Forum Archeos

Główne cywilizacje => Mitologia => Grecja => Biografie => Wątek zaczęty przez: Kalontas w 10.05.2009, 23:02:54

Tytuł: Deukalion i Pyrra
Wiadomość wysłana przez: Kalontas w 10.05.2009, 23:02:54
Jednym z najpopularniejszych motywów we wszelkich mitologiach świata jest wszechogarniający potop, który zatopił cały świat, zostawiając za sobą tylko dwójkę ocalałych w małej łodzi. Czasem są to wężo-ludzie (jak Nuwa i Fuxi), czasem zwykli ludzie, których potomstwo zapełnia potem świat (jak Utnapisztim i jego żona), a czasem świat ma większego pecha i jedynymi, którzy ocaleli jest... para staruszków. Tak właśnie było z Deukalionem i Pyrrą. On był synem Tytana Prometeusza (http://archeos.pl/grecja/mitologia/artykul/1612) i jego żony Hezjone (zdaniem niektórych autorów była ona Okeanidą), a ona - córką Epimeteusza (http://archeos.pl/grecja/mitologia/artykul/5319) i jego żony Pandory. On kiedyś był bardzo mądry, a ona piękna, ale razem nie doczekali się potomstwa. Samotnie mieszkali w Delfach, gdy pewnego dnia z nieba zaczął padać apokaliptyczny deszcz.

Wracając na chwilę do ich korzeni, Pyrrę można najłatwiej określić jako heroinę, gdyż była córką boga i śmiertelnej kobiety, Deukalion stwarza jednak większe kłopoty. Według najpopularniejszej wersji, był synem boga i bogini, więc powinien być bogiem, a więc nigdy się nie zestarzeć. Tu jednak pojawia się pewna nieścisłość, jakich wiele w greckiej mitologii - ponieważ Okeanidy (z wyjątkiem tych, które miały jakąś rolę, jak Tyche (http://archeos.pl/grecja/mitologia/artykul/5252) czy Klimene (http://archeos.pl/grecja/mitologia/artykul/5082)) uważano za zaledwie pomniejszych bogów, którzy od śmiertelników różnią się głównie nieśmiertelnością, przez co ich dzieci uważano za herosów. Tak też zapewne było z synem Prometeusza i Hezjone.

Spośród wszystkich ludzi na świecie, tylko Deukalion i Pyrra byli na tyle oddani bogom, że nie sprzeciwiali się ich wyrokom, więc Apollo (http://archeos.pl/grecja/mitologia/artykul/5520) postanowił ich ocalić. Przemówił do nich ustami Pytii, aby zbudowali łódź i skryli się w niej przed nadchodzącą katastrofą. Ci posłusznie tak zrobili i czekali w łodzi, patrząc jak powoli cały świat dokoła nich znika pod powierzchnią wody. Łódź następnie dryfowała po wszechobecnym oceanie pełne 40 dni i nocy, aż nie zatrzymała się na zboczach Parnasu, jednej z niewielu gór, których wierzchołki pozostały nad wodą. Wtedy wody zaczęły opadać.
obraz nr 1 - "Potop" Paula Merwarta. Nieco alternatywna wersja tej historii - zdaniem malarza, Deukalion i Pyrra ocaleli bez łodzi i byli młodzi ## 1
Deukalion i Pyrra szybko się zorientowali, że są jedynymi ocalałymi ludźmi na świecie i do nich będzie należeć zadanie odnowienia gatunku ludzkiego, jednak sami nigdy nie doczekali się potomstwa i wątpliwe by doczekali się go teraz, na starość. Wówczas Apollo znów przemówił do nich i nakazał im rzucać za siebie kości ich matki. Pyrra zrozumiała słowa przepowiedni dosłownie, a Deukalion jako metaforę. Ona więc zaczęła rzucać kości, a on - kamienie, kości matki Ziemi. Z kamieni rzucanych przez Deukaliona powstali mężczyźni, a z kości Pyrry - kobiety. W ten sposób wkrótce gatunek ludzki się odrodził. Dodatkowo, Zeus (http://archeos.pl/grecja/mitologia/artykul/5442) i inni bogowie osobiście trochę pomogli przy "tworzeniu" większej ilości dzieci, więc nie wszystko było stracone.

Niektórzy autorzy nie są zgodni co do tego, czy na pewno Deukalion i Pyrra nie mieli dzieci. Zdaniem niektórych w łódce razem z nimi były ich mały synek, Hellenos, który stał się praojcem wszystkich Greków. Od Hellena wywodziły się wszystkie szlachetne rody, natomiast z kamieni i/lub kości mieli powstać prości ludzie i niewolnicy, co dobitnie ukazuje nierówność społeczną w starożytnej Grecji. Analizując inaczej ich historię, widać drugie dno - ludzkość wywodziła się od okrutnych i dzikich Tytanów, a więc wcale nie była taka dobra, dziedzicząc wiele z ich najgorszych cech, które doskonale ujawniły się w nadchodzącym nowym wieku. Sami Deukalion i Pyrra żyli jeszcze długie lata, aż w końcu skonali razem i złożyli kości we wspólnym grobowcu, dziś już niestety zaginionym.