Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!

Wyślij odpowiedź

Nazwa:
Email:
Temat:
Ikona wiadomości:

Weryfikacja:
Wpisz litery widoczne na obrazku
Posłuchaj liter / Prośba o inny obrazek

Wpisz litery widoczne na obrazku:
Stolica Polski (napisz malymi literami bez polskich znakow):
Najdluzsza rzeka Polski (napisz malymi literami bez polskich znakow):
Napisz literami ile to jest szesc odjac zero (napisz malymi literami):
Napisz literami ile to jest szesc odjac trzy (napisz malymi literami):
Napisz literami ile to jest szesc odjac cztery (napisz malymi literami):

Skróty: naciśnij alt+s aby wysłać wiadomość, alt+p aby ją podejrzeć


Podgląd wątku

Wysłany przez: ziemek8
« dnia: 21.06.2009, 10:57:36 »

No właśnie. Mam nadzieję, że opiszesz ze szczegółami samego Minotaura i jego walkę z Tezeuszem. ;)
Wysłany przez: Thor
« dnia: 20.06.2009, 23:51:42 »

Słyszałem wersję, że to Tezeusz się oferował Ariadnie, a nie na odwrót, ale wersji są setki. Niby wiem co będzie dalej, ale ciekaw jestem szczegółów.
Wysłany przez: KazuaR
« dnia: 20.06.2009, 22:16:02 »

Miał nadzieję, że takiego koloru żagla nie zobaczy. Tak przynajmniej ja sądzę. :)
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 20.06.2009, 21:13:42 »

No cóż, to już nie moja wina - to oryginalna treść tej historii. :) Też nie mam zielonego pojęcia w jaki sposób go to uspokoiło.
Wysłany przez: ziemek8
« dnia: 20.06.2009, 20:52:51 »

Wreszcie kolejna część! :)
Pięknie, bardzo przyjemnie się czyta. Jednego jednak nie rozumiem, a właściwie to dziwnym mnie się wydaje, że Tezeusz odpowiadając na niepokoje ojca o powodzenie jego planu stwierdził tylko...
>>A cóż jeśli się nie uda?<< Aaaa... żągle o innym kolorku postawię.
Wysłany przez: Kalontas
« dnia: 20.06.2009, 19:17:23 »

Wstecz: Młody królewicz

Gdy czternaście długich lat temu ja dzieckiem jeszcze byłem, do Aten przypłynął z odległej wyspy, zwanej Kretą, władca jej wielki i wspaniały, syn samego Zeusa, brata twego gromowładnego i wszystko z wyżyn Olimpu widzącego, a imię jego Minos było. Razem z nim przypłynął jego syn dostojny i mężny, Androgeos, który pojedynku z żadnym mężczyzną się nie obawiał i od ojca mego Ajgeusa słysząc o igrzyskach, postanowił przystąpić do nich. Gdy tylko się zaczęły, Androgeos stanął w szranki.

I doprawdy, Androgeos był silnym zawodnikiem i żadnego równego mu na tamtych igrzyskach nie było. Pokonał niejednego we wszystkich możliwych konkurencjach, i co nieuniknione było, doszedł w końcu do końca i wieniec laurowy zdobył. To jednak nie spodobało się przegranym, Pallantydom, których żem dopiero pokonał wówczas, i wysłali skrytobójcę na Androgeosa. Syn minosowy legł niczym kłoda podczas ogłaszania zwycięstwa, a ponieważ i sam Ajgeus przegrał z nim w finale, Minos oskarżenie na mojego ojca rzucił i rekompensaty zażądał. Gdy ojciec mój śmiertelny odmówił, Minos odszedł, ale wrócił z dużą flotą i siłą wojskową zmusił króla do dużo okropniejszej daniny. Odtąd co siedem lat grupa młodych chłopców i dziewcząt miała byś składana w ofierze potworowi, co był wynikiem Minosa własnych grzechów.

Za pierwszym razem Ajgeus uległ, i za drugim razem też oddał niezbędną daninę. Gdy jednak przyszedł raz trzeci, ja byłem już w mieście i nie pozwoliłem mu by ustąpił znów. Nalegał i on, i flota kreteńska, co nasza jej równać się nie mogła, a więc to ja musiałem fortel wymyślić. Gdy zaległem do łoża nocy następnej, nawiedziła mnie we śnie sama bogini Atena, od której imienia miasto nazwę swą wzięło, i doradziła rozwiązanie. Przez radę jej uskrzydlony, powstałem rankiem i zaproponowałem ojcu na ucho, co zrobić by uniknąć tyranii Minosa.

Zaoferowałem, że ja sam postawię się jako jeden z młodzieńców na ofiarę i zamiast dać się zabić Minotaurowi, potwornemu pół-bykowi z Krety, który pożerał ateńskie dzieci, to ja jego ubiję i zakończę potworną daninę. "Cóż jednak, synu" zapytał ojciec mój ziemski "jeśli ci się nie uda? Cóż ja wtedy pocznę?" Wówczas zaproponowałem, że wypłynę z czarnymi żaglami. Jeśli nie wrócę, załoga czarne zostawi, bo nie będzie wiedzieć o umowie. Jeśli jednak ja wrócę, zmienię żagle na białe. Wiedząc o tym zapewnieniu, Ajgeus szlachetny puścił mnie na okręt, gdzie za jednego z chłopców się przebrałem.

Po przybyciu do Knossos, stolicy Minosa okrutnego, co na swych licach złotą nosił koronę, a w żyłach jego płynęła krew Zeusa, przywitałem króla jak należy i na pytanie czyim synem jestem, przedstawiłem się jako syn samego Posejdona, władcy mórz pochmurnego - a nic w tym kłamstwa nie było. Minos jednak uwierzyć nie chciał, że Posejdona syn oddaje się na ofiarę i zdjął z palca jeden z wielu swoich złotych pierścieni i wrzucił go do wody, rzekąc do mnie "Jeśliś synem Posejdona, wydobędziesz pierścień z morza."

Niepewien pomocy, zanurkowałem w wodę i szukałem niemal nadaremno rzeczonego pierścienia, wówczas jednak ujrzałem piękną kobietę z rybim ogonem, dzierżącą w dłoni trójząb, a na jego końcu - pierścień Minosa. To sama Amfitryta, żona ojca mego boskiego, przyniosła pierścień z dna by mi pomóc. Dziękując jej w głębi ducha, z pierścieniem wyszedłem na powierzchnię i do stóp Minosowi go rzuciłem. Dopiero teraz uwierzył mi Asterionida, żem Posejdona synem i królewską kwaterę mi dał. Za mną jednak okiem wodziła dziewica piękna u jego boku, mi wówczas nieznana.

Gdy żem już do łoża zaległ, w kwaterze odwiedziła mnie rzeczona dziewica i imię swe podała. Oto była sama Ariadna, córa Minosa i jego żony Pazyfae, córki Słońca. Wyznała mi wszystko, co pomyślała - o tym jak spodobałem się jej, i o tym że pomóc mi chce. Choć dla mnie niezwykłe to było, by kobieta mężczyźnie z uczuć się oświadczała, ona odrzekła że taki na Krecie zwyczaj. Niewiele myśląc, przystałem na to i obiecałem jej, że ślub z nią wezmę, jeśli ta będzie w stanie mi pomóc. Wówczas Ariadna wyciągnęła nici kłębek.
"Tą nić upuścisz przed wejściem i prowadzić ją będziesz, aż Minotaura ujrzysz. Gdy już potwora zabijesz, po nitce dotrzesz do wyjścia, gdyż Dedal tak znakomitym jest rzemieślnikiem, że z labiryntu, więzienia minotaurowego, inaczej do końca żywota swego nie wyjdziesz." Przyjąwszy od niej dary niecodzienny, udałem się spać.
obraz nr 1 - Niccolo Bambini, Ariadna i Tezeusz ## 1
Następnego dnia, z błogosławieństwem córy minosowej, mając u boku swego pozostałych młodzieńców i dziewczynki ateńskie, przekroczyłem próg labiryntu. Upuściłem nić i ruszyłem w kierunku niepewnego spotkania z potworem, który już niejednego mężnego młodzieńca ubił. Wierzyłem jednak w siłę i spryt swoje, i pomoc czarodziejskiej królewny, śmiało idąc do przodu.

Dalej: Minotaur
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem