Pełny dostęp do zasobów serwisu
Niezarejestrowni goście mają pełny dostęp do zasobów serwisu. Mogą pisać komentarze, posty na forum, pobierać wszystkie zamieszczone w serwisie pliki i załączniki do wiadomości na forum. Zapraszamy!
Dlaczego tu jest reklama?
autor: Kalontas | napisano 15 kwietnia 2009 o 23:15
czytano 19586 razy | średnia ocen: 5.57

Hannibal


Hannibal, syn Hamilcara Barci, jest współcześnie uważany za jednego z największych wodzów starożytności, głównie z powodu poważnych kłopotów, które sprawił Rzymianom podczas Drugiej Wojny Punickiej. Nie tylko stworzył strategię, która umożliwiła mu wygranie wielu bitew, ale także poprowadził taktyczne uderzenie na Italię od północy - manewr nigdy przedtem ani potem niespotykany. Poprzez Hiszpanię i Galię udał się przez Alpy do Italii, atakując Rzymian na ich własnym terytorium, niemal doprowadzając słynne Imperium do upadku zanim jeszcze na dobre powstało. Oto przed wami życiorys tego wielkiego kartagińskiego wodza.

Urodził się w domu wielkiego generała kartagińskiego, Hamilcara, jako jeden z jego synów. Jego oryginalne imię brzmiało Annobal, czyli "Ba'al dał mi chwałę". Miał również kilku słynnych braci, w tym Hasdrubala i Magona. Miał też liczne siostry, które młodo wyszły za mąż za inne sławne figury jego czasów - Hasdrubala Jasnego i numidyjskiego króla Naravasa. Wówczas też, za jego młodości, Kartagina zaczęła podbijać Hiszpanię, która stała się tak witalnym elementem w przyszłej strategii Hannibala.

Po porażce Kartaginy w Pierwszej Wojnie Punickiej, Hamilcar został wysłany z armią do Hiszpanii w celu ujarzmienia lokalnych plemion iberyjskich, jednak flota kartagińska była w tak tragicznym stanie, że nie zdołałaby nawet przetransportować wojsk do Europy, zmuszając je do pieszego przejścia przez Gibraltar. Wówczas podobno Hannibal poprosił ojca o przyłączenie się do tej wyprawy. Hamilcar zgodził się, ale pod jednym warunkiem - że Hannibal przysięgnie, że nigdy nie będzie przyjacielem Rzymu. Wkrótce jednak ojciec zginął i dowództwo nad armią powierzono Hasdrubalowi, który zaczął iść na ugody z Rzymem i konsolidował władzę Kartaginy w Iberii, nawet żeniąc Hannibala z pewną iberyjską księżniczką.

Wkrótce jednak zginął i Hasdrubal, co spowodowało przekazanie głównej władzy wojskowej właśnie Hannibalowi. Kontynuował on politykę ojca i brata w konsolidacji kartagińskiej władzy w Hiszpani na południe od Ebro (które było wg traktatu Hasdrubala z Rzymem granicą), podczas gdy Rzym zaczął się obawiać rosnącej popularności młodego wodza. Zawarł układ z Saguntem, leżącym daleko na południe od Ebro, ogłaszając to miasto swoim protektoratem. Hannibal uznał ten akt za złamanie traktatu zawartego przez brata i obległ miasto, po kilku miesiącach je zdobywając. Rzym uznał to za oficjalnie zerwanie umowy, ale Kartagina nie potępiła swojego wodza - oficjalnie wypowiedziała wojnę, podczas gdy Hannibal zaczął wcielać w życie swój największy plan.

W rzeczywistości oryginalny plan nie wymyślony został przez Hannibala, ale przez jego szwagra Hasdrubala Jasnego. Zawarł on sojusz z plemionami galijskimi w północnej Italii i planował wspólną inwazję na Rzym. Galowie zaczęli zbierać swoje siły, ale zanim zdołali zaplanować atak, zostali prewencyjnie zaatakowani przez Rzym. Ulegli w tej wojnie zaledwie rok po śmierci Hasdrubala, jednak Hannibal nie zamierzał na tym zakończyć. Postanowił zamiast uderzenia z dwóch stron (jak Hasdrubal zaplanował), wszystko rzucić na jedną stronę, co miało się okazać słabą stroną tej taktyki. Wraz z ogromną armią, wyposażoną między innymi w słonie bojowe, podjął się arcytrudnego zadania przebicia się przez Alpy i skontaktowania się z dawnymi sojusznikami swojej rodziny, zbierając wspólne uderzenie.

Armia, która przekroczyła Pireneje liczyć miała 40 000 piechurów i 12 000 kawalerii. Na drodze do Italii wciąż stały mu liczne przeszkody, w postaci wojowniczych plemion galijskich oraz licznych przeszkód terenowych, w tym licznych rzek i - co najważniejsze - Alp. Od wiosny 318 r.p.n.e. kiedy to wkroczył do Galii, przedzierał się przez te wszystkie przeszkody, nie ponosząc większych strat w ludziach. W końcu, we wrześniu, przekroczył Rodan z 38 000 piechurów, 8 000 kawalerzystów i 37 słoniami bojowymi. Najtrudniejszy okres wędrówki był dopiero przed nimi. Aby wyminąć rzymską armię w pobliżu, musiał wejść w głąb doliny Rodanu, po czym dopiero przejść przez Alpy.

Właśnie Alpy stanowiły dla wielkiej armii Hannibala największą przeszkodę - nie tylko dało im się we znaki górskie zimno, ale i trudność szlaków oraz liczne drobne rzeczki tylko utrudniały drogę. Słonie bojowe wciąż padały od warunków, do których nie były przyzwyczajone. Dokładna droga Hannibala i jego armii przez to pasmo górskie od czasów Polibiusza aż do dziś jest przedmiotem debat - w które lepiej się nie zagłębiać. Gdy w końcu udało mu się opuścić Alpy, miał ze sobą tylko 20 000 piechurów, 4 000 kawalerzystów i zaledwie kilka (lub wręcz jednego) słoni bojowych. Ludzie już chcieli odsapnąć, dotarłszy do normalnego klimatu, lecz miało się okazać, że to dopiero początek - przed nimi cała kampania wojskowa w Italii.

Publiusz Korneliusz Scypion, ówczesny wybitny rzymski dowódca, w ostatniej chwili zdołał wycofać swoje siły z Galii (które poszukiwały tam Hannibala) do Italii, w samą porę na spotkanie z Kartagińczykiem. Bitwa, do której wówczas doszło była tragiczna w skutkach dla Rzymu - nie tylko sam Scypion został ciężko ranny, uratowany tylko przez swojego równie słynnego syna - ale i Rzymianie musieli ewakuować Lombardię. Wówczas Galowie i Ligurowie, zachęceni zwycięstwem Hannibala, przyłączyli się do jego sił, co znacznie zwiększyło liczebność armii wielkiego wodza. Na nic zdały się też posiłki ze strony Semproniusza Longusa, wycofanego w ostatniej chwili z Sycylii. Mimo próby zaskoczenia, Rzymianie ponieśli klęskę nad Trebią, sami ulegając atakowi z zaskoczenia przez Hannibala. Rzym zaczął wpadać w panikę.

Na zimę wojska Hannibala żywiły się u Galów. Wiosną Kartagińczyk postanowił ruszyć ponownie, w kierunku centralnej Italii, jednak dwie zwykłe drogi zostały zablokowane przez armie konsulów. Jedyną dostępną drogą było przejście przez bagnisty obszar nad Arno, co też jego armia z trudem dokonała, znów tracąc licznych żołnierzy, a sam Hannibal stracił prawe oko. W końcu dotarł do Etrurii, gdzie chciał wyciągnąć do walki główną rzymską armię, której dowódca jednak odmawiał wciągnięcia się w taktykę Kartgińczyka. Aby go zmusić do walki, wojska kartagińskie otoczyły Rzymian i odcięły ich od Rzymu, co zmusiło legiony do odwrotu. Właśnie podczas tej próby odwrotu nad jeziorem trazymeńskim Hannibal złapał Rzymian i bez większych trudności rozgromił, włącznie z wodzem. Droga do Rzymu teraz stała otworem, jednak armia Hannibala nie miała wystarczającego wyposażenia do zdobycia samej stolicy i wódz ruszył w kierunku centralnej i południowej Italii, namawiając lokalne ludy do rewolty przeciw Rzymowi, twierdząc, że nie przyszedł walczyć z Italikami, ale z Rzymem.

Rzym wpadł w taką panikę, że niektórzy zaczęli składać ludzi w ofierze bogom, by tylko wyratowano ich miasto. Tymczasem senat mianował dyktatorem niejakiego Fabiusza Maksymiusza, który wymyślił nową strategię, która miała pokonać Hannibala. Czerpiąc doświadczenie z błędów walk o Etrurię, odmawiał walki bezpośredniej z Hannibalem, wciąż jednak trzymając go w ciasnych przejściach, by ograniczyć jego swobodę ruchu. Rzymianie zaczęli się obawiać, że Fabiusz tchórzy, on jednak wiedział co robi. Mimo zniszczenia, które ciągło się za Hannibalem przez południową Italię, on wciąż odmawiał otwartej walki. Gdy nadeszła zima, Kartagińczyk próbował się wycofać z Kampanii, i za pomocą odpowiedniego fortelu, zdobył przejście do Apulii, gdzie przezimował.

Całą strategię Fabiusza zniszczyła ogromna armia, którą Rzym wystawił pod pieczą nowych konsuli. Gdy Hannibal zniszczył środki zapasów rzymskich pod Kannami, konsulowie dali się wciągnąć w ogromną bitwę, która była jedną wielką pułapką. Hannibal upozorował ucieczkę i pokonanie centrum swoich wojsk, tylko po to by ukryte flanki mogły zdziesiątkować Rzymian. Legiony zostały zamknięte bez żadnej drogi odwrotu i w tym kotle zostali wybici niemal do nogi. Ponad 70 000 Rzymian poległo w tej bitwie, włącznie z kilkoma konsulami i około 30% ówczesnego składu senatu. Tak katastrofalnej porażki Rzym jeszcze nigdy przedtem ani już nigdy potem nie zaznał. Niestety, jednak Hannibal nie umiał wykorzystać tego zwycięstwa i przez resztę wojny unikał większych starć w Italii. Wódz spodziewał się, że na jego stronę przejdzie znaczna część miast italskich, jednak zaledwie kilka tak zrobiło, w tym kilka na Sycylii. Brak środków z Kartaginy i opór oligarchy Hanno Wielkiego był prawdziwą przyczyną patowej sytuacji w tej kampanii.

Pod koniec wojny, w 212 roku, Hannibal zdołał jeszcze zdobyć na krótko Tarent i pokonać kilka armii rzymskich, ale zaczął tracić sojuszników. Kapua, jedno z głównych wspierających go miast, wkrótce upadła pod rzymskim oblężeniem, a utracono i Tarent. Po kolejnych porażkach i śmierci Hasdrubala, Hannibal zamknął się w obozie i próbował tam przetrzymać nadchodzące lata - posiłki brata były jego ostatnią nadzieją. Jego kolejny brat, Mago, nie zdołał utrzymać ofensywy w Ligurii, aż w końcu Hannibala ostatecznie odwołano spowrotem do Kartaginy aby obronić ojczyznę przed rzymską kontrofensywą.

Kartagina utrzymała ostatnią konferencję pokojową z Rzymianami, którzy przybyli do Afryki. Żądania Rzymian były absurdalne, żądając poddania wszystkich zamorskich posiadłości Kartaginy i zmniejszenia floty, co równało się z pewną zagładą dla miasta. Gdy do tego dołączył Hannibal, który wrócił ze swoją armią z Italii, Kartagińczycy śmiało odmówili przyjęcia tego traktatu. Na czele rzymskiej armii stanął syn pokonanego niegdyś przez Hannibala Publiusza Scypiona - Scypion zwany odtąd Afrykańskim. Doszło do wielkiej bitwy pod Zamą, w której Rzymianie po raz pierwszy podczas wojny mieli przewagę kawalerii, głównie z powodu zdrady numidyjskiego króla. Starzejący się i tracący zdrowie Hannibal nie był w stanie wywieść Kartaginy do zwycięstwa mimo przewagi liczebnej i państwo-miasto zmuszone było przyjąć upokarzające warunki pokoju narzucone przez Rzym.

W czasie pokoju Hannibal uświadomił sobie, co było główną przyczyną jego porażki w Italii - korupcja szerząca się w kartagińskiej oligarchii. Przyjął wówczas od senatu ważne pozycje rządowe, prowokując znaczne reformy w systemie rządów Kartaginy. Oligarchowie jednak wciąż byli zazdrośni o sukcesy Hannibala, które ten zdawał się teraz odnosić na polu dyplomatycznym. Na złość im wszystkim, Kartagina zaczęła dzięki niemu wychodzić na prostą, a nawet narzucony przez Rzym trybut nie był problemem. Wkrótce jednak Rzymianie się zorientowali, co dzieje się w Afryce i zażądali wydania im Hannibala. Ten udał się na dobrowolne wygnanie - najpierw do Tyru, potem do Efezu, na dwór Antiocha III z dynastii Seleukidów, który szykował się do wojny z Rzymem. Widząc słabą armię seleukidzką, odżyły w nim jego stare ambicje i zaproponował Antiochowi aby zbudował dużą flotę i wyładował armię na południu Italii, oczywiście powierzając dowództwo Hannibalowi. Ostrzeżony przez dworzan, Antioch odmówił.

Podczas jego pobytu na dworze Antiocha doszło do kilku ciekawych wydarzeń. Pewnego razu poszedł na wykład filozofa imieniem Formio, który poprowadził wykład na wiele różnych tematów, aż w końcu doszedł do obowiązków generała. Wówczas zapytano Hannibala o zdanie, na co ten odpowiedział słynnym do dziś cytatem - Podczas swojego życia widziałem wielu starych głupców, ale ten bije na głowę ich wszystkich.
Innego razu, Antioch zaprosił go - jako swojego doradcę - na inspekcję wojsk. Świetnie wystrojeni i uzbrojeni żołnierze stali posłusznie w szeregu, po czym Antioch zapytał Hannibala, czy ci żołnierze wystarczą dla Rzymian. Kartagińczyk odparł, że z pewnością - gdyż Rzymianie są potwornie chciwi i wezmą wszystko.

Na krótko dostał dowództwo nad niewielką flotą seleukidzką, która szybko przegrała. Rzymianie znów zażądali wydania Hannibala, jednak ten zdołał uciec na Kretę. Tam też nie znalazł sobie domu i wrócił do Azji, gdzie przyjął go król bityński Prusjasz. W walce z wrogiem Prusjasza i sojusznikiem Rzymu, Eumenesem, Hannibal odniósł kilka drobnych zwycięstw, jednak ostatecznie uległ pod naporem samego Rzymu. Rzymianie znów zażądali wydania wodza i Prusjasz się na to zgodził. Grupa legionistów zaskoczyła Hannibala przy obiedzie, którzy nagle zdjął z palca pierścień, który nosił za sobą od czasu bitwy pod Zamą. Nie widząc innego wyjścia, złamał pierścień i wydobył z niego ampułkę z trucizną, którą szybko przełknął. W tak żałosny sposób zakończyło się życie jednego z największych strategów starożytności.

Hannibal ostatecznie poniósł druzgocącą klęskę militarną i ekonomiczną, ale odniósł zwycięstwo na polu, na którym wielu innych Rzymian, w tym jego pogromca, Scypion Afrykański, tylko marzyli by osiągnąć. Przeszedł do historii jako jeden z największych wodzów, niemal niepokonanych, przedstawiony wieki potem jako postać tragiczna - choć mający ogromny talent i zdolności, skazany na porażkę przez jego własny kraj, zazdrosny o jego zasługi. Podobno jego grób leży dziś na południe od Gebze w Turcji. Nawet sami Rzymianie po latach odrestaurowali jego grób w podziwie nad jego geniuszem strategicznym, jednak w końcu ząb czasu odcisnął swoje piętno i dziś w tym miejscu leży zaledwie stos kamieni. Choć tyle tylko zostało po ciele Hannibala, jego duch żyć będzie po wieki na kartach historii.
komentarze (1) | napisz komentarz
nie musisz się rejestrować!
Prace Heraklesa
© Archeos.pl | O serwisie | Kontakt |
Pliki Cookie
Używamy plików Cookie, aby ułatwiać korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych i reklamowych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Rozumiem