Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?

Wyślij odpowiedź

Nazwa:
Email:
Temat:
Ikona wiadomości:

Weryfikacja:
Wpisz litery widoczne na obrazku
Posłuchaj liter / Prośba o inny obrazek

Wpisz litery widoczne na obrazku:
Napisz literami ile to jest dwanascie odjac dziesiec (napisz malymi literami bez polskich znakow):
Napisz literami ile to jest trzy dodac cztery (napisz malymi literami bez polskich znakow):
Jakie miasto jest stolica polski (napisz malymi literami bez polskich znakow):

Skróty: naciśnij alt+s aby wysłać wiadomość, alt+p aby ją podejrzeć


Podgląd wątku

Wysłany przez: fajnie
« dnia: 14.04.2012, 16:49:40 »

Bardzo ładnie napisane, czyta się z przyjemnością! :)

W końcu ulepił z niego pierwszego człowieka, Androgyne. Następnie tchnął w niego boski ogień życia i tak uczynił pierwszego człowieka srebrnej ery...
Więc wcześniej jednak byli ludzie, ale innej ery, tak?
Czy ludzie poprzedniej ery żyli wśród tych obojniaków?
Co jednak się stało potem z tym obojniakiem, nie opisałeś tego, wiem, że to artykuł o Prometeuszu, ale ciekawi mnie to. :)
Wysłany przez: Anelg (N)
« dnia: 31.12.2011, 15:06:13 »

W micie o Tyfonomachii napisane jest, że Tyfonowi (jeszcze przed jego, hm, dorosłością) udzielił wskazówek już przykuty Prometeusz. Natomiast tu pojawia się sugestia, że Prometeusz został przykuty kiedy Tyfon już płodził swe potomstwo. Która wersja wydaje się być "bardziej"?
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 08.08.2008, 22:37:11 »

No tak, tylko ja się staram ustalić "oficjalną" wersję, w miarę najbardziej spójną.
Wysłany przez: Liguria
« dnia: 08.08.2008, 22:10:10 »

Jaki pogląd? Jest wiele różnych wersji mitów.
Wysłany przez: Pitagoras23
« dnia: 07.08.2008, 23:04:10 »

Niech ludzie poznają różny punkt widzenia, a nie tylko jeden.
Wysłany przez: ziemek8
« dnia: 07.08.2008, 18:15:03 »

Zamieszczając kilka artykułó na ten sam temat dobrze byłoby je podlinkować jeden do drugiego. ;)
Wysłany przez: Petros
« dnia: 07.08.2008, 16:44:14 »

Pogląd to raczej nie jest, tylko jedna w wielu wersji.
Wysłany przez: Pitagoras23
« dnia: 07.08.2008, 10:09:43 »

Ale inny pogląd można zamieścić. Nic się przecież nie stanie.
Wysłany przez: Petros
« dnia: 07.08.2008, 00:31:53 »

Ale co to da, że zamieszczę swoją wersję? Nie mam się co równać z Kalontasem w tej dziedzinie.
Wysłany przez: Pitagoras23
« dnia: 22.07.2008, 08:36:14 »

To zamieść swoją Petros.
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 21.07.2008, 22:33:27 »

Moja wersja to nie jest wersja sama w sobie - to jest połączenie, możliwie najspójniejsze i najlogiczniejsze, wielu wersji.
Wysłany przez: Petros
« dnia: 21.07.2008, 22:04:22 »

Znam inną wersję mitu i to jest właśnie najbardziej denerwujące w mitologii.
Wysłany przez: Pitagoras23
« dnia: 14.07.2008, 22:21:34 »

Kolejny mistrzowski przykład wiedzy kolegi Kalontasa.  ;)
Wysłany przez: parszywek
« dnia: 14.07.2008, 18:39:47 »

Świetny mit, fajnie się czyta. Dużo się z niego dowiedziałem nowych rzeczy ;D.
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 14.07.2008, 18:24:18 »

Tego już się nie da ustalić, do których byli bardziej podobni.

Prawie wszyscy złotej generacji zginęli - przetrwało zaledwie kilku osobników, którzy posłużyli następnym wiekom za wieszczów i proroków.
Wysłany przez: ziemek8
« dnia: 14.07.2008, 18:20:01 »

Czyli wszyscy ludzie złotego wieku zginęli?
Czy oni byli bardziej podobni do tych obojniaków czy do ludzi srebrnego wieku?
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 14.07.2008, 17:56:23 »

Ah, wiedziałem, że coś przeoczyłem. Zaraz dodam fragment o tym, jak zakończyła się historia Androgyne. Wcześniej byli ludzie złotego wieku, którzy zginęli w czasie Tytanomachii.

Dodany fragment:
Cytuj
Obojniak Androgyne wędrował po Ziemi, znajdując spełnienie w samym sobie, mając dwie natury naraz. Jego samospełnienie i szczęście było tak ogromne, że zaczął się wywyższać nad samych Olimpijczyków. Zeus nie mógł znieść takiej arogancji i rozbił Androgyne na dwie postacie - kobietę i mężczyznę. Od tamtej pory ludzie musieli znaleźć sobie "swoją drugą połówkę", czyli przeciwną płeć, by znaleźć spełnienie i szczęście.
Wysłany przez: ziemek8
« dnia: 14.07.2008, 17:40:34 »

Bardzo ładnie napisane, czyta się z przyjemnością! :)

W końcu ulepił z niego pierwszego człowieka, Androgyne. Następnie tchnął w niego boski ogień życia i tak uczynił pierwszego człowieka srebrnej ery...
Więc wcześniej jednak byli ludzie, ale innej ery, tak?
Czy ludzie poprzedniej ery żyli wśród tych obojniaków?
Co jednak się stało potem z tym obojniakiem, nie opisałeś tego, wiem, że to artykuł o Prometeuszu, ale ciekawi mnie to. :)
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 14.07.2008, 17:11:58 »

Prometeusz narodził się jako Tytan i brat bliźniak Epimeteusza, jako syn Tytana wojny i ognia, Japeta i jego ówczesnej małżonki, Tytanki porządku i prawa, Temidy. Ta wybuchowa mieszanka dwóch skrajnie różnych osobowości rodziców zaowocowała w powstaniu dwojga niezrównoważonego rodzeństwa: Prometeusza, który gardził własnym rodem i wolał spędzać czas w towarzystwie śmiertelników i Epimeteusza, przygłupiego i gwałtownego brata, który podążał w ślady mądrzejszego Prometeusza.

Te cechy braci po raz pierwszy ukazały się już w dzieciństwie. Japet zostawił obu braci - wówczas jeszcze bezimiennych - wraz z kośćmi do gry i obserwował ich grę, mając nadzieję że w jednym z nich dostrzeże przyszłego pułkownika swoich potwornych wojsk. Prometeusz zaczął wyprzedzać każdy ruch brata i układać skomplikowane strategie, jak go pokonać, podczas gdy drugi najpierw zrobił ruch, potem nad nim pomyślał. Wtedy Japet, widząc sposób myślenia obu swoich synów, nadał im imiona - mądrzejszy został nazwany Prometeuszem - "myślącym naprzód" - a głupszy, Epimeteuszem - "myślącym wstecz". Japet zaczął w Prometeuszu pokładać dużą nadzieję na przyszłość.

Gdy różnica charakterów Japeta i Temidy zaczęła się zbyt dawać we znaki, a para się rozeszła, Temida zabrała Prometeusza i Epimeteusza ze sobą na wychowanie. Japet wówczas spłodził jeszcze dwóch synów, Atlasa i Menojtiosa, ale Temida wychowała Prometeusza w umiłowaniu pokoju i sprawiedliwości. Głupszy brat podążał krok w krok za tymi radami matki, ale sam nie był w stanie niczego dokonać, podczas gdy Prometeusz zszedł na ziemię, do śmiertelników i zaczął ich nauczać boskich praw.

Prometeusz osiągnął dorosłość na niedługo przed Tytanomachią. Był już wówczas wysokim i muskularnym młodzieńcem ze zmierzwioną, rudą fryzurą - czerwoną niemal jak umiłowany przez niego ogień, nad którym władzę odziedziczył po ojcu. Gdy doszło do buntu Zeusa, Prometeusz postanowił przyłączyć się do Kronida i zajął jego stronę w wielu walkach. Traktując brata jako giermka, ruszył do walki i starł się między innymi z przyrodnim bratem, Atlasem. Zdołał go oszukać i wprowadzić w pułapkę, po czym uciekł, jednak Atlas nieokiełznaną siłą wydostał się z pułapki i ruszył w kierunku Olimpu.

Mniej więcej w tym samym czasie Prometeusz przewidział, że Tytanomachię zdołają zwyciężyć tylko ci, którym sprzyjać będzie pramatka wszystkich bogów, Gaja. Jako najmądrzejszemu ze wszystkich walczących, Zeus to właśnie "myślącemu naprzód" zlecił przekonanie Gai. Prometeusz przybył do jej siedziby i wszelkimi, najmądrzejszymi znanymi sobie argumentami próbował ją przekonać. W końcu powiedział:
"Kronos nie dotrzymał własnego słowa. Dostał się na szczyty niebios i obalił okrutnego ojca, ale sam się okazał po stokroć okrutniejszy. Połykał własne dzieci w całości i więził je w swoich przepastnych trzewiach, a swych braci nigdy z czeluści piekielnych nie uwolnił."
Ten argument w końcu przekonał Gaję, która zdecydowała się już nie pomagać Kronosowi. Zastrzegła też jednak, że nie będzie walczyć przeciwko niemu, gdyż to jej ukochany syn. Prometeusz, wiedząc że osiągnął przynajmniej połowę celu, wrócił zadowolony na Olimp.

Po zwycięstwie bogów, Zeus przydzielił Prometeuszowi władzę nad tymi, których on tak sobie ulubił - śmiertelnikami. Po Tytanomachii niewielu śmiertelnych zostało przy życiu, a niektóre źródła twierdzą nawet, że ani jeden nie przeżył. Prometeusz usiadł więc w Arkadii i z lokalnej gliny zaczął lepić kształt, który był podobny do bogów, ale w dużo mniejszej skali, niczym porcelanowa lalka dla człowieka. W końcu ulepił z niego pierwszego człowieka, Androgyne. Następnie tchnął w niego boski ogień życia i tak uczynił pierwszego człowieka srebrnej ery, który jednak nie był ani mężczyzną, ani kobietą. Obojniak Androgyne wędrował po Ziemi, znajdując spełnienie w samym sobie, mając dwie natury naraz. Jego samospełnienie i szczęście było tak ogromne, że zaczął się wywyższać nad samych Olimpijczyków. Zeus nie mógł znieść takiej arogancji i rozbił Androgyne na dwie postacie - kobietę i mężczyznę. Od tamtej pory ludzie musieli znaleźć sobie "swoją drugą połówkę", czyli przeciwną płeć, by znaleźć spełnienie i szczęście.

Prometeusz żył na co dzień wśród Olimpijczyków, jednak boski splendor, jakim ci zaczęli się otaczać, przestał mu odpowiadać i przypominał te same obrzędy Tytanów. Obrzydzony tym, opuścił Olimp i zamieszkał na stałe wśród śmiertelników, w jaskini koło Koryntu, którą do dziś zwie się Prometeion. Gdy bogowie po latach dostrzegli, że Prometeusz zbyt mocno pomaga śmiertelnikom swoją boską wiedzą i mogą oni kiedyś przewyższyć nawet bogów, postanowili ich ukarać. Odebrali im ogień, czym wpędzili ludzkość w ponowną mroczną epokę. Prometeusz nie zamierzał na to patrzeć. Wdarł się na Olimp i z wysokości niedostępnej góry dostał się do ekliptyki i ukradł ogień z rydwanu Heliosa. Z tym ogniem wrócił na Ziemię i oddał go śmiertelnikom. Wprawdzie Helios nie miał nic ani do Prometeusza, ani do śmiertelników, jednak jawna kradzież go wzburzyła. Zażądał zadośćuczynienia.

Zeus, aby zadośćuczynić tak sobie (Prometeusz wszak ośmielił się anulować karę samego Gromowładnego), jak i Promienistemu, zażądał aby śmiertelnicy złożyli mu wielką ofiarę z magicznego wołu, syna Tyfona, który zapewniał śmiertelnikom dobrobyt i urodzaj. Wprawdzie ubili wołu i chcieli złożyć ofiarę, jednak Prometeusz znów wymyślił fortel - zaproponował Zeusowi układ.
Przystań Kronidzie na taki układ. Niech ta ofiara będzie symbolem wszelkich ofiar, jakie odtąd będą składać śmiertelni nieśmiertelnym. Podzielimy wołu na dwie części i schowamy w osobnych workach. Ty, Gromowładny, wybierzesz jeden i ta część wołu, którą w nim znajdziesz, będzie odtąd zawsze należała do bogów i będzie wam oddawana z każdej ofiary. Druga część przypadnie śmiertelnikom po wieki.
Zeusa zadowolił taki układ i przystał na niego. Jednak Prometeusz nie byłby sobą, gdyby nie była to jakaś sztuczka! W jeden worek włożył same kości i tłuszcz, a nadające się do jedzenia mięso schował w drugim worku. Pierwszy worek, ten z kośćmi, wypchał dodatkowo pierzem aby wydawał się pełniejszy. Zeus oczywiście połasił się na smakowicie wyglądający pierwszy worek, gdy jednak zorientował się, w co go wpędzono, postanowił że już więcej nie będzie tolerował sztuczek i oszustw Tytana. Postanowił go ukarać.

Hefajstos na zlecenie Zeusa wykuł niezniszczalne kajdany. Jak mówił bóg kowali - tylko najpotężniejszy i najwierniejszy syn Zeusa będzie w stanie zniszczyć te kajdany. Następnie kilku bogów schwytało Prometeusza i doprowadziło go na znajdujące się na krańcu świata góry Kaukazu, gdzie Zeus osobiście oznajmił mu wyrok - będzie przykuty tam na wieki, a potworny sęp - syn Tyfona - będzie przylatywał codziennie i wydziobywał mu wątrobę. A ponieważ Prometeusz jest bogiem, jego wątroba będzie odrastać. Skowanego Prometeusza zostawiono na skałach Kaukazu, pozwalając mu na dostrzeżenie cienia zbliżającego się po raz pierwszy sępa... Prometeusz na odchodne przepowiedział Zeusowi potworną przepowiednię - "jak twój ojciec pokonał twego dziada, jak ty pokonałeś swego ojca, tak twój najwspanialszy syn pokona i ciebie. A z Metydy zrodzą się bliźniaki - córka, która przewyższy cię po stokroć mądrością i syn, który po stokroć przewyższy cię siłą!"

Wbrew pozorom, więzienie to nie trwało wiecznie, a Prometeusz to wiedział - po matce był przecież wyrocznią. Któregoś dnia wędrujący po krańcach świata Herakles, "najpotężniejszy syn Zeusa", zawitał na Kaukaz i rozpoznał Tytana jako tego uwięzionego w kajdanach Prometeusza. Herakles chciał odejść i nie prowokować gniewu ojca, ale Tytan go uświadomił, że tak było mu wyznaczone od samego początku - by go uwolnić, gdyż tylko Herakles może zniszczyć te kajdany. Gdy nadleciał potworny sęp, heros go ubił, po czym wielkim wysiłkiem strzaskał więżące Tytana obręcze. Większość istot na tym świecie natychmiast w zemście ruszyłoby na Olimp, ale nie Prometeusz - wrócił do swej jaskini pod Koryntem, aby tam spokojnie żyć dalej.

W jaki sposób Prometeusz utracił swoją nieśmiertelność, nie jest wiadome, jednak Zeus mógł mu ją odebrać podczas przykuwania do Kaukazu, bądź sam się jej zrzekł by być bliżej swoich ukochanych ludzi. W każdym bądź razie, nie był nieśmiertelny, gdy Herakles przez przypadek zranił śmiertelnie centaura Chirona. Chiron tak cierpiał, że zażyczył sobie, aby oddać swoją nieśmiertelność właśnie Prometeuszowi. Choć niechętnie, Tytan przyjął ten dar, a po ułaskawieniu od Zeusa dostał propozycję powrotu na Olimp, jednak Tytan odmówił, opiekując się (podobno) po dziś dzień śmiertelnymi.
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem