Forum Archeos

Główne cywilizacje => Mitologia => Grecja => Mity => Wątek zaczęty przez: Kalontas w 11.07.2008, 16:23:00

Tytuł: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 11.07.2008, 16:23:00
Wstecz: Tytanomachia (http://archeos.pl/grecja/artykul/1108)

Gaja wprawdzie obiecywała swoją neutralność w walce Zeusa z Tytanami i nawet tej neutralności dotrzymała, jednak pokonanie jej ukochanego syna wzbudziło jej gniew. Ze wściekłości zaczęła krzyczeć, że aż Uranos zadrżał w posadach, jednak po pewnym czasie wymyśliła dużo lepszy sposób na zemstę na Zeusie.

Na krańcach znanego świata, Gaja odnalazła swojego dawnego kochanka, Tartarosa, niedawnego władcę piekieł, stronnika Tytanów, obalonego przez Hadesa. Złożyła mu propozycję nie do odrzucenia - ten musi spłodzić dziecko, które będzie w stanie pomścić klęskę Tytanów. Tartaros nie czekał więc i zabrał się do "pracy". Wkrótce potem Gaja złożyła dwa ogromne (jak i ona sama) jaja, które 90 lat czekały na wyklucie. W końcu, rzecz się dokonała - z dwóch jaj narodziły się dwa najgorsze potwory, jakie kiedykolwiek świat widział - Tyfon, zwany ojcem wszystkich potworów (choć to z pewnością jedynie tytuł) i jego przyszła żona (i siostra zarazem) Echidna. Dwa młode potworki Gaja schowała głęboko w swoich jaskiniach przed wzrokiem Zeusa i postanowiła wychować je w nienawiści do Gromowładnego. Ponieważ to wszystko działo się na skrajach świata, lub pod ziemią, nawet służący Zeusowi za szpiega wszystkowidzący Helios nie wiedział o tym fakcie.

Tymczasem potwory rosły, tak wzrostem, jak i siłą. Gdy Tyfon powoli osiągał dorosłość, zdołał spłodzić z własną siostrą, Echidną, cały szereg potwornych bestii, włączając w to Cerbera, Orthrosa, Geryona, Lwa Nemejskiego, czy Hydrę Lernejską. Wszystkie te monstra rozeszły się po świecie jako zwiastun gniewu Gai, a Tyfon wciąż rósł...

Gdy osiągnął swój dorosły rozmiar, stał się monstrum tak odrażającym, jakiego świat jeszcze nigdy przedtem, ani nigdy potem nie widział. Gdy stanął prosto, stopami sięgał do głębi Tartaru, a głową dosięgał sklepienia niebieskiego. Gdy rozłożył ramiona, prawą ręką sięgał do jednego końca świata, a lewą - do drugiego. Nie miał on jednej głowy, a sto - w tym 99 smoczych głów i jedną potwornie zmutowaną ludzką. Zamiast palców miał szyje smoków, zakończone ziejącymi ogniem głowami, a zamiast nóg - miał sploty wężów. Gdy tylko otwierał usta, potworny płomień wydostawał się z jego paszczy, paląc doszczętnie wszystko na swojej drodze. Gdy stąpał, ziemia się trzęsła i pękała, rwąc się na strzępy, a niebo drżało ze strachu. Mimo tak monstrualnego wyglądu, nie wiedział, jak pokonać Zeusa z powodu jego nieśmiertelności.

Tyfon, boskiego pochodzenia, umiał zmieniać swój wygląd, więc udał zwykłego ślepego włóczęgę i w tej postaci udał się na leżący na krańcach świata Kaukaz, do przykutego tam Prometeusza. Zapytał go o radę, jak może pokonać Zeusa. Posiadający po matce dar wieszczy Prometeusz bez problemu odgadł słaby punkt Zeusa.
"Musisz pozbawić Gromowładnego jego mięśni, gdyż jedynie w nich tkwi jego siła." - odrzekł Prometeusz, nie wiedząc jednak komu udzielił takich informacji. Tyfon, posiadłszy tą wiedzę, postanowił jawnie wystąpić.

Od czasu Tytanomachii do dorosłości Tyfona minęły setki lat, a Zeus już nie tylko zmienił kilkukrotnie żonę, a nawet zdołał swoją żonę-siostrę zdradzić, i to wielokrotnie, przynosząc na świat takich bogów, jak Apollo, choć wciąż na świecie nie było jeszcze najznamienitszych herosów. Od tamtej walki bogowie poważnie zgnuśnieli, budując sobie wspaniałe i wytworne pałace na Olimpie, który niegdyś służył im za fortecę. Opływając w luksusach, nie byli gotowi na nową walkę. Jednak pewnego wieczora po skałach niedostępnego dla śmiertelników Olimpu wspiął się na szczyt ktoś wyglądający jak prosty włóczęga. Zeus już chciał strącić zuchwalca piorunem, ale wtedy ten ukazał swoją prawdziwą postać, rozwijając w pełni swoje potworne kończyny - sięgając ramionami od wschodu do zachodu, zatrząsł całą ziemią, która straciła równowagę, a bogowie legli momentalnie na podłogi. Tyfon głową uderzył w nieboskłon, że aż sam Uranos zadrżał ze strachu, a gwiazdy zaczęły spadać z nieba. Większość bogów widząc tego potwora, schowała się gdzie tylko mogła - Hades momentalnie ukrył się w czeluściach podziemia, Posejdon zanurkował głęboko do swojego królestwa, Apollo zamienił się w konia i ukrył się w Egipcie, a Artemida zmieniła się w prostą, wiejską gąskę, Helios natomiast udając prostego barana czmychnął do swojego złotego pałacu na krańcu świata. Gdy wszyscy uciekli, Zeus sam jeden postanowił stawić czoła potworowi.

Zeus dzielnie próbował bronić Olimpu i raził piorunami Tyfona raz za razem. Potwór na darmo zionął w niego ogniem, gdyż Gromowładny zdołał uczynić ze swoich piorunów skuteczną tarczę, która odbijała ogień. Tyfon jednak pomyślał o sekrecie, który zdradził mu Prometeusz - o mięśniach Zeusa. Potwór w czarodziejski sposób odebrał mięśnie władcy bogów, po czym jak bezwładnego starca, zrzucił go ze szczytu Olimpu, samemu uzurpując sobie to zaszczytne miejsce.

Na świecie rozpoczął się Diskord - era chaosu, nieładu. Dzieci Tyfona - potwory - biegały swobodnie po świecie, gdyż bogowie się ukryli, a herosów na świecie jeszcze nie było. Wielu niewinnych zginęło, a Tyfon palił wszystko dokoła swoim śmiertelnym oddechem. Zeus nie mógł nic na to poradzić, leżąc w paraliżu u stóp Olimpu, gdzie tylko Dionizos, Hefajstos i Hermes się nim opiekowali, jednak żaden z nich nie miał siły walczyć z potworem. W końcu jednak Dionizos postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
"Jesteśmy bogami, jak możemy pozwolić by takie monstrum rządziło światem, który stworzyliśmy? Musimy coś robić!". Hefajstos i Hermes nie omieszkali go poinformować o swojej bezsilności, jednak Dionizos zdradził im co sam ujrzał. Ponieważ był wówczas poważnie nietrzeźwy, nie wierzył w to, co widział, jednak postanowił wyjawić to braciom - Tyfon ukradł Zeusowi mięśnie i gdzieś je ukrył. Oni muszą je odzyskać, oddać Gromowładnemu jego siłę i tylko w ten sposób zdołają uratować świat przed zniszczeniem.

Dionizos, Hefajstos i Hermes wybrali się w długą podróż, aby odzyskać mięśnie ojca, zostawiając go pod opieką Demeter. (Plotki mówią, że wtedy powstała Persefona, córka Zeusa i Demeter) Po wielu latach ciężkiej podróży i walk z licznymi dziećmi Tyfona, bogowie dotarli do jaskinii w pobliżu Delf, gdzie niegdyś czczono Gaję, a swoją siedzibę miał smok Pyton. W pobliżu szczątek Pytona znajdowały się zagubione mięśnie Zeusa. Po stoczeniu walki z potworami, które ich strzegły, trzej bogowie zdołali odebrać mięśnie i szybko je dostarczyć do bezradnego ojca. Gdy tylko Zeus odzyskał swoje siły, z pomocą Hefajstosa poruszył Cyklopów i rozpoczął ponowną walkę z ojcem potworów.

Wściekły Tyfon zszedł z Olimpu i zaczął palić swym oddechem niemal cały świat, niszcząc wszystko po kolei, goniąc za Zeusem. Król bogów zdołał jednak zwabić go na Sycylię, gdzie potwór nabrał energii z głębi ziemi, by zionąć ogniem, który miał ostatecznie spalić świat do końca. Zeus wtedy jednak wymyślił fortel - poderwał ogromną górę z ziemi i rzucił nią w Tyfona - grzebiąc go pod spodem na wieki. Ostateczny ogień ugrzązł w potworze i górze, która eksplodowała, tworząc znany nam dziś wulkan, Etnę. Legendy mówią, że Tyfon do dziś leży pod Etną i od czasu do czasu zieje ogniem w kierunku górnego świata, tylko zasilając kuźnię Hefajstosa i Cyklopów.

Bogowie wyszli ze swoich kryjówek, jednak świat był niemal doszczętnie zniszczony. Jedynym żyznym rejonem był sam Olimp, skąd potwór palił świat. Stamtąd Demeter wzięła jedno ziarnko zboża i zasiała je na wypalonej ziemi. Tyfon nie przewidział, że jego wulkaniczne wyziewy wprawdzie niszczyły, jednak popiół jest świetnym materiałem nawozowym dla roślin. Kwiat pięknie rozkwitł, a świat rozpoczął odnowę po tej potwornej epoce. Wprawdzie część potworów pozostała na ziemi, jednak stały się one niczym innym, jak magicznymi zwierzętami, które tylko czekały na zostanie pokonanymi przez herosów właśnie rozpoczynającej się nowej ery.

Legendy mówią, że gdy nadejdzie koniec świata, Tyfon uwolni się spod Etny i zemści się na Zeusie, ale to już zupełnie inna historia...

Ciąg dalszy: Gigantomachia (ad scriptorum)
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Petros w 11.07.2008, 16:37:33
Trochę to dziwne. Jak komuś można zabrać mięśnie :D?

...choć wciąż na świecie nie było jeszcze najznamienitszych herosów.
Przecież Herakles walczył w czasie Gigantomachii.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 11.07.2008, 16:49:15
W czarodziejski sposób, najwyraźniej można.

Gigantomachia miała miejsce wiele setek lat po Tyfonomachii. Mam nadzieję, że jej nie pomyliłeś z Tytanomachią?
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Petros w 11.07.2008, 19:59:51
Gigantomachia miała miejsce wiele setek lat po Tyfonomachii. Mam nadzieję, że jej nie pomyliłeś z Tytanomachią?
Ale w książce Wandy Markowskiej podane jest, że Tyfonomachia miała miejsce już na sam koniec, czyli po Gigantomachii. Poza tym jak można pomylić Tytanomachię z Tyfonomachią Twoim zdaniem?
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 11.07.2008, 20:06:22
Tytanomachię z Gigantomachią. Ktoś na forum mylił.

To zależy od autora, ja wiem że Giganci byli ostatnią próbą dla rządów bogów - w czasach Tyfona Heraklesa przecież jeszcze nie było, a w czasach Gigantów już był.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 11.07.2008, 22:08:48
Tytanomachię z Gigantomachią. Ktoś na forum mylił.

To uwaga do mnie. Ja ją pomyliłem, ale nasz dzielny Kalontas mnie poprawił.

Ogólnie tekst ogromny objętościowo, ale po prostu super.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: ziemek8 w 11.07.2008, 22:24:50
Tekst bardzo ciekawy!  ;)

Troszkę mało napisałeś o odebraniu mięśni Zeusa, wiem, że to był jakiś magiczny sposób, ale mogłeś to troszkę bardziej 'utragizować'.
Potwór w czarodziejski sposób odebrał mięśnie władcy bogów, po czym jak bezwładnego starca, zrzucił go ze szczytu Olimpu, samemu uzurpując sobie to zaszczytne miejsce.
Dziwnie krótko to napisałeś. ;)

Ciekawostka o Persefonie bardzo... interesująca. ;) Zeus w paraliżu, a Demeter...

Jedno zdanie mnie zastanawia:
Król bogów zdołał jednak zwabić go na Sycylię, gdzie potwór nabrał energii z głębi ziemi, by zionąć ogniem, który miał ostatecznie spalić świat do końca.
To tak jakby Zeus chciał by Tyfon nabrał energii, a przecież chyba nie o to chodziło. ;)
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 11.07.2008, 22:36:27
Z tą Sycylią to może jest tak, że chciał ocalić Grecję, a głównie Olimp przed doszczętnym zniszczeniem.
Najciekawszym w całej tej historii wydarzeniem, była ucieczka bogów do Egiptu.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: ziemek8 w 11.07.2008, 22:48:09
Najciekawszym w całej historii? :D No coś Ty?! ;)

Tak, rozumiem, że chciał odciągnąć Tyfona jak najdalej, ale chodziło mi o to, że zdanie to zostało napisane w taki sposób, że zrozumiałem to jako "Zeus ściągnął tutaj Tyfona by potwór mógł tutaj zebrać energię...". ;)
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 11.07.2008, 22:51:40
Bo w innych sytuacjach bogowie nie tchórzyli, a tutaj się przestraszyli i po zamieniali się w jakieś zwierzęta i po prostu zwiali. Ja na miejscu Zeusa, odebrał im prze to całą moc, choć trzech bogów mu pomogło. Jednak jak o tych trzech mówię, to ja widziałem wersję, że nawet oni nie pozostali na placu boju, uciekając do Egiptu. Nie mówię już o Herze, która jako pierwsza zmieniła się w jałówkę i dała przykład innym bogom.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 11.07.2008, 23:16:18
O tej jałówce zapomniałem wspomnieć. Byłby niezły smaczek do artykułu.

Dionizos na pewno był pierwszym, który pociągnął kilku innych do działania, Hefajstosa i Hermesa dodałem na podstawie nieco niejasnych opisów tego, kto mu pomógł.

Zeus ściągnął Tyfona na Sycylię, ponosząc ogromne ryzyko - wiedział, że ten będzie mógł tam się "doładować", ale wiedział też, że jeśli w porę zadziała, zdoła przywalić go Etną.

A o odebraniu Zeusowi mięśni krótko napisałem... bo cóż, sam nie bardzo jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to mogło wyglądać, stąd ograniczenie do krótkiego stwierdzenia.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 12.07.2008, 10:16:34
O tej jałówce, to możesz jeszcze wpleść i będzie wtedy już prawie wszystko podane. Z tymi mięśniami, to ja wyobrażam sobie tak, że Zeus po ich stracie, stal się tylko zwykłych śmiertelnym szkieletem, bo co innego może przyjść na myśl.
A co do Etny znalazłem też kiedyś informację, że Zeus nie mógł znaleźć sposobu pokonania Tyfona, stąd szukał jakiegoś naturalnego sposobu i gdy go znalazł (wyspę Sycylię) postanowił dopiero wtedy, go tam ściągnąć.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: ziemek8 w 12.07.2008, 10:55:22
Śmiertelny to Zeus raczej nigdy nie był. ;)
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 12.07.2008, 10:59:17
Ale po odebraniu mu boskiej siły, czym lub kim się stał?  ;)
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 12.07.2008, 14:35:31
Stał się sparaliżowanym bogiem.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 12.07.2008, 22:17:25
Ale bez mięśni, czyli szeroko rozumianego ciała?  ??? Jakoś tego nie kapuję.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: ziemek8 w 12.07.2008, 22:42:42
Poza mieśniami, w ciele człowiek (i zapewne greckiego boga) jest wiele innych 'rzeczy'. ;)
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 12.07.2008, 22:48:06
Jest, ale gdybym zobaczył coś takiego, to chyba bym umarł na miejscu, stąd te moje niedowierzania.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 12.07.2008, 23:36:05
Moim zdaniem chodziło raczej o jakieś kluczowe mięśnie, niezbędne do walki, albo jakąś metaforę, czyli po prostu magiczne odebranie mu siły. Raczej nie był w stanie odebrać mu wszystkich mięśni, skoro Zeus jeszcze był w stanie... skoro powstała Persefona.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 13.07.2008, 10:31:02
No widzisz, jak dane słowo wpływa na odbiór tekstu. Tak samo jest w wielu innych rzeczach.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 13.07.2008, 13:13:59
Masz na myśli coś konkretnego?
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 14.07.2008, 08:55:20
Tak tylko wtrąciłem widząc to u siebie, że jedno słowo może spowodować inny odbiór tekstu lub jego interpretację.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Liguria w 01.08.2008, 13:56:12
Tutaj też bardzo ciekawa historia. Zeus rzadko kiedy popisuje się odwagą, a tutaj mu się to udało. Dziwi mnie jedno - że Gaja, osoba która była odpowiedzialna za stworzenie świata i przez którą zginął Faeton (bo groził on przywróceniem pierwotnego Chaosu) tutaj sama chciała ten Chaos przywrócić poprzez swojego "synka". No ale nie takie rzeczy robią ludzie (i bogowie) w desperacji.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 01.08.2008, 14:24:52
Właściwie to też może być dziwne, że Gaja, która zazwyczaj przedstawiała sobą ład i porządek posunęła się do tego kroku... Chociaż może sam Chaos był inwencją własną Tyfona, a nie zamierzeniem Gai? Innymi słowy, Tyfon uznał że ma lepszy pomysł na zemstę na Zeusie.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Pitagoras23 w 01.08.2008, 23:05:15
Ale przecież Tyfon zrodził się później niż powstał świat, tak więc dziwne, że już wtedy mógł myśleć o takich rzeczach.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 01.08.2008, 23:18:56
Pewnie usłyszał dużo od mamusi, jak to wyglądało i mu się spodobało. ;D
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: bo w 20.12.2008, 23:23:53
Petros ma chyba rację mnie też w szkole uczyli, że Gaja wydała na świat(czy tam zrodziła, w sumie nie wiadomo jak to ująć) Tyfona po porażce Gigantów w walce z bogami olimpijskimi.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 20.12.2008, 23:37:55
Tylko że z najpopularniejszej wersji mitów często nie da się ułożyć logicznie spójnej historii, wątki często sobie przeczą. Ja wybieram tą wersję, która daje jakąś logiczną całość w połączeniu z innymi mitami.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: bo w 20.12.2008, 23:41:22
Oczywiście nie jestem specjalistą ale w tych wszystkich "machiach" chyba nie ma jakichś wielkich niespójności chyba, że o czymś nie wiem.
Tytuł: Odp: Tyfonomachia
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 21.12.2008, 18:45:46
Jest niespójność, o której już mówiłem w tym wątku - w czasach Tyfona Heraklesa jeszcze nie było na świecie, bo nie było żadnych wielkich herosów, a w czasach Gigantomachii był już sam Herakles, do tego jeden z Aloadów wspomina porażkę Tyfona, a rzekomo to Gigantomachia miała być wcześniej. Z tego wyciągnąłem wniosek, że powinno być na odwrót.