Chrześcijaństwo, które odmienia słowo prawda przez wszystkie możliwe przypadki samo oparte jest na kłamstwie i kłamstwem jest na wskroś przeniknięte. Kłamstwa te nie biorą się ze świadomego zafałszowania, ale z braku zmysłu prawdy, braku pokory wobec rzeczywistości.
To powyżej nie jest stwierdzeniem faktycznym, to jest opinia, w dodatku dość uprzedzona i wyrażona w sposób, który ma być jak najbardziej dosadny i żądlący.
To nie jest opinia o chrześcijanach tylko o chrześcijaństwie, a zwłaszcza o katolicyźmie, który wielokrotnie jest sprzeczny z Biblią.
Po pierwsze, proszę nie plątać moich osobnych postów razem i nie manipulować tym, co ja napisałem. Bogowie pogańscy mają niektóre cechy wspólne, a helleńscy (a co za tym idzie, rzymscy) są szczególnie niegodni (mojej) uwagi, bo całe życie chlali na umór, a jedyne okazje, w których widzimy ich w akcji to wtedy, kiedy mszczą się na śmiertelnikach za to, że odważyli się być od nich w czymś lepsi bądź znaleźli sobie wśród tych marnych śmiertelników nową kochankę. Nie wiem jak takie osoby mogą być godne czci, ale każdy ma własne standardy. Jeśli koledze to odpowiada, to proszę bardzo.
Jednym z najczęściej pojawiających się zarzutów w stosunku do religii greckiej jest amoralność jej Bogów. Czym jednak jest moralność i do czego służy? Moralność reguluje relacje między ludźmi. Dlaczego jest potrzebna? Ponieważ jesteśmy istotami żywymi i chcącymi przeżyć jako jednostki i jako gatunek. Aby przeżyć potrzebujemy pewnych dóbr materialnych, oraz prawdziwych informacji o otoczeniu aby uniknąć zagrożenia i znaleźć najlepszy sposób życia w danych warunkach. Dlatego w większości systemów moralnych znajdujemy zakazy chroniące życie, własność i prawdę w stosunkach międzyludzkich. Zapewne istniały kiedyś społeczeństwa, które sobie takich reguł nie ustanowiły, ale właśnie dlatego już nie istnieją. Ale do czego mogłaby służyć taka nam niezbędna moralność Bogom? Odpowiedź jest prosta: moralność taka nie jest im do niczego potrzebna - jako istoty nieśmiertelne nie obawiają się, że ktoś odbierze im życie czy skrzywdzi w inny sposób. Nie potrzebują dóbr materialnych, nie można im niczego zabrać ani w żaden sposób zagrozić.
Doskonałą ilustracją jest mit o narodzinach Hermesa. Już w dniu swoich narodzin wymknął się z kołyski i ukradł stado jałówek należących do Apolla, zastosował przy tym szereg wymyślnych podstępów, aby zmylić pościg. Dwie jałówki zabił obdarł ze skóry a mięso złożył w ofierze Bogom olimpijskim (przezornie uprzedzając fakty wliczając do tego grona siebie). Potem wykręcał się najwymyślniejszymi kłamstwami, tak przed Apollem, jak potem przez samym Zeusem. Jak zareagowali Bogowie, pokrzywdzony Apollo czy sprawiedliwy Zeus? Okazali słuszny gniew? Potępili nowo narodzonego Boga, skarcili go za kłamstwo, naruszenie cudzej własności? To nie Jehowa! Roześmieli się na całe gardło z przebiegłości młokosa! Apollo, gdy zobaczył zabite jałówki zadziwił się siłą niemowlaka, który potrafił rozciągnąć ich skóry na drzewach.
Czy to oznacza, że Bogom wolno wszystko, że mogą czynić z ludźmi i ze światem absolutnie wszystko, co im przyjdzie do głowy? Bynajmniej, co ukazuje zakończenie powyższego mitu. W momencie, gdy Zeus skinął głową Bogowie zamilkli i posłusznie wykonali jego wyrok. Bogowie podlegają zarządzeniom swego władcy, a nawet on podlega Przeznaczeniu.
Współczesnych ludzi, wychowanych w judeochrześcijańskiej kulturze szczególnie gorszy rozwiązłość Bogów (choć wyznawcy Jeszuy i Jehowy bynajmniej często nie postępują lepiej). Fakt, że król Bogów płodził dzieci z innymi Boginiami niż własna żona a nawet z licznymi ziemiankami jest dla nich koronnym argumentem na rzecz niemoralności Króla. Przypomnijmy zatem: moralność ma chronić przed krzywdą. Dla Bogini dziecko poczęte z najpotężniejszym z Bogów było cudownym darem! To co z mieszczańskiego punktu widzenia jawi się jako uwodzenie, z boskiego jest obdarowywaniem. No tak, ale dlaczego taka działalność męża nie podobała się Herze? I tutaj stajemy wobec kluczowego zagadnienia: jest rzecz, na której Bogom zależy - to władza, a przynajmniej tak opisują ich mity. Domeną Hery była opieka nad małżeństwami, więc Zeus wprowadzając (publicznie) kolejne wyjątki od reguł obowiązujących ziemian nadwątlał jej władzę.
Podsumowując, Bogowie nie ustanowili żadnego zestawu praw, aby karać za ich łamanie, albo nagradzać za ich skrupulatne przestrzeganie. Prawa ustanowili ludzie, Bogowie mogą co najwyżej je uświęcić, np. gdy przysięgamy na Bogów, ze będziemy im posłuszni. Ale będziemy posłuszni we własnym interesie, nie interesie Bogów. Bogom podobają się natomiast wielkie czyny, ludzie wielkich cnót. Czyny te mogą być "złe" z ludzkiego punktu widzenia, a mimo to podobać się Bogom, a nawet być przez Bogów inspirowane, aby zrealizować plan Przeznaczenia. Ale gdy człowiek popełni zły czyn z inspiracji Bogów, nie jest przez nich potępiany, przeciwnie, boska inspiracja pozwala bohaterowi pozostać bohaterem. Zło jest błędem, zaślepieniem. Gdy Agamemnon powiada, że Zeus pozbawił go rozumu, i stąd cały spór z Achillesem, zachowuje godność, nie musi przypisywać głupoty sobie. Ale, co trzeba podkreśli, w żadnym momencie nie zwalnia go to z odpowiedzialności.
Jak powiada W.F. Otto "Również Agamemnon [...] nie czyni bogu (Zeusowi) wyrzutów, lecz powiada: Ponieważ zaślepili mnie bogowie — Zeus pozbawił mnie rozumu — gotów jestem ponieść największą karę. Czy to go upokarza? Czy można powiedzieć, że został skruszony? Nic podobnego. Byłoby to całkowite zapoznanie moralnej i religijnej świadomości Greków wielkiej epoki (Homera). Choćby należało usilnie żałować błędu i choćby trudno było ponosić jego konsekwencje, to jednak nie poniża on człowieka, jeśli wie on, że znajduje się w rękach Bóstwa. Zamiast sprowadzać go na niebezpieczne drogi samo-oskarżeń i potępiania siebie, poznanie błędu uszlachetnione zostaje przez wiedzę o świecie boskim i zapewnia człowiekowi wielkość duszy w czynach łączących go z bogami światła."
Po co mówić o synkretyzmie kulturowym i ogólnie powszechnym w każdym styku kultur procesie przenikania się drobnych elementów, skoro można oskarżyć jakąś grupę jednomyślnie o słowo jednoznacznie źle kojarzone? Tak przy okazji, twoje ukochane Imperium Romanum samo opierało się na "kradzieży" z podbitych kultur jak największej liczby elementów.
Chrześcijanie mówią wprost że ich Bóg jest tym samym co żydowski Jahwe ze Starego Testamentu. Chrześcijaństwo np. z Hellenizmu przejęło nie wiele czując do niego odrazę. W chrześcijaństwie nie było synkretyzmu np.w Polsce Noc Kupały została zamienona w katolickie święto dlatego, że nie dało się wyplenic pogańskiego obyczaju.
Chrześcijanie byli nazywani wrogami rodzaju ludzkiego bo głosili przekonanie o nadchodzącym końcu świata czym straszyli innych, pozatym nawet teraz chrześcijanie maja pogardę do ciała i dbania o nie, uważają ciało i seks za szatańską koniecznośc, życie za ciężkie chwile w cierpieniu, w oczekiwaniu na ich ukochany raj po śmierci. Chrześcijani ma byc ubogi duchem i ciałem, byle był wierny Bogu i czekał na śmierc i zbawienie nie dośc że taka postawa jest skrajnie antyludzka to jeest jeszcze propagowana przez stawianie na piedestale psycholi typu św. Aleksy czy Szymon Słupnik