Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Maciejus

Strony: [1]
1
Biografie / Germanik w Germanii
« dnia: 15.03.2009, 19:40:44 »
Źródła:
Tacyt Roczniki
Adrian Goldsworthy, W imię Rzymu, Amber 2004

Germanik urodził się w 15 roku p.n.e. Był synem Druzusa Starszego, (który był synem Liwii z pierwszego małżeństwa),po którym odziedziczył przydomek Germanik i Antoniny Młodszej, córki Marka Antoniusza. Miał siostrę Liwillę i brata Klaudiusza, późniejszego cesarza. Ożenił się z Agryppiną Starszą, która była córka Agryppy i Julii, która z kolei była córką Oktawiana Augusta. Razem mieli dziewięcioro dzieci, w tym Gajusza, zwanego później Kaligulą, przyszłego cesarza.
W 9 r. p.n.e. umiera Druzus Starszy, którego Oktawian August widział jako swojego następcę. Teraz musiał wybrać kogoś innego. Zdecydował się na brata Druzusa Tyberiusza, jednocześnie rozkazał mu, aby adoptował syna Druzusa Germanika, chociaż Tyberiusz miał już syna imieniem Druzus. Kiedy w 14 roku umiera Oktawian August dowództwo nad legionami stacjonującymi nad Renem pełni Germanik. W chwili śmierci Augusta w legionach stacjonujących w różnych częściach imperium dochodziło do buntów. Żołnierze przeważnie żądali zwiększenia żołdu, zwolnienia ze służby tych, którzy już zbyt długo służyli, ograniczenia bezkarności przełożonych itp.

Germanik przebywał w Galii, kiedy w armiach stacjonujących nad Renem, będących pod jego dowództwem, doszło do niepokojów. W jednej, której legatem był Gajusz Syliusz, czekano na rozwój wypadków, natomiast najgorzej działo się w armii dowodzonej przez Aulusa Cecynę, stacjonującej w Dolnej Germanii w kraju Ubiów. Tam bunt podniosły legiony XXI i V a za nimi I i XX. Żądali oni zwolnienia weteranów ze służby, podwyższenia żołdu i skończenia z okrucieństwem przełożonych, na których skierowali swoją agresję. Germanik udał się do obozu, ponoć tam niektórzy z żołnierzy chcieli okrzyknąć go cezarem jednak ten oświadczył dobywając miecza, iż prędzej się zabije niż do tego dopuści. Niektórzy go powstrzymywali a niektórzy ofiarowali mu własne miecze do pomocy. Trzeba było szybko opanować sytuację, aby w ślad za buntownikami nie poszła także armia Syliusza. Ustępstwa zastosowane przez Germanika uspokoiły trochę nastroje, lecz nie na długo. Postanowił on, dla bezpieczeństwa wysłać żonę, która była w ciąży, wraz z dwuletnim synem Kaligulą, z obozu do galijskiego miasta. Żołnierze zobaczyli, że ich wódz jest zdania, iż jego rodzina będzie bardziej bezpieczna z obcymi niż z rzymskim wojskiem i bardzo się tym przejęli gdyż darzyli ich wielką sympatią. Wtedy Germanik postanowił przemówić do żołnierzy. Bunt udało się zażegnać a wichrzycieli stracono.

Gdy zrobiono porządki we wszystkich legionach, jeszcze przed końcem 14 roku, Germanik postanowił wyruszyć za Ren, wraz z czterema legionami, (które brały udział w buncie), 26 kohortami sprzymierzonych i 8 oddziałami jazdy. Postanowił zaatakować plemię Marsów. Aby dostać się na ich tereny wybrał drogę trudniejszą w przeprawie, ale nie bronioną. Wojsko przemieszczało się w nocy. Przeciwnik nie spodziewał się ataku, tym bardziej, iż akurat tego dnia wypadało jakieś święto i większość mieszkańców wiosek zajmowała się ucztowaniem. Atakujący Rzymianie nie napotykali na opór. Germanik podzielił wojsko i rozkazał pustoszyć okolice w promieniu około 80 kilometrów. Żołnierze zabijali i niszczyli wszystko co spotkali na drodze. Dowiedziawszy się o tych wydarzeniach plemiona Brukterów, Tubantów i Usipetów postanowiły urządzić zasadzkę w lasach na wracające rzymskie wojska. Dowiedział się o tym Germanik i w drodze powrotnej ustawił szyk następująco: na przodzie część jazdy i kohorty sprzymierzeńców za nimi legion I, po lewej legion XXI, po prawej V, na tyłach legion XX a za nimi reszta sprzymierzeńców, w środku znajdowały się tabory. Barbarzyńcy zaczęli atakować przód i boki kolumny, jednak główne uderzenie było skierowanie na tyły gdzie znajdowały się jednostki sprzymierzeńców. Kiedy wśród szeregów sprzymierzeńców powstało zamieszanie, Germanik podjechał do legionu XX i oświadczył im, iż jest to pora na rehabilitację po buncie, którym się zhańbili. Rozkazał im uderzyć na wroga i tym atakiem udało się go odrzucić. Tymczasem front kolumny wyszedł już z lasu i zaczął budować obóz. Wrócono do kwater zimowych.
Na ten rok działania wojenne się zakończyły, ale był to dopiero początek akcji przeciwko plemionom germańskim mających na celu pomszczenie poległych w Lesie Teutoburskim i co ważniejsze utrwalenie, w przekonaniu tych ludów, wizerunku niezwyciężonej rzymskiej armii. Germanik otrzymał prawo odbycia triumfu jednak na razie nie wyruszył do Rzymu.

Na wiosnę 15 roku wznowiono działania. Podzielił armie po 4 legiony wraz ze sprzymierzeńcami. Nad jedną objął dowództwo Cecyna z rozkazem wyruszenia na Marsów i Cherusków, a drugą armie poprowadził Germanik na Chattów. Pozostawił w tyle Lucjusza Aproniusza, który miał za zadanie budować mosty, aby nie było problemów w czasie drogi powrotnej. Chattowie byli całkowicie zaskoczeni, choć niektórym udało się zebrać i zaatakować oddziały budujące most, jednak z marnym skutkiem. Germanik skierował się na główne miasto Chattów Mattium, które spalił. Po spustoszeniu okolic ruszył w drogę powrotną. Ani Marsowie ani Cheruskowie nie mogli przyjść z pomocą, gdyż mieli na karku oddziały Cecyny. W drodze powrotnej Germanik pomógł Segestesowi. Był to jeden z wodzów germańskich wierny Rzymowi, który wcześniej w 9 roku ostrzegał Warusa przed zdradą. Teraz natomiast był oblegany przez oddziały wierne Arminiuszowi , któremu akurat na ten czas udało się zdobyć większy posłuch i poparcie wśród wojowników germańskich, on też był odpowiedzialny za atak i całkowite rozbicie trzech legionów rzymskich, dowodzonych przez Warusa, w Lesie Teutoburskim w 9 roku. Germanikowi udało się uratować Segestesa i ten wraz ze swoimi ludźmi ruszył z Rzymianami w dalszą drogę.Wraz z Segestesem udała się, niezbyt chętnie, jego córka, która była żoną Arminiusza i co gorsza, była z nim w ciąży. Ten zdenerwowany wizją utraty żony i dziecka zaczął gromadzić wojowników germańskich. Udało mu się przeciągnąć na swoją stronę swojego stryja, Inguiomerusa. Razem mogli zwerbować wielu wojowników dla swojej sprawy.

Germanik dowiedziawszy się o tym, postanowił jeszcze w tym roku zaatakować. Ruszył na Brukterów. Pustosząc ich tereny. Rzymianom udało się odzyskać orła XIX legionu, który został rozbity w Lesie Teutoburskim. Jako że byli niedaleko postanowili udać się na miejsce bitwy i pochować zmarłych. Kiedy wszystko już załatwili trzeba było zająć się Arminiuszem. Dowiedziawszy się gdzie znajdują się jego wojska, Germanik ruszył w dalszą drogę. Gdy Arminiusz spostrzegł, iż jazda rzymska wysunęła się naprzód ruszył do ataku zmuszając ja do odwrotu. To samo spotkało kohorty rezerwowe wysłane przez Germanika. Dopiero, kiedy Germanik rozkazał legionom rozwinąć szyk bojowy Arminiusz wycofał się nie chcąc ryzykować decydującego starcia. Kończył się już okres na prowadzenie działań wojennych i Germanik postanowił wrócić do kwater zimowych, przy czym oddziałom Cecyny rozkazał wracać przez „długie mosty”. Były to drogi i mosty prowadzące przez bagna i rozlewiska a zbudowane i używane przez rzymską armię w przeszłości, natomiast obecnie były w opłakanym stanie. Na domiar złego Arminiusz wiedział, że tą drogą będą wracać Rzymianie i nie zamierzał im ułatwiać zadania. Kiedy trzeba było rozpocząć naprawy, aby dało się przeprowadzić tabory, część wojska wysłał Cecyna do obrony przed barbarzyńcami a część do budowy obozu i dokonywania potrzebnych napraw. Teren był podmokły i zalesiony a w takim terenie legionista nie radził sobie zbyt dobrze. Kiedy dzień dobiegał końca, walki się skończyły ale nie był to koniec problemów dla Rzymian. Barbarzyńcom udało się skierować wodę z pobliskich źródeł tak, że zalewała ich pozycje. Czekającym na świt i zmęczonym, całodniowymi walkami w ciężkich warunkach, Rzymianom towarzyszyły pijackie okrzyki rozchodzące się od pozycji barbarzyńców.

Gdy nastał dzień ruszono w dalsza drogę. Cecyna ustawił legion I na przodzie, na prawym skrzydle legion V, na lewym XXI a XX na tyłach tak, aby chronić tabory i rannych. Jednak nie wszystko poszło tak jak zakładał dowódca. Legiony będące na skrzydłach nie pozostały na odpowiednim miejscu i ruszyły naprzód nie czekając na resztę formacji. Skrzydła zostały bez ochrony a na domiar złego tabory grzęzły w błocie i spowalniały resztę pochodu. W tym momencie na atak zdecydował się Arminiusz. Walka była ciężka i Rzymianie powoli zaczęli przegrywać. Cecyna starał się, aby żołnierze zachowali szyk bojowy i wtedy dostał się w niemałe tarapaty, stracił rumaka i gdyby nie pomoc żołnierzy I legionu zostałby otoczony przez nieprzyjaciela. Według Tacyta Rzymian uratowało jedynie to, że barbarzyńcy woleli zająć się grabieniem taborów niż dalszą walką z Rzymianami. Pod wieczór udało się wojskom Cecyny wyjść z lasu na otwartą przestrzeń, gdzie postawiono obóz. Rzymianom brakowało wszystkiego a morale było w opłakanym stanie. Jak to przedstawia Tacyt, biegnący przez obóz koń spowodował taka panikę wśród żołnierzy, że ci myśląc, iż do obozu wdarli się barbarzyńcy zaczęli w popłochu uciekać. Jedynie interwencja Cecyny uratowała całą sytuacje. Ponoć rzucił się na ziemie odgradzając żołnierzy od bramy w ten sposób,  iż musieli po nim przejść, jeśli by chcieli opuścić obóz.

Widząc, jaka jest sytuacja Cecyna nie chciał wychodzić z obozu, wolał czekać na atak nieprzyjaciela. Tymczasem wśród Barbarzyńców trwał spór miedzy Arminiuszem, który chciał pozwolić Rzymianom ruszyć w dalszą drogę i dopiero wtedy ich zaatakować, a Inguiomerusem, który chciał zaatakować na obóz. Wygrała druga opcja i z początkiem dnia ruszono na Rzymian. W chwili, kiedy barbarzyńcy odpowiednio blisko podeszli do obozu, z przekonaniem, iż czeka ich łatwe i szybkie zwycięstwo, Cecyna rozkazał swoim żołnierzom wyjść z obozu i ruszyć na nieprzyjaciela. Rzymianie na otwartej przestrzeni mogli w pełni wykorzystać swoje możliwości bojowe. Z czasem barbarzyńcy zaczęli uciekać. Inguiomerus został ciężko ranny a Rzymianie aż do wieczora ścigali ich po okolicy, po czym ruszyli w dalszą drogę. Mimo ciężkich strat udało im się dotrzeć do Renu.
Druga część armii dowodzona przez Germanika miała spokojniejszą drogę powrotną. Jedynie część wojsk, która wracała wybrzeżem, została zaskoczona przez przypływ, skutkiem czego stracono część ludzi i sprzętu.
Zimę Germanik spędził na przygotowaniach do decydującego rozprawienia się z Arminiuszem, doglądał swoje wojska, zawiązywał przydatne sojusze, wybudowano też 1000 jednostek, które miały zasilić okręty stacjonujące na Renie.

Z początkiem wiosny 16 roku rozpoczęto działania. Na miejsce zborne obrano wyspę na terytorium Batawów, którzy przyłączyli się do wyprawy. Germanik rozkazał Syliuszowi, aby ten na czele lekkozbrojnych oddziałów wkroczył na terytorium Chattów. Sam, gdy dowiedział się, iż wojska, pozostawione wcześniej niedaleko Lasu Teutoburskiego, są obleganie przez nieprzyjaciela, ruszył na czele 6 legionów z pomocą. Gdy przeciwnik się o tym dowiedział odstąpił od ataków. Germanik nie miał wiele do roboty. Odbudował ołtarz, zniszczony przez barbarzyńców a zbudowany przez niego w czasie ostatniej wizyty w Lesie Teutoburskim a następnie ruszył w kierunku rzeki Ems, gdzie spotkał się ze swoją flotą. Na miejscu dowiedział się o buncie Angrywariów. Wysłał oddziały na czele z Stertyniuszem, aby pokazały im jak Rzym traktuje zdrajców. Kiedy rozprawiono się z buntownikami ruszył Germanik, na czele wojska, w stronę rzeki Wezery gdzie tam na wschodnim brzegu, na terenie Cherusków, czekał Arminiusz wraz z wojskiem.Germanik najpierw wysłał jazdę dowodzoną przez Stertyniusza i Emiliusza, która w dwóch miejscach przeprawiła się przez rzekę. Razem z nimi wyruszył także wódz Batawów Chariovald, na czele ze swoją jazdą, który niestety został wciągnięty, przez Cherusków, w zasadzkę. Wielu Batawów zginęło, zginął także i Chariovald. Reszta została uratowana przez rzymską jazdę. Kiedy rzymska armia przeprawiła się przesz rzekę Arminiusz wycofał się do pobliskiego lasu. Miał ponoć w planie zaatakować rzymski obóz w nocy, kiedy jednak przekonał się, iż Rzymianie tylko czekają na bitwę, odstąpił od ataku. Według Tacyta Germanik w przebraniu wędrował po obozie, aby przed decydującą bitwą wybadać nastroje swoich żołnierzy, które okazały się bardzo optymistyczne. Przytacza także: kiedy pod obóz podjechał germański wojownik obiecując, dla każdego dezertera ziemię, żonę i sporą sumę pieniędzy, wywołał tym gniew legionistów, którzy już nie mogli doczekać się nadchodzącego starcia.

Do bitwy doszło na równinie zwanej Idisiavisio. Na przestrzeni między rzeką a lasami zaczęły ustawiać się wojska. Barbarzyńcy ustawili się tak, że lewe skrzydło opierało się o rzekę natomiast prawe kończyło się w lesie. Na środku równiny znajdowało się wzniesienie, które zajął Arminiusz wraz z Cheruskami. Na przeciw nich ustawili się Rzymianie. W pierwszej linii sprzymierzeńcy z Galii i Germanii. Za nimi łucznicy, dalej ustawiły się 4 legiony, Germianik wraz z pretorianami i jazda. W trzeciej linii znajdowały się 4 legiony, lekkozbrojni, konni łucznicy i reszta sprzymierzonych. Prawe skrzydło znajdowało się przy rzece natomiast lewe w lesie. Rozpoczęła się bitwa Arminiusz wraz z Cheruskami, ze wzgórza, ruszył z impetem na pozycje Rzymian. Germanik rozkazał części jazdy atakować go z boku. Reszcie, dowodzonej przez Stertyniusza rozkazał objechać nieprzyjaciela i zaatakować go od tyłu. W tym czasie Rzymianie zaczęli nacierać na nieprzyjaciela. Barbarzyńskie skrzydła atakowane z jednej strony przez piechotę a z drugiej przez jazdę długo nie wytrzymały. W środku Arminiuszowi udało przebić się do oddziałów łuczników. W pewnej chwili został odcięty od większości swoich wojsk i aby go nie rozpoznano pomazał sobie twarz krwią. Tacyt wspomina też, iż ucieczkę umożliwili mu Chaukowie, którzy służyli w rzymskiej armii. Inguiomerusowi też udało się uciec z pola walki. Ci z pośród barbarzyńców, którzy nie zostali zabici ratowali się ucieczką. Jedni w stronę rzeki, gdzie tam albo tonęli albo dosięgały ich rzymskie pociski, inni w las. Niektórzy nawet wchodzili na drzewa, aby się ukryć, ale zaraz potem rozprawiali się z nimi rzymscy łucznicy. Polowanie na niedobitki nieprzyjaciela trwało do wieczora. Rzymianie w tej bitwie ponieśli minimalne straty. Po bitwie wzniesiono kopiec ze zdobycznej broni i z wypisanymi nazwami pokonanych plemion i pozdrowiono Tyberiusza jako imperatora, po czym ruszono w drogę powrotną.

Germanowie nie mogąc pogodzić się z klęską cały czas nękali Rzymian atakami. Przyszykowali też zasadzkę na równinie, która z obu stron otoczona była przez lasy i bagna a w poprzek znajdował się wał stanowiący granicę miedzy terenami Angriwarów a terenami Cherusków. Tam Arminiusz ustawił piechotę, natomiast oddziały jazdy ulokowały się w lasach po obu stronach równiny z zadaniem atakowania rzymskich tyłów. Germanik o wszystkim się dowiedział i ustawił wojsko w taki sposób, aby z łatwością mogło prowadzić walkę z atakującymi je oddziałami z lasów, a samo objął dowództwo nad żołnierzami, którzy mieli zaatakować wał. Pierwsza próba jego zdobycia zakończyła się niepowodzeniem. Germanik rozkazał zasypać pozycje wroga pociskami a gdy te zrobiły swoje Rzymianie ruszyli do kolejnego natarcia. Tym razem udało się. Wał został zdobyty. Wraz z atakującymi walczył i sam Germanik razem ze swoimi pretorianami chcąc być rozpoznawalny przez swoich żołnierzy, walczył bez hełmu.
Zbliżał się wieczór i jeden legion został odesłany do budowy obozu. Rzymianie odnieśli kolejne zwycięstwo. Po bitwie usypano kopiec z broni przeciwnika dla upamiętnienia tego wydarzenia. W drodze powrotnej większość wojska załadowano na statki, aby rzeką Ems a potem Morzem Północnym przetransportować je do kwater zimowych. Na morzu flotę złapał sztorm. Te statki, które nie zostały zatopione zniósł wiatr w różne kierunki. Germanikowi udało się wylądować na terenie Chauków. Z nastaniem pomyślnych wiatrów część okrętów zaczęła wracać a te, które udało się naprawić były wysyłane przez Germanika na poszukiwanie rozbitków. Także zaprzyjaźnione plemiona pomagały znalezionym rozbitkom dotrzeć w odpowiednie miejsce. Niektóre germańskie plemiona, kiedy dowiedziały się o tym wydarzeniu zaczęły organizować się przeciwko Rzymowi. Germanik, aby utwierdzić ich w przekonaniu, iż Rzymu nie da się tak łatwo pokonać, organizuje dwie wyprawy. Trzydzieści tysięcy pieszych i trzy tysiące jeźdźców dowodzonych przez Gajusza Syliusza wysyła na Chattów. Sam kieruje wyprawą na Marsów pustosząc ich ziemię. Nie dochodzi do decydującej bitwy, ale w czasie tej wyprawy udaje się odzyskać kolejnego orła należącego do legionów Warusa.

Germanik chciał zorganizować jeszcze jedną wyprawę w następnym roku jednak nie zgodził się na to Tyberiusz odsyłając go z nad Renu. Germanik udał się do Rzymu gdzie tam odbył triumf. Następnie został wysłany na wschód, aby tam w razie jakichkolwiek konfliktów mógł działać w interesie Rzymu. Równocześnie Tyberiusz wysłał Gnejusza Pizona, aby ten objął władzę w prowincji Syrii. Tacyt pisze, iż Pizon wysłany był przez Tyberiusza, głownie po to, aby śledził poczynania Germanika i go pilnował, argumentuje się to tym, iż według niektórych, Tyberiusz nie darzył swojego przybranego syna Germanika zaufaniem i traktował go jako konkurenta do władzy.
Germanik gdy dotarł na wschód udał się do Armenii. Tam wyznaczył władcę dla tego kraju. Utworzył także prowincje rzymskie z Kapadocji i Kommageny .Doszło też do pierwszych tarć z Pizonem, który miał przysłać część wojsk, stacjonujących w Syrii, do Armenii. Jednak tego nie zrobił. Niedługo potem doszło do spotkania miedzy Germanikiem a Pizonem,  po którym obaj nie kryli się z nienawiścią do siebie.
W 19 roku wyjechał do Egiptu. Nie spodobało się to Tyberiuszowi, gdyż do Egiptu senatorom bez zezwolenia cesarza nie można było się udać.Po powrocie z Egiptu doszło do następnych nieporozumień z Pizonem, skutkiem czego, ten ostatni, postanowił opuścić Syrię. W tym czasie Germanik podupadł na zdrowiu. Twierdził, że został otruty przez Pizona. Niedługo potem umiera w Antiochii.

2
Artykuły / Wojny Rzymu z Ilirią
« dnia: 11.02.2009, 16:44:39 »
Wojny Rzymu z Ilirią
(Na podstawie "Dziejów" Polibiusza)

     Wszystko zaczęło się w roku 230, kiedy to władca Ilirii Agron umiera i pozostawia po sobie małoletniego Pinnesa. Jako, że nie był jeszcze zdolny, aby samemu rządzić, więc w jego imieniu władze sprawowała Teuta, wdowa po Agronie. Nowa władczyni pozwalała swoim podwładnym, a byli oni dobrymi żeglarzami, grabić na morzu, kogo popadnie sama też nie stroniła od organizowania wypraw łupieżczych.

     Kiedy przejęła władzę skierowała swoje wojsko na Eleę i Mesenię. W połowie drogi statki zatrzymały się w Phoenice, na terenie Epiru, pod pozorem uzupełnienia zapasów. W mieście porozumiały się z stacjonującymi tam Galami i przekupiły ich, aby zdradzili i pomogli wydać w ich ręce miasto. Epiroci widząc, co się stało zebrali się i przybyli na pomoc, jednak zostali rozbici. Zrozumieli, że sami sobie nie poradzą, więc wezwali na pomoc Etolów i Achajów. W tym czasie do dowódców wojsk Iliryjskich przyszła wiadomość od Teuty, iż muszą wracać gdyż niektórzy poddani królowej zaczęli się burzyć i trzeba był zrobić z nimi porządek. Podpisano zawieszenie broni i wojska wróciły do Ilirii. Epiroci nie chcąc, aby atak się powtórzył zawarli przymierze z królową Teutą.

     Królowa nie zabraniała swoim podwładnym atakować statków kupieckich. Jak pisze Polibiusz była to przyczyna dla której senat rzymski wysłał posłów do Ilirii. Byli to Gajusz i Lucjusz Korunkaniusze. Kiedy królowa rozprawiła się z buntownikami wróciła to organizowania łupieżczych wypraw. Ponoć, kiedy oblegała wyspę Issę zjawili się tam ów rzymscy posłowie, aby się z nią spotkać. Sprawy zakończyły się tak, iż jeden z posłów został zabity. Według Polibiusza było to na rozkaz Teuty i stało się bezpośrednią przyczyną interwencji wojsk rzymskich w tej części świata.

     Na wiosnę Teuta wyruszyła, aby opanować wyspę Kerkyrę. W czasie podróży Ilirowie próbowali podstępem opanować miasto Epidamnos, jednak ta sztuka im się nie udała i skierowali się na Kerkyrę. Tam zaczęli oblegać miasto o tej samej nazwie. Mieszkańcy Kerkyry, Apollonii i Epidamnos poprosili o pomoc Achajów i Etolów. Ci wysłali flotę, która jednak została rozbita przez Ilirów. Kerkyrejczycy widząc, iż pomoc nie nadejdzie, poddali się. Do miasta wprowadzono Iliryjska załogę na czele z Demetriosem z Faros a reszta wojsk Iliryjskich odpłynęła, aby zdobyć Epidamnos.

     W tym czasie 200 rzymskich okrętów, którymi dowodził konsul Gnejusz Fulwiusz, przypłynęło do Kerkyry. Demetrios widząc to, porozumiał się z ludnością miasta i razem zdecydowali, że wydadzą Iliryjska załogę Rzymianom. Później Demetrios poprowadził Rzymian do Apollonii. Tam dopłynął także drugi konsul wraz z 20 tysiącami pieszych i 2 tysiącami jazdy.  Mieszkańcy Apollonii potraktowali Rzymian jak wybawicieli i oddali się pod opiekę Rzymu. Następnie wojska rzymskie udały się pod Epidamnos. Kiedy Ilirowie się o tym dowiedzieli zwinęli oblężenie i uciekli a mieszkańcy Epidamnos także oddali się pod opiekę Rzymu.Tak samo postąpiły ludy Partinów i Atintatów gdy Rzymianie ruszyli w stronę Ilirii i podbili Ardiajów

     Po tych wydarzeniach konsulowie ruszyli na Issę, która też była oblegana przez Ilirów. Sprawy potoczyły się identycznie jak w przypadku Epidauros. Rzymianom udało się jeszcze podbić kilka Iliryjskich miast. Większe straty ponieśli pod Nutrią, zginęło tam też kilku trybunów i kwestor. Teuta nie mogąc się przeciwstawić takiej sile, uciekła do Rizon, dobrze obwarowanego miasta. Zbliżała się zima i większość rzymskich wojsk wróciło do Italii. Na miejscu pozostała pewna liczba wojska na czele z konsulem Postumiuszem, aby wszystkiego przez zimę dopilnować.

     Na wiosnę 228 roku Teuta wysłała posłów do Rzymian, aby przyjąć warunki pokojowe. Pod władzą rzymska znalazły się miasta: Apollonia i Epidamnos, wyspy: Kerkyra, Issa i oraz tereny Partinów i Atintanów. Demetrios otrzymał władzę nad Faros, Dimale i innymi terytoriami zdobytymi w czasie wojny z Ilirami. Władzę nad resztą terytoriów królowej Teuty miał objąć małoletni Pinnes, który został tez nazwany przyjacielem Rzymu. Zabroniono też wysyłać więcej niż dwie nieuzbrojone łodzie poza Lissos, celem ograniczyć ataków na miasta greckie.(Appian Historia Rzymu)

     Jednak z czasem Demetrios zaczął czuć się zbyt pewnie. Widząc, że Rzymianie są zajęci innymi sprawami przejął kilka miast, będących pod zwierzchnictwem Rzymu a także objął panowanie nad Atintanami. Organizował też wypady zbrojne poza Lissos. Senat widząc, co wyczynia Demetrios wysłali przeciwko niemu Lucjusza Emiliusza konsula na rok 219, wraz z wojskiem. Demetrios posłał wojsko do Dimale uważając, iż miasto jest nie do zdobycia, aby tam broniło się przed Rzymianami a sam wraz z 6 tysiącami żołnierzy udał się na wyspę Faros.
   
     Wojska rzymskie dotarły pod Dimale i po siedmiu dniach przy użyciu maszyn oblężniczych, zdobyły miasto. Następnie Konsul wyruszył na wyspę Faros, aby tam ostatecznie rozprawić się z Demetriosem. Kiedy dowiedział się, że miasto, jest dobrze ufortyfikowane postanowił zdobyć je podstępem, nie chcąc narażać się na długotrwałe oblężenie. Nocą w pewnej odległości od miasta, tak aby obrońcy nie domyślili się niczego, wysadził na ląd większość wojsk. Rankiem z resztą ludzi wpłynął do portu znajdującego się nieopodal miasta. Demetrios zobaczył jak mało liczebna jest armia rzymska i postanowił wyruszyć do portu, aby tam uniemożliwić zejście żołnierzy rzymskich na ląd. Gdy znajdował się w porcie nadciągnęły rzymskie oddziały, te które zostały wysadzone na ląd w nocy. Ustawiły się na zboczu miedzy portem a miastem, odcinając wojsko Demetriosa od miasta. Widząc to Demetrios rozkazał zostawić Rzymian w porcie w spokoju i zaatakować tych na wzgórzu. W porcie tymczasem, Rzymianie spokojnie zeszli na ląd i zaatakowali przeciwnika od tyłu. Armia obrońców poszła w rozsypkę a Demetrios widząc, że przegrał uciekł z wyspy ukrytą wcześniej łodzią.
   
   Konsul Lucjusz Emiliusz zajął i zburzył miasto Faros, następnie zaprowadził porządek w innych częściach Ilirii i wrócił do Rzymu jako triumfator.

3
Biografie / Gajusz Mariusz
« dnia: 06.02.2009, 19:10:05 »
Dzieciństwo oraz początek kariery

      Gajusz Mariusz urodził się, w zależności od źródła w roku 156, 157, 158 p.n.e. w miejscowości Cereate niedaleko Arpinum w rodzinie lokalnego arystokraty. W młodości odebrał wykształcenie, które tak jak mówiono, pozwalało mu stać się dobrym żołnierzem niż sprawnym politykiem.
Nie nauczył się greki, co było podstawą nauczania w rzymskich elitach. W przyszłości tego nie krył, mówiąc, iż nie przystoi mu przyjmować nauk od swoich niewolników.

      Karierę wojskową rozpoczął jako zwykły żołnierz jazdy w walkach z Celtyberami, na terenie dzisiejszej Hiszpanii. Swoją siłą determinacją i zdyscyplinowaniem zwrócił na siebie uwagę nowego dowódcy, Scypiona, który przybył, aby zrobić porządek w armii i pokonać Celtyberów. W roku 119 uzyskał tytuł trybuna ludowego. W tym czasie udało mu się przeprowadzić kilka ustaw. Dał się poznać w polityce jako człowiek odważny i bezstronny, gdyż dzięki wprowadzonym ustawom naraził się nawet swojemu patronowi. Dopiero w roku 115 udało mu się zostać pretorem a jako propretor został namiestnikiem Hiszpanii Dalszej. Ponoć namiestnikiem był dobrym, odniósł też kilka mniej znaczących zwycięstw. W między czasie związał się z rodem Juliuszy poślubiając Julię późniejszą ciotkę Cezara.

Jugurta

      W 109 Mariusz wylądował w Afryce jako jeden z legatów Kwintusa Cecyliusza Metellusa, wysłanego tam, aby zakończył wojnę z Jugurtą, Numidyjskim królem. Jugurta wsławił się tym, że dla swojej sprawy był w stanie przekupywać elity rzymskie (co było dla nich bardzo kompromitujące). Miał powiedzieć kiedyś, iż Rzym to „miasto wystawione na sprzedaż i najprawdopodobniej przepadnie, jeśli tylko znajdzie się kupiec.  W tym okresie stopniowo zyskiwał sobie uznanie zwykłych żołnierzy jednocześnie narażając się na konflikty z dowódcami wywodzącymi się z rodów patrycjuszy. Konflikt pogłębił się gdy Mariusz oświadczył, że zamierza startować na urząd konsula na rok 107. Zraził do siebie też swojego dowódcę Metellusa, miedzy innymi takim zachowaniem. Plutarch przytacza zajście związane z Turpiliuszem bliskim znajomym Metellusa. Stał on na czele załogi w mieście Waga. Kiedy ludność miasta zdradziła i otworzyła bramy przed wojskami Jugurty, załoga rzymska została wybita a Turpiliusza puszczono wolno. Mariusz oskarżył go o zdradę stanu i doprowadził do jego egzekucji.

        Otwarta niechęć doprowadziła do tego, iż Metellus, przez pewien czas, nie chciał puścić Mariusza do Rzymu, aby ten mógł wziąć udział w wyborach na urząd konsula. Kiedy jednak już dotarł do Rzymu rozpoczął swoją kampanię wyborczą. W mowach często wytykał patrycjuszom korupcje i brak skuteczności w działaniu, głosił, iż jako konsul doprowadzi do szybkiego zakończenia wojny z Jugurtą.Udało się, został konsulem na rok 107. Pierwsze co zrobił to ogłosił pobór aby uzupełnić oddziały stacjonujące w Afryce. Poboru jednak nie przeprowadzono tak jak zawsze gdy wybierano kandydatów w oparciu o klasę majątkowa. Tym razem oparto się na ochotnikach wywodzących się z proletariatu, którzy często nie mieli nic.

     Gajusza Mariusza uważa się za osobę, która zapoczątkowała reformę wojskową w republice, gdyż jako pierwszy na taka skale zaczął rekrutować ochotników z biedoty.Wojsko rzymskie zaczęło się diametralnie zmieniać. Status majątkowy przestał się liczyć, coraz mniej było w wojsku rolników, a coraz więcej ochotników, dla których wstąpienie do wojska było możliwością wzbogacenia się i zrobienia kariery(czasami). Można powiedzieć, iż był to początek zawodowej armii. Podział na hastati, principes i triarii powoli zanikał na rzecz jednolicie uzbrojonych legionistów. Najważniejszą jednostką taktyczną nie był już manipuł, a kohorta składająca się z trzech manipułów i liczyła 480 ludzi (przynajmniej na papierze) 10 kohort stanowiło jeden legion. Każdy legion otrzymywał srebrnego orła. Wyposażenie żołnierza nie należało już do jego obowiązków, teraz odpowiadało za to państwo. Zmiany te jednak doprowadziły też do tego, iż bardziej bogaci obywatele mogli formować legiony, które były by posłuszne im a nie Republice i tym samym można by je było wykorzystać w walce o władze.

     Jako dowódca Mariusz starał się, aby żołnierze byli zawsze gotowi do walki. Usuwał z obozów nadmiar niewolników i zwierząt jucznych, aby armia stała się bardziej mobilna. Od tej pory to legioniści sami na plecach musieli nieść swój dobytek( ponoć, dlatego nazywano ich mułami Mariusza). Mariusz chcąc pokazać, że nie wymaga od żołnierzy więcej niż od siebie sam mieszkał w podobnych warunkach i jadł to, co oni.
   
      Wojny z Jugurtą nie udało się zakończyć tak szybko jak obiecywał. Walki trwały jeszcze 3 lata. Ostatecznie Jugurta został zdradzony przez swojego teścia Bokchusa który wydał go Sulli jednemu z podwładnych Mariusza (Obaj, w późniejszym czasie, stali się zagorzałymi wrogami). 

Cymbrowie i Teutoni

      Po rozprawieniu się z Jugurtą, wybrano Mariusza konsulem na rok 104 w chwili, kiedy nie był obecny w Rzymie. Do tej wyjątkowej sytuacji doszło gdyż wędrujące ludy Cymbrów i Teutonów (w ich skład wchodziły jeszcze mniejsze plemiona Ambronów i Tygurynów) rozbiły największa armie rzymska, jaka do tej pory istniała pod Arausio(105r). Lud rzymski doszedł do wniosku, że tam gdzie zawiedli patrycjuszowscy dowódcy, pomóc może jedynie Mariusz.  Kiedy wrócił do Rzymu i odbył triumf, objął dowództwo nad sformowaną wcześniej, w Italii armią i wyruszył na spotkanie z wrogiem.
Szkolił żołnierzy według tych samych zasad, co w Afryce. Mariusz czekał aż przeciwnik się pojawi, jednak barbarzyńcy po bitwie pod Arausio ruszyli w stronę Półwyspu Iberyjskiego. Upłynęły dwa lata a wróg się nie pokazywał. Oczywiście prze te dwa lata Mariusz był wybierany na konsula a otrzymany czas przeznaczył na szkolenie żołnierzy.

       W roku 101 barbarzyńcy zdecydowali się ruszyć na Italię. Szli od zachodu w stronę Półwyspu Apenińskiego. Mariusz chciał spotkać się z nimi jeszcze zanim przekroczą Alpy i rozbił obóz nad rzeką Rodan niedaleko Marsylii. Zgromadził tam ogromnie zapasy, aby w razie czego mogli się długo utrzymywać i aby wróg głodem nie zmusił ich do kapitulacji.  W tym czasie barbarzyńcy zdecydowali się rozdzielić na dwie grupy, Cymbrowie mieli obejść Alpy i wejść do Italii od wschodu a Teutoni od zachodu. Ci ostatni natrafili na obóz Mariusza. Koniecznie chcieli zmusić Rzymian, aby stoczyli z nimi bitwę na otwartym polu jednak Mariusz kategorycznie zabronił atakować nieprzyjaciela. Kazał czekać w obozie. Chciał, aby żołnierze mogli oswoić się z widokiem i krzykiem barbarzyńców, przez co ci ostatni stawali się mniej przerażający. Widząc, że Rzymianie nie zamierzają wychodzić z obozu barbarzyńcy próbowali go zdobyć, jednak po nieudanej próbie ruszyli dalej. Mariusz kazał wojsku ruszyć za nimi.
Po paru dniach wraz z wojskiem dotarł pod Aquae Sextiae gdzie zdecydował, iż to będzie dobre miejsce na bitwę. Kazał rozbić obóz na wzniesieniu w miejscu dobrym, ale bez źródła wody. Jedynym takim w okolicy była rzeka, która płynęła w dolinie i oddzielała ich od barbarzyńców, a z której barbarzyńcy też korzystali, a dokładniej byli to Ambronowie, którzy rozbili obóz nieopodal po drugiej stronie rzeki. Mariusz rozkazał swoim ludziom przynieść wodę.

        Niektórzy uważają, iż to co się stało następnie było dokładnie zaplanowane przez Mariusza, inni mniej przychylni Mariuszowi, uważają iż całe zdarzenie było kwestia przypadku.  Widząc, ze Rzymianie schodzą w dół stoku po wodę postanowili zaatakować. Przeprawili się na drugi brzeg rzeki. Mała potyczka przerodziła się z czasem w wielka bitwę. Barbarzyńcy zostali odparci przez rzymskie wojsko. W ich szeregi wkradła się panika i zaczęli uciekać w stronę swojego obozu. Część się utopiła w rzece, cześć padła ofiarą wściekłych kobiet, które zaczęły zabijać wracających do obozu mężczyzn. Rzymianie dotarli do obozu zrobili porządek i wrócili do siebie. Pierwsze starcie wygrane.

       Mariusz obawiał się ataku Teutonów w nocy, gdyż obóz nie był skończony, ale ten nie nastąpił. Następny dzień też minął w spokoju. Gdy nastała noc Mariusz polecił Markowi Marcelusowi, aby ten wraz z 3000 ludzi okrył się nieopodal na wzniesieniu tak, aby razie ataku nieprzyjaciela mógł ich zaatakować od tyłu. Nad ranem rozkazał wojsku wyjść z obozu i ustawić się na stoku. Sam stanął na przedzie razem z żołnierzami, aby dodać im otuchy i pokazać, iż będzie razem z nimi dzielił niebezpieczeństwo. Barbarzyńcy widząc czekających na bitwę Rzymian ruszyli do ataku. Nie dość, że musieli przejść rzekę to jeszcze atakowali pod górę. Sytuacji nie polepszyły spadające na nich pila rzucane przez Rzymian. Kiedy Rzymianom skończyła się „amunicja” ruszyli na przeciwnika w dół stoku, który pod ich naporem zaczął się cofać. Barbarzyńcy starali się opanować sytuację lecz w tym momencie zaatakował ich Marcelus. Wśród barbarzyńców zapanował chaos a Rzymianom pozostało to, co lubili najbardziej, czyli wybijanie uciekających w panice przeciwników, co nie oznacza, że nie wzięli sobie jeńców. Według źródeł mówi się o 100.000 lub 290.000J zabitych i wziętych do niewoli.
Według Plutarcha trupów było tak dużo, że mieszkańcy z pobliskiej Marsylii używali kości do ogradzania winnic, a ziemia od trupów stała się tak żyzna, że wydawała nieprzeciętne plony.
   
      W czasie świętowania zwycięstwa dostał Mariusz wiadomość, że został wybrany konsulem na następny rok(101). Jakiś czas potem doszły go niepokojące wieści. Cymbrowie przeszli przez Alpy od wschodu. A wojsko Katulusa, pozostawione tam, aby pilnowało Italii przed Cymbrami padło w panikę i wycofało się w głąb półwyspu. Mariusz powrócił do Rzymu nie chciał jednak odbyć triumfu za swoje zwycięstwo. Chciał to zrobić dopiero, gdy pokona Cymbrów. Wyruszył im na spotkanie w okolice rzeki Pad i połączył się z wojskami Katulusa.

       Ponoć specjalnie do zbliżającej się bitwy nakazał modernizacje oszczepów. Jak pisze Plutarch: „Dotychczas bowiem drzewce oszczepów, wsadzane do żelaznego grotu, były przymocowywane dwoma żelaznymi gwoździami. Wtedy zaś Mariusz jeden z tych gwoździ zostawił tak, jak był, natomiast drugi gwóźdź kazał z oszczepów powyjmować i w miejsce jego wbić drewniany łamliwy kołek. A zrobił to w tym celu, by oszczep, wbiwszy się w tarczę nieprzyjaciela, nie tkwił w niej prosto i sztywnie, lecz żeby gwóźdź drewniany się złamał i spowodował w nasadzie żelaza zgięcie. Skutek był taki, ze oszczep nie dał się z tarczy wytrząść z powodu tego skrzywienia w grocie i trzeba go było ze sobą wlec.”
   
       Do decydującej bitwy doszło pod Vercellae w miejscu równinnym, wybranym przez obie strony. Armie stanęły naprzeciw siebie. Dzień był upalny. Cymbrowie źle to znosili. Niektórzy mdleli, a do tego słońce świeciło im prosto w oczy i zbyt dobrze nie widzieli ruchów wojsk rzymskich. W pewnym momencie armie ruszyły do ataku. Nim starły się pierwsze szeregi Rzymianie obrzucili nieprzyjaciela oszczepami. Utrzymując formacje Rzymianie lepiej sobie radzili w walce. Pierwsze szeregi barbarzyńców zaczęły panikować i chcąc się wycofać na tyły natrafiali na dalsze szeregi swoich wojsk, które nie wiedząc, co się dzieje naprzodzie parły do ataku. Po pewnym czasie zapanował chaos. Barbarzyńcy widząc, co się dzieje zaczęli uciekać, niektórzy popełniali samobójstwo nie chcąc trafić do niewoli. W obozie kobiety zabijały swoje dzieci a potem same popełniały samobójstwo.  Bitwa była wygrana a groźba zagłady Rzymu odparta.

Dalsze życie

       Po tym wszystkim Mariusz wrócił do Rzymu i odbył dwa triumfy. Nazwano go trzecim założycielem Rzymu po Romulusie i Kamillusie. Wdał się w walkę o władze, związał się z popularami Saturninem i Glaucją. Z ich pomocą udało mu się usunąć z Rzymu Metellusa. Został wybrany konsulem na rok 100, ponoć dzięki przekupstwom. Tego roku naraził się strasznie ludowi, gdy pewnego razu wysłał przeciwko popularom, będącym na Forum, wojsko. Wielu ich wtedy zginęło. Potem na jakiś czas wyjechał z miasta do Azji Mniejszej. W 91 roku wybuchła wojna ze sprzymierzeńcami(kilka italskich plemion wypowiedziało posłuszeństwo Rzymowi). W wojnie tej wykazał się Sulla przez wiele lat podwładny Mariusza.
Mariusz też dowodził w czasie tej wojny, odniósł kilka zwycięstw, jednak z czasem zrezygnował z dowództwa podając za przyczynę zły stan zdrowia.

       Nastał rok 88 Sulla został wybrany konsulem, wojna ze sprzymierzeńcami się skończyła, ale szykowała się nowa wojna z królem Pontu Mitrydatesem. Mariusz tak jak i Sulla chciał objąć dowództwo nad wyprawą. Aby pokazać, że jeszcze nie jest taki stary chodził na Pole Marsowe i tam razem z innymi ćwiczył gimnastykę. Senat początkowo wyznaczył Sullę jako dowodzącego wyprawą, po czym ten zaczął zbierać armię na wyprawę. W wyniku jednak walk politycznych władzę nad wyprawą przekazano Mariuszowi a Sulla musiał się ratować ucieczka z Rzymu. Mariusz wysłał swoich trybunów, aby przejęli dowództwo nad wojskiem Sulli, jednak to on pierwszy dotarł do wojska. Żołnierze okazali mu posłuszeństwo, trybunów zabił i ruszył z armią na Rzym. Gdy Mariusz się o tym dowiedział kazał pozabijać przyjaciół Sulli, którzy przebywali w tym czasie w mieście.

       Nie mając wojska, które mógłby przeciwstawić Sulli uciekł z miasta. Po wielu perypetiach dotarł do Afryki. Sulla dotarł do Rzymu i chcąc wyruszyć na wyprawę z Mitrydatesem pozostawił w mieście dwóch konsulów na rok 87, którzy mieli pilnować wszystkiego pod jego nieobecność. Byli to Oktawiusz i Cynna. Jednak, gdy Sulla wyruszył na wojnę między konsulami wybuchł spór, w ostateczności Oktawiusz nie dopuścił do przejęcia władzy przez Cynnę i usunął go z miasta. Na prowincji Cynnie udało się zebrać liczną armię.  Mariusz dowiedziawszy się o tym wszystkim postanowił wrócić do Italii. Na miejscu udało mu się zebrać wojsko i połączyć siły z Cynną. Razem zaczęli oblegać Rzym, zajmując tereny w około miasta i odcinając je od zaopatrzenia.

       Nastroje w mieście się pogarszały niewolnicy jak i ludzie wolni zaczęli opuszczać miasto. W końcu Oktawiusz został zabity a Cynna i Mariusz weszli do miasta. Zaczęła się żeś. Ginęli przyjaciele i stronnicy Sulli a także wszyscy ci, którzy w jakiś sposób, w przeszłości, podpadli Mariuszowi lub Cynnie. Plutarch pisze, iż Mariusz ruszał na miasto wraz ze swoją strażą, gdy ludzie go pozdrawiali, ten albo oddawał pozdrowienie i było wszystko dobrze, albo go nie oddawał, co stanowiło znak dla strażników, iż maja daną osobę zamordować. Mariusz i Cynna obwołali się konsulami na rok 86. Mariusz nie mogąc spać i często się upijając zmarł niedługo po objęciu urzędu konsula.

   Gajusz Mariusz był wyjątkową postacią w historii Rzymu. Udała mu się rzecz niebywała, siedmiokrotnie obejmował urząd konsula. Zreformował armie i uratował Rzym przed całkowitym unicestwieniem. Na starość jednak coś się w nim zmieniło, doprowadził do wybuchu pierwszej wojny domowej a dla wielu sobie współczesnych stał się opętanym rządzą krwi starcem.

4
Przywitaj się / Maciejus
« dnia: 05.02.2009, 15:29:04 »
Witam wszystkich.
Ostatnio mam nadmiar wolnego czasu więc pomyślałem, że się zarejestruję :) Interesuje mnie starożytny Rzym i literatura SCI-FI.

Strony: [1]

Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem