie jedna: przeczytałem/am o tym w podręczniku/mądrej gazecie/powiedział mi o tym mądry człowiek. A teraz kolejne pytanie: czy to się tak bardzo różni od pradawnych poglądów religijnych? Wtedy też "mądrzy ludzie" za pomocą ówczesnych mediów przekazywali swoją wiedzę. Wiedzę, która w tamtych czasach zdawała się być bardzo logiczna i prawdziwa. Wiedzę, której nikt nie śmiał podważać, bo wytknęłoby się go palcem. A dowody? Ależ oczywiście, każdy widział jak ten posąg w świątyni Amona-Re poruszył się i przemówił ludzkim głosem.

Zanim zacznie się sztorm idiotyzmu w komentarzach pod tym artykułem: nie, nie wierzę w starodawne religie. Nie, nie jestem kreacjonistą. Nie, nie uważam, że Ziemia jest płaska. Ja również wierzę w naukę. Ja również uważam, że współczesne argumenty naukowe są najbardziej logiczne i prawdopodobnie mają rację. Różnica między mną, a większością współczesnych ateistów jest taka, że zdaję sobie sprawę, że moje podejście nie jest tak bardzo różne od religii.

Oto prawdziwy problem większości współczesnych ateistów: są zbyt dogmatyczni w swoich poglądach. Wierzą na słowo ludziom w białych kitlach przepisującym im recepty i piszącym "mądre gazety". Wierzą na słowo reporterom w telewizji opisującym jaki to koniec świata się szykuje z jednego zepsutego reaktora w Japonii. Wierzą na słowo, bez sprawdzania, że taka jest prawda. "Bo to brzmi logicznie". Ależ oczywiście, że to wam brzmi logicznie. Gdybyście się urodzili za rządów Cheopsa, jego religia też by wam brzmiała logicznie. Myśliciele oświecenia w grobie się pewnie przewracają widząc to, jak masy podchodzą do nowo objawionej im nauki. Nauka stała się dla nich tylko kolejną, nową religią.

Jeśli dałeś się przekonać, że w twoim podejściu jest coś nie tak, nie ma co załamywać rąk. Jest na to jedna, szybka rada: szukaj dowodów. Nie bierz niczego na wiarę i nie wierz we wszystko, co ci mówią, tylko dlatego, że to są uczeni ludzie. Sam sprawdzaj te poglądy i udowadniaj je sam sobie. Unikaj dogmatyzmu w nauce, bo naprawdę nie do tego została stworzona. Jeśli musisz traktować naukę jako dogmat, lepiej wróć do chrześcijaństwa - ono przynajmniej od tego jest.

Jeśli nie dałeś się przekonać - a nie jesteś fizykiem nuklearnym ani niczym innym tego typu - i dalej uważasz mnie za idiotę, cóż, trudno. W takiej sytuacji ja ciebie też będę uważał za idiotę, więc możemy sobie oboje oszczędzić bluzgów i ciągnąć dalej swoje życia po staremu.

Czym się więc różni Zeus od protonu? Chyba jednak rzeczywiście rozmiarem, kształtem i kolorem - bo jeden i drugi tak samo jest kwestią wiary dla większości ludzi.
komentarze (16) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Eneida
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem