Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 20 marca 2009 o 17:54
czytano 18172 razy | średnia ocen: 5.45

Atlas Japetonida

Postać, o której mowa w tym artykule jest jedną z najważniejszych i najpopularniejszych w mitologii, a nawet mimo tego nie uniknął on posiadania imiennika (co zazwyczaj charakterystyczne było dla mniej ważnych postaci). Ów imiennik to syn Posejdona i Klejto, pierwszy z królów Atlantydy i najważniejszy z nich. Co więcej, Atlas spotkany przez Perseusza to zapewne także inny osobnik. Jednak oni swego czasu doczekają się własnego artykułu, a tym razem zajmijmy się Tytanem, który o mało nie spowodował przegranej Olimpijczyków w Tytanomachii.
obraz Atlasa powstały w wyniku pewnego nieporozumienia, o którym więcej dalej w artykule

Gdy Tytan Japet poszukiwał godnej dla siebie partnerki, jego siostry odmówiły wiązania się z tym dzikim i nieznośnym typem. Dopiero Okeanida Klimene zgodziła się z nim ożenić. I z tego związku Tytana śmierci i bogini sławy narodziła się czwórka sławnych dzieci. Byli to właśnie Atlas, Prometeusz, Epimeteusz i Menojtios. Tworzyli oni swoiste dwie pary skontrastowane pod względem pozytywnego i negatywnego aspektu tej samej cechy. Atlas był wielkim siłaczem i strategiem, a Menojtios bezmyślnym wojownikiem. Prometeusz był myślicielem i filantropem, a Epimeteusz zwykłym półgłówkiem i naiwniakiem. Poniekąd przeciwieństwa szły także pomiędzy parami - Atlas i Menojtios woleli walczyć i byli mizantropami, a Prometeusz i Epimeteusz woleli dyplomację i byli filantropami.

Japet od początku miał największe nadzieje właśnie odnośnie swojego najstarszego syna, Atlasa. Potrafił strategicznie myśleć jak Prometeusz, a jednocześnie był też przerażającym wojownikiem. Jako takie zestawienie, stał się faworytem nie tylko swojego ojca, ale i samego Kronosa. W tych czasach, za rządów Tytanów, Atlas spędził całą swoją długą młodość. Wtedy też spłodził mnóstwo dzieci - z Okeanidą Plejone doczekał się Plejad, Hiad i Hyasa. Z nieznaną matką (czasem mówi się o Afrodycie) spłodził Hesperydy, strzegące złotych jabłek na zachodnich krańcach świata. Podobno był także ojcem nimfy Kalipso i Dione. Czasy te jednak miały się skończyć - młody syn Kronosa, Zeus, powstał przeciwko niemu. Wuj wezwał młodego Tytana do walki.

Jak się okazało, Atlas był całkowicie lojalny. Nie kwestionował czynów wuja, polegających na połykaniu dzieci z obawy o utratę władzy, i stanął na czele legionów Gigantów. Wraz z Alkyoneusem, Porfyrionem i Enkeladosem, trzema najważniejszymi Gigantami, poprowadził niemal niezwyciężoną armię, które poległa dopiero w starciu z Cyklopami i Sturękimi. Podobno wówczas też stracił stuokiego Argosa Panoptesa, który przeszedł na stronę wroga. Nie umniejszyło to jednak wcale jego bitewnej zażartości. Osobiście przegonił Cyklopów i udowodnił, że nie ma nikogo, kto byłby w stanie go pokonać wręcz. Wówczas otrzymał od Kronosa rozkaz: ma osobiście zdobyć Olimp i obalić Zeusa i jego braci.

Miał już wykonywać ten rozkaz, gdy nagle rozproszyła go bogini miłości Afrodyta, oferując mu swoją miłość. Nie mogąc odmówić największej piękności, jaką kiedykolwiek widział, uległ jej wdziękom i długo zajmował się tylko nią. Podobno zostawił jej nawet kilkoro dzieci, jednak rozsądek w końcu do niego przemówił i Tytan porzucił boginię, ruszając ku ośnieżonym wzgórzom Olimpu. Pierwsi na jego drodze stanęli Hekatonchejrowie, jednak olbrzym poradził sobie nawet z ich setką rąk, obalając ich jednego po drugim. Po kolejnej wspinaczce, dostał się na sam szczyt, gdzie jednak tajemniczo zabrakło Zeusa, Prometeusza i Heliosa. Tylko Hades i Posejdon oraz siostry Kroniona.

Atlas ruszył naprzód, jednak przed nim stanął Hades, który już zdążył zdobyć władzę w Podziemiu (nie nazywanego jeszcze wówczas jego imieniem) i wysłał potwornego psa na Tytana (niektórzy mówią, że był to Cerber). Atlas wprawdzie został pogryziony, ale w końcu pokonał psa i go odrzucił w dal. Hades stanął do walki wręcz, wkładając na głowę swój legendarny szyszak, który dawał mu niewidzialność. Z tym artefaktem znów zdołał zadać parę ciosów Atlasowi, ale ten przysłuchał się uważnie i wykrył gdzie znajduje się głowa Hadesa, strącając hełm jednym ciosem. Mając boga podziemi przed sobą, pokonał go w paru ciosach i ruszył na Posejdona. Boga mórz obronił ogromny Keto (morski potwór), który próbował utopić Tytana, jednak ten miał i temu skręcić kark, po czym wyruszył znów przed siebie. Na nic się nie zdał nawet trójząb, wykuty przez Cyklopów - Atlas wyrwał go z rąk boga mórz i powalił go na kolana. Usunąwszy bogów z drogi, stały przed nim już tylko trzy przerażone boginie. Postanowił teraz zaznać chwili uciechy i ruszył do Hery, zrywając z niej szatę i usiłując ją posiąść siłą, gdy jednak nagle usłyszał dziwny rumor. Spojrzawszy w górę, ujrzał że... dosłownie niebo wali mu się na głowę.

Gdy on walczył o Olimp, Zeus ruszył wraz z pozostałymi synami Tytanów i obalił po kolei cztery filary sklepienia niebieskiego. Z Leto obalił Kojosa. Z Heliosem Hyperiona. Z Astrajosem Kriosa. Wreszcie, z Prometeuszem obalił samego Japeta. Niebo, pozbawione nagle podtrzymujących go filarów, zaczęło walić się żywym i nieśmiertelnym na głowy. Przerażony bezmyślnością Zeusa i tragizmem chwili Atlas nie wiedział co zrobić i w ostatniej chwili wpadł na pomysł. Wielkim susem zeskoczył z Olimpu i znalazł się momentalnie na miejscu, gdzie niegdyś stał jego ojciec, podtrzymując zachód nieba. Przyglądali się mu uważnie z daleka Zeus i Prometeusz. Nie mając wyboru, stanął na skraju nieboskłonu, zatrzymał go na swoich barkach, po czym nieznacznie go podźwignął, przywracając go na miejsce. Dopiero w tym momencie zastanowił się "i co teraz", widząc Zeusa, który śmiał mu się w twarz.
Sam sobie wyznaczyłeś świetną karę, Atlasie. Będziesz tu tak stał przez całą wieczność, bo poczucie obowiązku nie pozwoli ci porzucić nieba na ziemię.
Ty idioto! - krzyknął Atlas - Przez twoje bezmyślne czyny niebo mało nie runęło! A co by było, gdybym tu nie przybył?
Ale wiedziałem, że przybędziesz. Tylko dlatego to zrobiłem. Prometeusz wystarczająco dużo o tobie wiedział, żeby wiedzieć że w razie zagrożenia całego świata przybędziesz go ratować. No cóż... gdyby się pomylił, zapewne sam by tam stanął, ale... dobrze, że się nie pomylił!
I w ten sposób Atlas zaczął złorzeczyć sam sobie. I choć mógł mieć pretensje tylko do siebie, wolał zawsze przerzucać winę na Zeusa i obiecał, że gdy tylko pozbędzie się jakoś tego balastu, zemści się na Kronidzie.

Kara jego miała trwać wieki, jednak nie zapobiegało to rzadkim gościom. Pierwszym, który po wiekach miał ujrzeć Atlasa był Perseusz. Wiedząc, że jest to syn Zeusa, zaczął mu ubliżać, a ten w odpowiedzi wyciągnął z torby głowę Meduzy, co spowodowało że Tytan skamieniał na miejscu. Trudno to jednak pogodzić z opowieścią o innym gościu, więc zapewne chodziło o Giganta, który przypadkiem nosił to samo imię i znajdował się - w odróżnieniu od Tytana - w północnej Afryce. Drugim gościem miał być Herakles. Chciał on się dostać do ogrodu Hesperyd. Atlas zaoferował swoją pomoc, jednak nie chciał zdradzić jego lokalizacji - wymyślił więc fortel. Powiedział herosowi, żeby ten potrzymał trochę nieboskłon, a on zdobędzie jabłka i mu je przyniesie. Herakles się na to zgodził, gdy jednak Tytan wrócił i chciał kontynuować swoje oszustwo, Alkides już nie dał się nabrać. Atlas zaoferował, że nawet zaniesie jabłka do Myken, co jednak było jawną próbą wplątania Heraklesa w podtrzymywanie nieba, podczas gdy on zemści się na Zeusie. Herakles nie był na tyle głupi i udał, że się zgodzi, poprosił Tytana jedynie aby ten na chwilę przytrzymał niebo, a on tylko narzuci coś na plecy. Gdy Atlas znów trzymał niebo, heros pochwycił jabłka i uciekł. Dogoniły go tylko wyzwiska oszukanego Tytana.

Miał on tam stać już po wsze czasy, gdyż najwyraźniej Zeus nie ukazał mu tej łaski co jego wujom i niektórym kuzynom, z dość oczywistych względów - nie miał kto trzymać nieba. Owa jego funkcja spowodowała wiele błędnych przedstawień w sztuce. Oryginalnie stał on na zachodnim krańcu świata i trzymał kraniec kopuły niebios przed spadnięciem na ziemię. Hemisphere szybko jednak zmieniło się w sphere i zaczęto go przedstawiać jako dźwigającego wielką, rozgwieżdżoną kulę na swoich barkach - jak choćby na okładce słynnego zbioru map, od którego wzięła się współczesna nazwa atlasów geograficznych. Wkrótce i to przekształcono i nie trudno spotkać się z jakże fałszywym obrazem Tytana dźwigającego na swoich barkach Ziemię. Okrągłą. Jest to doprawdy ironiczne, zważywszy na fakt, że Ziemia według mitologii greckiej była płaska.
komentarze (2) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Odyseja
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem