Inne cywilizacje > Artykuły

Wojskowość

(1/1)

Yukyla:
  Naczelne dowództwo sprawowali władcy poszczególnych miast – państw („k’uhul ahau”), którzy zwykle brali osobisty udział w walce. Armię stanowiły kontyngenty dostarczane przez podległych zwierzchnim władcom władców podległych i zależnych ośrodków – każdym takim kontyngentem dowodził „ahau”, czy „sahal” władający danym ośrodkiem. Prawdopodobnie kontyngenty te składały się z kolei z oddziałów rekrutowanych z mieszkańców osad/wiosek podlegających danemu ośrodkowi, na czele których stali naczelnicy tych osad/wiosek („batab’owie”). W późniejszym okresie istnieli zawodowi i dziedziczni naczelnicy wojskowi („nakom’owie”), pod których dowództwo przekazywano poszczególne oddziały; być może stanowili oni też razem z krewnymi i ewentualnie częścią służby władców rodzaj na wpół stałego „korpusu” stanowiącego podczas pokoju „garnizon” danego miasta – państwa. Można przypuszczać, że i wcześniej władcy mieli swe przyboczne drużyny złożone np. z krewnych władców i zaufanych „arystokratów”. Na pewno członkowie rodzin władców walczyli, jak i władcy, być może tworząc swoistą „straż przyboczną” władców, a może w razie potrzeby dowodząc wydzielonymi oddziałami. Ponieważ posługiwano się systemem dwudziestkowym najprawdopodobniej według niego tworzono oddziały – można więc przypuszczać, że jak u ludów Centralnego Meksyku były oddziały złożone odpowiednio z 20, 400 i 8000 wojowników (w okresie postklasycznym „korpus” złożony z 8000 wojowników zwany był u Majów znad Morza Karaibskiego „jiquipil”), przy czym 400 osobowe oddziały dzielono jeszcze na dwa 200 osobowe „skrzydła”. Funkcje taborów pełnili zapewne tragarze, ewentualnie sami wojownicy nosili swe zaopatrzenie. Z racji braku służb tyłowych starano się rozstrzygnąć wojnę szybko w jednej, decydującej bitwie, lub po prostu zdobyć i spustoszyć wrogi ośrodek. Ukoronowaniem sukcesu było pochwycenie wrogiego władcy i członków elity wrogiego ośrodka, ewentualnie wybicie przedstawicieli wrogiej dynastii, czy tez ustanowienie w danym ośrodku podporządkowanego sobie władcy. Armiom towarzyszyły noszone w lektykach wizerunki bogów a więc i zapewne kapłani i służba. Przejęcie wizerunków bóstw przeciwnika też było uważane za wielki sukces.

  Wojownicy walczyli przede wszystkim włóczniami o obsydianowych grotach, maczugami o tnących krawędziach i oszczepami wyrzucanymi za pomocą miotaczy oszczepów. Łuki rozpowszechniły się stosunkowo późno, pod wpływem meksykańskich najemników. Znano też dmuchawki, które wykorzystywano jednak do polowań, zwłaszcza na ptaki – strzelano z nich albo zatrutymi strzałkami, albo glinianymi, czy kamiennymi kulkami. Osłaniano się często prostokątnymi, owalnymi lub okrągłymi tarczami  z drewna, lub wiklinowej plecionki wzmacnianej skórą. Wyżsi ranga wojownicy nosili ozdobne hełmy i kaftany ze skóry jaguara, lub (w późniejszym okresie) z pikowanej bawełny. Zdarzało się, że podczas walki miotano na wrogów gniazda pszczół, trzmieli, czy szerszeni. Znano też „mechaniczne wyrzutnie kamieni” (być może rodzaj onagrów, czy katapult). Zdarzało się, że otaczano miasta wałami ziemnymi i palisadami, bardzo rzadko kamiennymi murami (najlepszym przykładem jest warowne miast Becan).
Generalnie Majowie byli narodem bardzo wojowniczym, prowadzili nawet swego rodzaju cykliczne, rytualne, ale bardzo krwawe wojny zwane „wojnami gwiezdnymi”, których częstotliwość związana była z cyklem planety Wenus. W ich trakcie wrogie, zdobywane miasta jakby „składano w ofierze”. Ich taktyka była prymitywna, jak zresztą u wszystkich ludów Mezoameryki – walczono w zasadzie nie utrzymując żadnego szyku, przy czym po rozpoczęciu walki nie bardzo można było kontrolować jej przebieg (władcy i wyżsi rangą wojownicy uczestniczyli bezpośrednio w walce, nie było żadnej struktury dowodzenia, czy choćby namiastki sztabu). Być może wydzielano jakieś odwody, z pewnością dbano o to, by nie dać się zaskoczyć wrogowi i raczej go zaskoczyć, albo walczyć w wybranym przez siebie terenie. Z pewnością korzystano ze zwiadowców, być może, tak jak u Azteków działalnością szpiegowska trudnili się kupcy. Trudno powiedzieć na ile walki miały zrytualizowany charakter, ale prawdopodobnie brano pod uwagę jakieś wróżby i pomyślne, lub niepomyślne znaki. Zasadniczo dużą rolę odgrywała strategia – starano się otoczyć wrogi ośrodek siecią miast wasalnych, pozyskiwać poprzez polityczne małżeństwa sojuszników, osadzać wygodnych sobie władców na tronach innych miast – państw, nawet zakładać nowe ośrodki niejako na zapleczu wroga (przykładem jest Dos Pilas założone przez Tikal). W planowaniu strategicznym kierowano się raczej chłodną kalkulacją, starając się maksymalnie rozszerzyć swa strefę wpływów i stworzyć sobie dogodne podstawy wyjściowe do ataku na inne, konkurencyjne ośrodki. Walczono nie tylko o wpływy, czy ze względu na ambicje władców, ale i o kontrolę ważnych szlaków handlowych i by zdobyć łupy (w tym ludzi, których można było zamienić w niewolników, lub w przypadku członków elity złożyć w ofierze bogom, co podnosiło prestiż zwycięskiego władcy zarówno w oczach poddanych, jak i innych władców).

  Mobilizowano zapewne nie wszystkich zdolnych do noszenia broni mężczyzn, lecz jakąś ustalona liczbę. Ponieważ mężczyzna mógł ożenić się mając 20 lat, więc prawdopodobnie powoływano pod broń mężczyzn począwszy właśnie od 20 – tego roku życia. Być może przechodzili oni jakieś podstawowe przeszkolenie w zakresie władania bronią po zmobilizowaniu – mogli tym zajmować się obeznani z walką wyżsi ranga wojownicy (krewni władców, czy jacyś służący, tworzący „straż przyboczna” tych władców?). Trudno powiedzieć kto zaopatrywał w broń mobilizowanych wojowników – być może w miastach gromadzono przy pałacach władców oręż produkowany przez odpowiednich rzemieślników, pracujących na potrzeby dworów władców, z myślą o wyposażeniu weń tych wojowników, którzy nie dysponowali własną bronią.

  Trudno oszacować liczebność armii poszczególnych miast – państw, być może dochodziła ona w skrajnych przypadkach do kilku tysięcy zbrojnych. W okresie pokoju jakieś „straże” władców, złożone z ich krewnych, specjalnie dobieranych poddanych, czy służących liczyć mogły co najwyżej kilkuset zbrojnych.  Być może jakichś uzbrojonych służących mieli niektórzy członkowie elity – byliby to może owi „chan” – nadzorcy/strażnicy.
W póżniejszym okresie posługiwano się meksykańskimi najemnikami  („ah kanul” – „obrońcy”), uzbrojonymi głównie w łuki; zaczęły również funkcjonować, na wzór toltecki, wojskowe bractwa „jaguara”, „orła”, „kojota”, złożone z zawodowych wojowników, tworzących wydzielone, elitarne, stałe oddziały (podczas wojny niektórzy z nich dowodzić mogli oddziałami złożonymi ze zmobilizowanych chłopów), ukształtowała się też ostatecznie grupa zawodowych naczelników wojskowych („nakom”). Trudno powiedzieć, czy w okresie wcześniejszym nie podejmowano jakichś prób wykorzystania do celów militarnych wynajmowanych w zamian za udział w łupach, czy za określone dobra, członków jakichś innych grup etnicznych – innymi słowy, czy nie posiłkowano się jakimiś grupami „najemników”. Samych wojowników określano słowem „holkan” („holcan”).

Pitagoras23:
W kwestii wojny i walk, Majowie byli niezwykle rozwinięci.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

Odpowiedz

Idź do wersji pełnej