Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?

Autor Wątek: Czym się różni Zeus od protonu  (Przeczytany 36847 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kalontas

  • Magnus Quizmagister
  • Dyktator
  • ************
  • Wiadomości: 3080
  • Punkty wiedzy 96
  • Płeć: Mężczyzna
  • Magister Mythologiae Omniae
Czym się różni Zeus od protonu
« dnia: 14.03.2011, 20:52:11 »
Mając nadzieję, że Archeos czyta jeszcze ktoś oprócz ściągających gimnazjalistów i pewnego antychrześcijańskiego osobnika, którego z imienia wymieniać nie będę (pewnie dlatego, że go nie znam), postanowiłem podzielić się z nim pewną moją niedawną myślą. Otóż... czym się różni Zeus od protonu? Pozornie odpowiedź może się zdawać oczywista. Jeden to muskularny facet z długą, siwą brodą strzelający piorunami po grzesznikach, a drugi to... malutka kulka materii, w dodatku składająca się z mało romantycznie nazwanych kwarków. Po głębszym zastanowieniu i przejrzeniu ludzkich obyczajów... zdaje się, że sprawa nie jest tak oczywista.

Przede wszystkim, musimy zauważyć jeden ważny fakt na temat człowieka: jest to bestia religijna, która lubi w coś wierzyć. Lubi wierzyć w coś większego od siebie. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Może człowiek czuje się samotny, albo ogłupiały gdy świat dokoła niego nie ma jakiegoś wyjaśnienia. Może czuje się samotny, gdy nie ma kogoś wielkiego, w kim mógłby pokładać nadzieję na przyszłość i pomszczenie jego krzywd. Jakikolwiek byłby powód, ludzie tworzyli od zawsze religie. W dawnych czasach identyfikowali wszystko ze sobą i uważali, że każdy przedmiot ma duszę, swojego "bożka". Z czasem jednak zauważyli, że niektóre rzeczy (grzmot, góra) są potężniejsze od innych (kałuża, kamyk), w związku z czym bożkowie tych rzeczy muszą być też potężniejsi. Z czasem, zapomnieli o tych pomniejszych (lub zminimalizowali ich rolę w kulcie) i oddawali cześć wyłącznie tym wielkim bogom. Ci wielcy bogowie zaczęli dostawać imiona - Re, Odyn, Zeus, Kukulkan - ale to nie imiona są tu ważne. Ludzie chcieli w coś wierzyć i dostawali materiał do wiary - przekazywany ustnie z pokolenia na pokolenie. Nie podważali tej wiary, choćby nawet zdawała im się niedorzeczna, bo przecież setki mądrych ludzi przed nimi w to wierzyło. A tylu mądrych ludzi nie może się mylić, prawda? Prawda?

Spróbuję ominąć grząski grunt, jakim jest temat chrześcijaństwa dla Polaków. Jedni żarliwie obsypują chrześcijaństwo obelgami i wypisują na przystankach autobusowych napisy w stylu "kościół do gazu" (autentyczny napis), a drudzy są tak żarliwi w chrześcijaństwie, że gdy przedstawi im się groteskową komedię o jaskiniowcach, którzy wymyślają władzę w oparciu o niewolnictwo, nie uznają jej za dobrą, bo uważają, że władza pochodzi od Boga (również autentyczny przypadek) (a tą sztukę ja już napisałem, więc prawa autorskie już są zarezerwowane ;P). Polacy (przynajmniej Polacy) popadają w straszne skrajności, będąc albo żarliwymi anty-katolikami, albo żarliwymi katolikami i z naprawdę wielkim trudem można znaleźć kogoś, kto ma w miarę racjonalne podejście. Ominięcie tego grząskiego gruntu nie do końca mi najwyraźniej wyszło, ale krótko mówiąc - chrześcijaństwo zapełniło na długie stulecia niszę rzeczy, w którą ludzie wierzą. Ale wtedy przyszła chyba najpotężniejsza i, moim skromnym zdaniem, najbardziej niedorzeczna religia.
Ateizm.

A teraz państwa ateistów proszę o jedną rzecz: zanim popędzicie do komentarzy i zaczniecie bluzgać na mnie i KRZYCZEĆ jakie to ja bzdury wypisuję, przeczytajcie chociaż do końca, OK?

Tak więc, już wyjaśniam dlaczego określiłem ateizm jako religię. Tak, zdaję sobie sprawę, że to nie jest scentralizowana grupa. Tak, zdaję sobie sprawę, że ilu ateistów, tyle poglądów na świat. Tak, w końcu, zdaję sobie sprawę, że ateizm opiera się na ideach fundamentalnie różnych od religii. Ale teraz, drodzy koledzy ateiści, zadajcie sobie proste pytanie:
Jaki macie dowód na ewolucję? Nie, artykuł ze Świata Nauki się nie liczy. Mam na myśli namacalny, materialny dowód. Widzieliście kiedyś, jak coś ewoluuje? A patrząc na inną dziedzinę - jaki macie dowód na to, że gwiazdy nie są punkcikami na kryształowej kopule? Byliście kiedyś tam, przy tych gwiazdach, i widzieliście je z bliska?

Jak się zapewne domyślam, odpowiedź na te pytania brzmi "nie". Skąd więc bierze się wasze przekonanie o prawdziwości tych teorii? Przynajmniej dla większości moich czytelników odpowiedź będzie jedna: przeczytałem/am o tym w podręczniku/mądrej gazecie/powiedział mi o tym mądry człowiek. A teraz kolejne pytanie: czy to się tak bardzo różni od pradawnych poglądów religijnych? Wtedy też "mądrzy ludzie" za pomocą ówczesnych mediów przekazywali swoją wiedzę. Wiedzę, która w tamtych czasach zdawała się być bardzo logiczna i prawdziwa. Wiedzę, której nikt nie śmiał podważać, bo wytknęłoby się go palcem. A dowody? Ależ oczywiście, każdy widział jak ten posąg w świątyni Amona-Re poruszył się i przemówił ludzkim głosem.

Zanim zacznie się sztorm idiotyzmu w komentarzach pod tym artykułem: nie, nie wierzę w starodawne religie. Nie, nie jestem kreacjonistą. Nie, nie uważam, że Ziemia jest płaska. Ja również wierzę w naukę. Ja również uważam, że współczesne argumenty naukowe są najbardziej logiczne i prawdopodobnie mają rację. Różnica między mną, a większością współczesnych ateistów jest taka, że zdaję sobie sprawę, że moje podejście nie jest tak bardzo różne od religii.

Oto prawdziwy problem większości współczesnych ateistów: są zbyt dogmatyczni w swoich poglądach. Wierzą na słowo ludziom w białych kitlach przepisującym im recepty i piszącym "mądre gazety". Wierzą na słowo reporterom w telewizji opisującym jaki to koniec świata się szykuje z jednego zepsutego reaktora w Japonii. Wierzą na słowo, bez sprawdzania, że taka jest prawda. "Bo to brzmi logicznie". Ależ oczywiście, że to wam brzmi logicznie. Gdybyście się urodzili za rządów Cheopsa, jego religia też by wam brzmiała logicznie. Myśliciele oświecenia w grobie się pewnie przewracają widząc to, jak masy podchodzą do nowo objawionej im nauki. Nauka stała się dla nich tylko kolejną, nową religią.

Jeśli dałeś się przekonać, że w twoim podejściu jest coś nie tak, nie ma co załamywać rąk. Jest na to jedna, szybka rada: szukaj dowodów. Nie bierz niczego na wiarę i nie wierz we wszystko, co ci mówią, tylko dlatego, że to są uczeni ludzie. Sam sprawdzaj te poglądy i udowadniaj je sam sobie. Unikaj dogmatyzmu w nauce, bo naprawdę nie do tego została stworzona. Jeśli musisz traktować naukę jako dogmat, lepiej wróć do chrześcijaństwa - ono przynajmniej od tego jest.

Jeśli nie dałeś się przekonać - a nie jesteś fizykiem nuklearnym ani niczym innym tego typu - i dalej uważasz mnie za idiotę, cóż, trudno. W takiej sytuacji ja ciebie też będę uważał za idiotę, więc możemy sobie oboje oszczędzić bluzgów i ciągnąć dalej swoje życia po staremu.

Czym się więc różni Zeus od protonu? Chyba jednak rzeczywiście rozmiarem, kształtem i kolorem - bo jeden i drugi tak samo jest kwestią wiary dla większości ludzi.

Offline Lodowax

  • Niczym Ozyrys z Królestwa Umarłych
  • Areopag
  • Kwestor
  • ***
  • Wiadomości: 196
  • Punkty wiedzy 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #1 dnia: 14.03.2011, 22:41:16 »
Kal, wsadziłeś kij w mrowisko i chyba za to właśnie polubiłem ten artykuł, choć muszę przyznać, że udało Ci się kilka rzeczy napisać, które ja osobiście uważam za głupie i – rzecz oczywista – wdam się w polemikę, z ogromną nadzieją, że nie będzie jałowa i bezcelowa. Nie będę nikogo namawiał do zmiany swoich poglądów, ale weź pod uwagę, że może rację masz Ty, może rację mam ja, a może każdy po trochu.

Jaki macie dowód na ewolucję?

Dowodów jest wiele, naprawdę tysiące, jeśli nie więcej. Wystarczy przejść się do porządnego muzeum historii i przyjrzeć się dobrze skamielinom, które tam mają, ale to jest temat na epopeję a nie komentarz pod artykułem. Nie będę jednak prosił, żebyś mi wierzył na słowo, w końcu nie jestem żadnym bogiem.

Nie, artykuł ze Świata Nauki się nie liczy.

Czemu nie? Jasne, niekoniecznie Świat nauki, ale przecież artykuły naukowe nie są pisane po to, żeby ktoś wziął go do ręki, zerknął i powiedział: „Hej, a gdzie moje namacalne dowody? To tylko trochę tuszu na papierze, nie ma szans, żeby to było prawdą!”. Takie podejście do niczego nie prowadzi. A nawet prowadzi do regresu, a nie progresu. Gdyby dalej iść tym torem, to żadne źródło pisane nie może być wiarygodne, bo jest napisane. Żaden naukowiec nie chodzi po świecie i nie naucza biologii czy fizyki molekularnej, jak to robili prorocy.

Widzieliście kiedyś, jak coś ewoluuje?

Nie, ale widział „pewien mądry pan w białym kitlu” w czasie swoich ewolucyjnych eksperymentów. Najgorsze jest to, że nie mogę raz jeszcze przeczytać każdej książki i podać jego nazwiska, oraz – jak dokładnie wyglądał eksperyment, ale – mimo zawodnej pamięci – wiem co i jak. Przede wszystkim: mamy trzy stworzone sztucznie stawy, mniej więcej identycznej wielkości, taki sam rodzaj pożywienia dostępnego i takie tam. I dwa gatunki ryb – jedna drapieżna, druga nie. W pierwszym stawie są tylko ryby łagodne. W drugim i trzecim obydwa gatunki, ale w różnych proporcjach. W jednym jest bardzo dużo łagodnych i kilka drapieżnych ryb, w innym sporo łagodnych, ale też dość dużo drapieżników. I zostawiamy nasze rybeńki na jakiś czas. Mądry pan w białym kitlu wrócił po pewnym czasie i wyłowił po kilka osobników z każdego stawu. Przedmiotem badania były ryby łagodne, które żyjąc naturalnie mają bardzo jaskrawe ubarwienie. I teraz wyniki badań (oczywiście, muszę wspomnieć o fakcie, że ryby – skoro rozmnażają się dość szybko – to musiało minąć kilka pokoleń):
Staw I: samce ryb mają bardzo jaskrawe ubarwienie, jaskrawsze niż te złapane naturalnie.
Staw II: samce są nadal jaskrawo ubarwione, ale nieco mniej.
Staw III: samce z tego stawu są ubarwione mniej jaskrawo, niż z pozostałych dwóch.
Dlaczego? Osobniki niezagrożone były ubarwione lepiej, ze względu na atrakcyjność seksualną jaskrawych kolorów. I te lepiej ubarwione osobniki przyciągały samice, przekazywały w genach dalej swój genotyp jaskrawego ubarwienia.
Osobniki ze stawu II – osobniki ubarwione bardzo mocno były łatwo zauważalne przez drapieżniki, więc ginęły szybciej niż inne. Te lepiej ubarwione, ale nie dość mocno by zwracać na siebie uwagę, przekazały swoje geny dalej, najmniej ubarwione nie rozmnażały się ze względu na niską atrakcyjność seksualną.
Osobniki ze stawu trzeciego były najbardziej zagrożone, bowiem drapieżników było najwięcej i potrzebowały więcej pożywienia. Atrakcyjność nie staje w tym wypadku na pierwszym miejscu, bo najważniejsze to przeżyć. Osobniki zwracające na siebie uwagę nie rozmnażają się, bo giną, te które zostają, mogą się rozmnażać.
I to jest właśnie ewolucja. :)

Byliście kiedyś tam, przy tych gwiazdach, i widzieliście je z bliska?

Naprawdę tak myślisz? A kiedy Twoja znajoma pokazuje Ci zdjęcie swojego nowonarodzonego syna, to co mówisz? „Chcę zobaczyć jego, a nie zdjęcie. Zdjęcie to żaden dowód! Nie uwierzę, że masz syna, póki go nie dotknę i nie zobaczę z bliska!”.
Tak, masz rację, że znajomy a naukowiec w kitlu to różnica, ale po pierwsze: co jeśli Twoja znajoma jest fizykiem molekularnym? A po drugie: jaki cel mieliby naukowcy żeby kłamać o tym, jak wygląda świat. Religia już zrobiła w tym względzie wystarczająco wiele złego.

Wiedzę, która w tamtych czasach zdawała się być bardzo logiczna i prawdziwa. Wiedzę, której nikt nie śmiał podważać, bo wytknęłoby się go palcem. A dowody?

Najśmieszniejsze jest to, że ‘wiedza’, która zwykle trzyma się kupy i zdaje się być prawdziwa, nigdy taka nie jest. Jeśli coś wiemy, to potrafimy wyjaśnić jakieś zjawisko za pomocą logiki i żelaznych faktów, w które nie trzeba wierzyć. Wiedzę się wie. W wiedzę nie można wierzyć. Wyjaśniając skomplikowane zjawisko czym jeszcze bardziej skomplikowanym, co musisz w pewnym momencie przyjąć na wiarę, bo nie ma żadnych materialnych dowodów tworzysz religię.


Oto prawdziwy problem większości współczesnych ateistów: są zbyt dogmatyczni w swoich poglądach. Wierzą na słowo ludziom w białych kitlach przepisującym im recepty i piszącym "mądre gazety". Wierzą na słowo reporterom w telewizji opisującym jaki to koniec świata się szykuje z jednego zepsutego reaktora w Japonii. Wierzą na słowo, bez sprawdzania, że taka jest prawda. "Bo to brzmi logicznie".

Są ateiści dogmatyczni, którzy niekiedy nawet bardziej fanatycznie bronią humanizmu, niż ludzie religijni swojego Boga. Ale prawdziwy ateista sprawdza, jeśli nie jest pewny, korzysta z rozumu, jeśli nie wie na pewno. Jeśli ma wątpliwości co do tego czy pomnik będzie stał jak trzeba, podejdzie i pier%&#@e młotem, jeśli stoi to jest dobrze, jeśli się przewróci, sprawdzi plany, przejrzy zakupione materiały, a nie pójdzie do kościoła i poprosi księdza, żeby odprawił msze w intencji, żeby pomnik stał. Prawdziwy humanista, racjonalista, ateista, którykolwiek z tych nie weźmie recepty od lekarza, który ewidentnie jest nachlany w trzy dupy i mówi mu, że jest zdrowy, tylko się napije syropu, chociaż pacjent skarży się na duszności, a na plecach naprawdę paskudną wysypkę. Sprowadzasz ateistów do poziomu ślepych fanatyków, którzy chodzą po mieście i krzyczą „Nie ma Boga!”. To nie są ateiści.

Czym się więc różni Zeus od protonu? Chyba jednak rzeczywiście rozmiarem, kształtem i kolorem - bo jeden i drugi tak samo jest kwestią wiary dla większości ludzi.

Kup sobie mikroskop elektronowy. ;D

P.S. I nie uważam Cię za idiotę. Po prostu nie wziąłeś poprawki na kilka kwestii.


Offline Kalontas

  • Magnus Quizmagister
  • Dyktator
  • ************
  • Wiadomości: 3080
  • Punkty wiedzy 96
  • Płeć: Mężczyzna
  • Magister Mythologiae Omniae
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #2 dnia: 14.03.2011, 22:54:30 »
Widzisz, Lodowax, po prostu chyba nie zrozumiałeś celu artykułu.

Jak wspomniałem, nie jestem przeciwnikiem teorii ewolucji, ani żadnych tego typu - też uznaję, że to prawda. Nie musisz mi przedstawiać tych argumentów, bo ja je znam i popieram. Prawdziwy sens polega na nagłym uświadomieniu sobie czegoś na temat tego, jak masy postrzegają naukę - poprzez "objawienie" jej przez "kapłana" ich wiary. Przeważająca większość ludzi nie miała żadnej styczności z nauką poza własnym robotem kuchennym i relacjami z mediów, a mimo to kompletnie jej wierzą.

Mówisz o tym, co robi prawdziwy ateista - owszem, prawdziwy ateista jest racjonalny i nie bierze niczego na wiarę. Ten artykuł nie jest jednak o nich - jest o współczesnych ciemnych masach, które ateizm traktują jak nowe zastępstwo dla chrześcijaństwa.

Chyba muszę to podkreślić jeszcze raz: nie uderzam tu w ludzi, którzy mają swoje prawdziwe powody do bycia ateistami. Uderzam w cały ten motłoch, który powtarza te teorie i psuje opinię ateizmowi - tak jak dżihadyści psują opinię islamowi.

A obrazek ładny, ale skoro robimy na nim takie skrajności jak zabijanie lekarzy w klinice aborcyjnej, to "militant atheist" powinien być równie skrajny - obłąkany maniak palący wszystkie krzyże na drodze, bo ktoś śmiał wspomnieć słowo "Bóg" w jego obecności.

Offline Lodowax

  • Niczym Ozyrys z Królestwa Umarłych
  • Areopag
  • Kwestor
  • ***
  • Wiadomości: 196
  • Punkty wiedzy 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #3 dnia: 14.03.2011, 23:17:16 »
Nawet jeśli chciałeś przedstawić tylko hipotetyczne założenia to w takiej formie podane, zdecydowanie wymaga sprostowania kilka faktów. Bo gdyby nie to, ktoś mógłby pomyśleć "Hej! gość ma rację!" Właśnie w momentach, kiedy ten felieton najmocniej odstaje od prawdy. :)

Offline Kalontas

  • Magnus Quizmagister
  • Dyktator
  • ************
  • Wiadomości: 3080
  • Punkty wiedzy 96
  • Płeć: Mężczyzna
  • Magister Mythologiae Omniae
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #4 dnia: 14.03.2011, 23:23:04 »
Podkreślam zdecydowanie w odpowiednim momencie - nie jestem kreacjonistą itd. Kilkukrotnie też podkreślam, że mówię o większości, a nie o wszystkich. Myślę, że to wystarczy.

Offline Lodowax

  • Niczym Ozyrys z Królestwa Umarłych
  • Areopag
  • Kwestor
  • ***
  • Wiadomości: 196
  • Punkty wiedzy 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #5 dnia: 15.03.2011, 15:28:04 »
Właściwie to nie masz racji, to zdecydowanie nie wystarczy. Z Twojej argumentacji wynika, że ten felieton był niczym innym, jak prowokacją. Przedstawiasz poglądy innych ludzi w takiej formie? Skoro już przedstawiasz je tak, to broń się przedstawionymi argumentami, a nie mieszaj wszystkie swoje wywody z błotem. Jaki jest cel publikowania tekstów, skoro się z nimi nie zgadzasz? Nie mówię o pisaniu prac, których argumentacja jest żałosna, ale mówię o publikowaniu tekstów, które nic nie wnoszą, a jeszcze gorzej, bo rozpętują burzę, gdzie nikt się naprawdę nie zgadza z autorem, nawet on sam. Co to jest? Trollowanie?

Offline Kalontas

  • Magnus Quizmagister
  • Dyktator
  • ************
  • Wiadomości: 3080
  • Punkty wiedzy 96
  • Płeć: Mężczyzna
  • Magister Mythologiae Omniae
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #6 dnia: 15.03.2011, 23:30:57 »
A ty wciąż nie rozumiesz o co w tym chodzi.

Masy podchodzą współcześnie do nauki jak do religii, biorąc ją "na wiarę" i nie biorąc wcale pod uwagi możliwości jej pomyłki. Wystarczy, że ktoś, kto będzie podawał się za naukowca wykorzysta tą łatwowierność ludzi, a masy pójdą za nim - bo to nauka, a nauka nie może się mylić, prawda?
Weźmy na ten przykład choćby taką scjentologię. Nazwa, która oznacza wręcz "nauko-logię". Szalona wiara stworzona przez pisarza sci-fi pod pretensją "racjonalnego" poglądu na świat. Autor ukrywa swoje majaki za tytułami naukowymi - prawdziwymi, bądź fałszywymi. Oto dokąd tych ludzi zaprowadziło ślepe zaufanie naukowym tytułom i fasadom - do tracenia fortuny na rzecz szarlatana.

Ja tym artykułem próbuję uświadomić ludzi, że większość z nich zupełnie źle podchodzi do nauki. Proton jest dla nich nowym Zeusem. Wierzą w naukę. I mówię tym ludziom: nie róbcie tak, bo tylko doprowadzicie do kolejnych scjentologii. Do nauki trzeba podchodzić empirycznie.

Ciekawi mnie najbardziej, jak ateiści potrafią się rzucać do obrony, czegoś co ich nie dotyczy, gdy tylko wspomnie się słowo "ateizm". Nie miałem zamiaru mówić np. o tobie, uważając cię za osobę inteligentną, która nie podąża ślepo za trendami. Ale mimo to, ateiści wciąż jednak najwyraźniej zachowują się jak każda wielka religia - bronią "swoich", nawet gdy ci swoi nie mają z nimi praktycznie nic wspólnego. Jeśli masz swoje faktyczne powody do takich, a nie innych poglądów, skąd to nagłe pokazanie kłów? Czyżbym jednak się mylił odnośnie twojego podejścia?

Może jednak ateizm nie jest tak cukierkowo piękny, jak mass media kazały by nam myśleć. Wbrew pozorom, ateiści, których w życiu spotykam są zawsze tak samo skorzy do przyłożenia mi łopatą za "obrazę ich poglądów" jak katolicy. Niestety, ale nie ma światopoglądów niewinnych. "Militant atheist" jest takim samym zbrodniarzem jak dżihadysta czy krzyżowiec.

Offline Lodowax

  • Niczym Ozyrys z Królestwa Umarłych
  • Areopag
  • Kwestor
  • ***
  • Wiadomości: 196
  • Punkty wiedzy 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #7 dnia: 16.03.2011, 10:06:28 »
No teraz chyba wszystkie niepewności i zastrzeżenia z mojej strony zostały rozwiązane. Nie jestem fanatycznym obrońcą ateizmu, po prostu taka postawa wobec świata naprawdę jest ciężka i nie mówię tu wcale o opinii ludzi. Może trochę mnie poniosło z krytyką, ale na pewno to nie byłaby odosobniona reakcja na to co pisałes.

Offline parszywek

  • Areopag
  • Pretor
  • ***
  • Wiadomości: 918
  • Punkty wiedzy 16
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #8 dnia: 17.03.2011, 18:25:28 »
Boże....  ;p Przez chwilę się zastanawiałem, co też Kalowi wpadło do głowy, jak przeczytałem tytuł artykułu....  Potem jednak stwierdziłem, że to jest wyjątkowo dobry temat na rozwinięcie dyskusji na forum. :)  A co do ateizmu, to najbardziej śmieszą mnie ci pseudoateiści obchodzący wszystkie nasze święta: Boże Narodzenie, Wielkanoc itp. ale nie chodzą do kościoła i się chwalą jakimi oni to nie są ateistami... ludzie ogarnijcie się! :P

Offline Lodowax

  • Niczym Ozyrys z Królestwa Umarłych
  • Areopag
  • Kwestor
  • ***
  • Wiadomości: 196
  • Punkty wiedzy 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #9 dnia: 17.03.2011, 22:42:31 »
Parsz, żaden ateista nie obchodzi Bożego Narodzenia. Tylko, skoro już w kraju jest wtedy wolne i każdy ma chwilę czasu, to warto spędzić trochę czasu w rodzinnej atmosferze. Co z tego, że akurat ileś tam procent Polaków obchodzi Boże Narodzenie? To nie znaczy, że wtedy jest właśnie to święto i nie można po prostu się spotkać w rodzinnym gronie, nie obchodząc Bożego Narodzenia. Ateiści to też ludzie, jak słusznie zauważyłeś, dlatego zanim zaczniesz oceniać, trzeba spróbować zrozumieć. ; )

Offline parszywek

  • Areopag
  • Pretor
  • ***
  • Wiadomości: 918
  • Punkty wiedzy 16
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #10 dnia: 18.03.2011, 08:13:12 »
Lodowax ja mówiłem o tych pseudoateistach, a nie o prawdziwych ateistach.... ;) Znam osobiście paru takich "ateistów", którzy chwalą się jak to nie chodzą do kościoła, na religie, że nie wierzą w Boga, ale jak tylko nadchodzą święta Bożego Narodzenia, nagle robią się pobożni, nawet do kościoła chodzą i cieszą się na wigilie, prezenty i w ogóle wszystko co związane z tymi świętami. Sorry, ale jak jesteś ateistą to nim bądź i twardo się przy tym trzymaj, a nie jak nadchodzą święta, nagle stajesz się katolikiem... :P

Offline Lodowax

  • Niczym Ozyrys z Królestwa Umarłych
  • Areopag
  • Kwestor
  • ***
  • Wiadomości: 196
  • Punkty wiedzy 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #11 dnia: 18.03.2011, 15:59:04 »
Dobra, jestem ateistą. Cała rodzina idzie do kościoła, to i ja mogę pójść i poczekać tę godzinę aż oni wypełnią swoje religijne obowiązki, może nawet stanę sobie w środku, żeby wiatru wielkiego nie było i co się stanie? Przecież lepsze to niż siedzieć w domu, oglądać TV i pić kawę, np. Poza tym zawsze można kogoś znajomego spotkać i pogadać. ;)

Offline parszywek

  • Areopag
  • Pretor
  • ***
  • Wiadomości: 918
  • Punkty wiedzy 16
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #12 dnia: 18.03.2011, 21:56:40 »
To według mnie jest bezsensu... Leźć do Kościoła modlić się z innymi do kogoś kto  wg. ciebie nie istnieje... ;p A jak się nie modlisz, to po co marnujesz tą godzinę? Lepiej pójść ze znajomymi na piwo, niż w kościele się spotykać. ;)

Offline Lodowax

  • Niczym Ozyrys z Królestwa Umarłych
  • Areopag
  • Kwestor
  • ***
  • Wiadomości: 196
  • Punkty wiedzy 22
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #13 dnia: 18.03.2011, 22:23:41 »
Weź pod uwagę fakt, że jest, załóżmy, Wigilia Bożego Narodzenia i wszystkie Twoje ulubione knajpy są zamknięte, bo każdy chce spędzić czas z rodziną. A naprawdę można przeboleć tę godzinę pod kościołem, czy w kościele, nie modląc się. Ale masz wtedy chwilę dla siebie, żeby przystopować, pomyśleć, możesz sobie poczytać książkę pod latarnią. Nikt Cię nie ubiczuje ani nie przybije do krzyża, dlatego, że się nie modlisz, a można choć tę chwilę swojego czasu poświęcić dla osób ważnych, jeśli oni są katolikami. To, że ktoś jest ateistą nie czyni go lepszym a tym bardziej nie czyni go misjonarzem czy apostołem ateizmu. To jest postawa nastawiona na indywidualność. Każdy podejmuje tę decyzję dla siebie. Jeśli zagorzały ateista klęczy w kościele i modli się żarliwie, żeby się przypodobać rodzinie, rodzicom, to to jest chore, ale co w tym złego, że taki człowiek wejdzie do kościoła i pośpiewa sobie kolędy, bo je lubi? Nie chwali tym jakiegoś Boga, bo to jest niemożliwe, ale jest wiele pięknych kolęd, które mogą się podobać, więc czemu sobie odmawiać artystycznej pożywki? A jak chcesz to i możesz wyjść z kolegami na piwo, ale... To nie ten klimat. :)

inne-zdanie

  • Gość
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #14 dnia: 30.03.2011, 23:43:04 »
Moim zdaniem temat felietonu jest przegięty ;). Nie wiem jak to było dawniej, ale teraz Zeus jest tylko ideą dla ludzi w niego wierzących, więc to trochę tak jakby napisać "czym różni się władza od protonu". Poza tym każdy człowiek w coś wierzy, choćby we wspomnianą w felietonie naukę, więc w gruncie rzeczy ateiści nie istnieją, są tylko nowoczesną formą pogaństwa.

ściągająca gimnazjalistka

  • Gość
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #15 dnia: 30.09.2011, 18:26:49 »
wow, to było naprawdę... no cóż, nawet nie wiem, jak to określić. Uświadomiło mi wiele ważnych rzeczy. Podziwiam autora tego tekstu, naprawdę.

Iselor

  • Gość
Odp: Czym się różni Zeus od protonu
« Odpowiedź #16 dnia: 12.07.2013, 23:49:03 »
Ha, miałem zagrzać tu miejsce na dłużej, ale widzę że moderatorem jest tu lewacki błazen, który porównuje Zeusa do protonu a z wyczytanych przeze mnie postów wynika że ma takie pojęcie o mitach i religioznawstwie jak papuaski szaman o fizyce kwantowej. Współczuję pozostałym.

 

W szybkiej odpowiedzi możesz użyć kodów BBC i uśmieszków tak jak przy normalnej odpowiedzi.

Nazwa: Email:
Weryfikacja:
Usuń wszystkie znaki z tego pola:

Wpisz litery widoczne na obrazku
Posłuchaj liter / Prośba o inny obrazek
Wpisz litery widoczne na obrazku:
Napisz literami ile to jest trzy dodac cztery (napisz malymi literami bez polskich znakow):
Jakie miasto jest stolica polski (napisz malymi literami bez polskich znakow):
Napisz literami ile to jest szesc odjac dwa (napisz malymi literami):

Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem